wtorek, 8 marca 2011

RPGowość ponad wszystko!

Jeszcze w październiku 2010 roku narzekałbym, że w obecnych czasach nie znalazłbym ani ekipy do grania w RPG, ani nie zagrałbym zbyt wielu sesji (kto wie czy na ZjAvie II w ogóle bym coś zagrał). Udało mi się w listopadzie załapać do drużyny, która po bardzo burzliwej rotacji (jestem jedynym graczem który grał wszystkie sesje w ramach "tej konkretnej drużyny") doczekała się dokańczania drugiej kampanii; w sumie 13 sesji w Wolsunga. Od końca "posuchy RPGowej" minęły cztery miesiące. 15 sesji a 4 miesiące? Dla wielu z was to pewnie słabe tempo, lecz w porównaniu do okresu od 2009 do 2010, to dla mnie przyzwoite tempo (wolałbym jednak nieco częściej grać).

Od kiedy jestem "etatowym graczem", trochę wygodniej mi się pisze na forach i blogu. W końcu nabieram praktyki na bieżąco. Zapewne 98% rozmówców gra co najmniej raz w tygodniu, jeśli nie 2-3 razy. Czułem pewien dyskomfort, bowiem "nie grałem regularnie". Nie czułem się RPGowcem, tylko raczej "kimś kto grał w RPG". PBFy to najwyżej namiastka gry w odgrywanie ról, w zasadzie "gra w pisanie odgrywania ról". Nie wiem także, czy obecnie chciałbym kontaktować się ze społecznością RPG, gdybym do tej pory szukał drużyny choćby na jednostrzał.


Aczkolwiek i teraz brakuje mi drugiego aspektu grania w RPG: prowadzenia sesji. Czuję się naprawdę złym MG, na przykładach poprowadzonych parę lat temu sesji, który poza zaplanowaniem jakiejś lokacji nic nie potrafi (dobrze) zrobić. Ani odgrywać zupełnie różnych postaci, ani operować umiejętnie głosem i kreować nastrój, ani pleść intryg, ani budować naprawdę poważnej fabuły. To mnie blokuje przed prowadzeniem. Ta świadomość, że gracze którym prowadziłbym, są o wiele bardziej doświadczeni ode mnie... Mam kilka pomysłów na poprowadzenie czegoś, lecz obecnie nie mam warunków (miejsce publiczne nie jest dobrym miejscem na prowadzenie kampanii) ani "zbioru potencjalnie chętnych graczy". Szukanie po internecie to jedno, ale w praktyce naprawdę trudno znaleźć grupkę 3-4 graczy (żeby nie było: szukałem jako MG i jako gracz wspierający MG) chcących rozegrać wspólnie więcej niż 2 sesje.

Nie zanudzając dalej: wciąż czuję się niedoświadczonym graczem w RPG. Rozegrałem do tej pory tyle sesji, ile "typowy gracz z Poltera" rozgrywa najwolniej w rok. Nie, nie mogę powiedzieć że jestem RPGowcem. Jestem tylko kimś, kto (w skali 3,5 lat lub więcej) okazjonalnie gra w RPG.

A niżej niespodzianka. Parę zasad domowych, które stosowano (częściej lub rzadziej) na sesjach w które grałem. Pomijam te wyjątkowo absurdalne wg mnie (jak testowanie ST 10 + poziom czaru na gołej k20 bez modyfikatorów w D&D na rzucenie czaru). Żadna z nich nie została wymyślona przeze mnie.

WFRP 2 ed.: Modyfikacja siły broni dystansowej


Proca (zwykła i drzewcowa), krótki łuk i kusza pistoletowa o 1
Kusza samopowtarzalna o 2
Łuk, długi łuk (elfie także) i kusza o 2
Broń palna o 4


Po złożeniu modyfikacji:
Proca: 4
Proca drzewcowa: 5
Kusza pistoletowa: 3
Kusza samopowtarzalna: 4
Krótki łuk: 4
Łuk: 5
Długi łuk: 5
Elfi łuk: 5
Kusza: 7
Garłacz: 7
Pistolet/rusznica/muszkiet hochlandzki: 8 


Ten pomysł miał na celu zwiększenie skuteczności broni dystansowej w myśl zasady "po coś ją chętnie stosowano", szczególnie broni palnej. Trochę zmodyfikowany przeze mnie po konsultacji na forum Poltera (pierwotnie twórca tej zasady uznał, że łuki powinny mieć Siłę większą o 1 niż przedstawiona), wciąż jednak powiela znany problem długich łuków a kuszy w WFRP 2ed.

WFRP 2 ed.: Inicjatywa w walce określana jest:
Cyfra dziesiątek ZR + k10.

Miało to na celu zwiększenie losowości inicjatywy w walce. Działało dobrze (przynajmniej w sesjach w których uczestniczyłem), lecz z innej strony pewne stymulanty podwyższające inicjatywę (korzeń mandragory?) dają premię, która w praktyce jest zdecydowanie większa. 

WFRP 2 ed.: Leczenie:
Po zdanym teście, postać lecząca przywraca pacjentowi żywotność równą cyfrze dziesiątek swojego INT.

W przypadku leczenia osoby z ciężką raną, bez zmian.

Ta zasada ma na celu odzwierciedlenie różnicy pomiędzy początkującym cyrulikiem a doświadczonym medykiem. Z innej strony trochę niweluje "mroczność" Młotka, co dla niektórych może być bardzo dużą wadą. 

Wolsung: Druga linia

Postać, która podjęła akcję wspierającą kogoś (będąc w drugiej linii), za każde podbicie powyżej ST 15 dodaje +1 do bazowej premii, którą dodaje innej osobie. 

Ten zabieg miał sprawić, że wejście do drugiej linii nie jest tak nieopłacalne jeżeli postać posiada odpowiednią Umiejętność naprawdę dobrze rozwiniętą. Czasem jednak wychodzą naprawdę spore premie. 

Dlaczego brak domowych zasad z D&D? Jedna z moich zasad albo nie jest zbalansowana i wymaga dość szczegółowego rozpatrywania sytuacji (zasada wspierająca kusze, a także łuki refleksyjne po drodze), albo wymaga po prostu dłuższego rozpisania (bronie palne). W listopadzie pracowałem nad Arsenałem Dzikich Kul/Arsenałem Dzikiego Prochu (obie nazwy robocze), czyli swoim autorskim dodatkiem do Savage Worlds obejmującym uzbrojenie czarnoprochowe z lat 1380-1860. Merytorycznie prawie na ukończeniu, dodatek wymagał głównie przeredagowania przeze mnie. Niestety na początku grudnia padła mi jednostka centralna, a wraz z nią ten plik. Odczuwam pewną niechęć do pisania raz jeszcze tych kilku stron A4 z tabelkami.

2 komentarze:

  1. Laveris, jeżeli masz jakieś wątpliwości dotyczące swoich zasad domowych do D&D, napisz do mnie maila. Chętnie się im przyjrzę i może coś pomogę - D&D prowadzę od 8 lat i zrobiłem chyba tonę mniej lub bardziej (zwykle mniej, oczywiście) udanych rzeczy do tego systemu. Nie chwaląc się. :P

    Co do pierwszej części posta... to, co piszesz, to odczucie dość subiektywne. Sam fakt, że piszesz bloga, czyni Cię moim zdaniem niepodważalnie "erpegowcem" co się zowie :P Zajmujesz się tematem, tworzysz w nim... ilość rozgrywanych sesji miesięcznie nie oddaje niczego. Są osoby, które grają rzadko ze względu na taką a nie inną sytuację, ale czy to oznacza, że mają się wstydzić wobec "erpegowej braci"? Nie sądzę. ;) Nie jestem nikim szczególnym, ale może pomoże Ci jednak fakt, że gram (prowadzę) obecnie średnio 2 sesje w miesiącu. Na więcej po prostu nie mam obecnie warunków.

    Swoją drogą, zapraszam do słuchania (uczestniczenia w) mojej dzisiejszej audycji w Radiu 404. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do ilości rozgrywania sesji, to bym tego nie poruszał zbytnio, gdybym nie zetknął się z porównywaniem mnie w stylu "ile kampanii rozegrałeś/poprowadziłeś w systemie X"? (zwłaszcza drugi wariant tego zapytania). Gdzieś na Polterze nawet poruszyłem zagadnienie o "doświadczeniu w (graniu w) RPG", chcąc wykazać że długość stażu RPGowego w praktyce niewiele informuje o danym graczu. Tutaj notka:
    http://polter.pl/Laveris%20de%20Navarro,blog.html?10273

    A nawet jeśli rozpatrywać ilość rozgrywanych sesji, to w moich rozważaniach bardziej istotna jest ich suma (potencjalnie liczba graczy/MG z którymi miało się do czynienia). Spoglądając na moje "RPGowe statystyki", to wychodzi na to, że "grałem głównie w D&D, Wolsunga powoli się uczę, a kilka systemów liznąłem". W wielu kręgach erpegowych uznano by mnie za jakiegoś "nooba RPG".

    OdpowiedzUsuń