środa, 2 marca 2011

Tresura a RPG?

To nie notka o tym "jak tresować graczy, o roli "tresury graczy" czy o "tresurze zwierząt na sesjach RPG".

Po przeczytaniu komentarzy z polterowej zajawki mojej notki o kwestii (nie)stosowania mechaniki w D&D oraz tej notki Alkioneusa, jestem lekko zaskoczony - a wręcz skonsternowany - wyczytanymi hasłami. "Tresowanie graczy", "Ręka Boga", "z myślą o rozgrywce", "dla dobra gry".

Tresura kojarzy mi się z musztrą, zawodostwem, podległością, uległością, służalczością - a brnąć w ekstrema - niewolnictwem, indoktrynacją, totalitaryzmem. Tresowanie kogoś to (wg Wikipedii):

Tresura (z niem.) - biologiczne, sztuczne wytwarzanie u zwierząt przez człowieka odruchów warunkowych, czasem prostych nawyków, metodą nagród i kar.

Osobiście uważam, że ideą gry w RPG (oraz grą w jakikolwiek sport niezawodowy i nieekstremalny) jest dobrowolne uczestniczenie w grze (a więc bez cienia przymusu), z wolnością podejmowanych decyzji (w współdzielonej przestrzeni wyobrażonej [by Darken]) przez postacie graczy. Oczywistym faktem jest to, że zgrane grupy wypracowują pewne schematy wspólnych zachowań.

Ale hasło "tresura graczy przez MG" - a szczególnie jego praktyczna realizacja - zaczyna mnie niepokoić. Jeżeli "tresurą" jest wyłącznie przychodzenie o ustalonej porze z kartą postaci, kośćmi i ołówkiem, nie ma nad czym rozwodzić się. Wyczytuję jednak komentarze odnośnie storytellingu (choć zagadnienie "tresowania graczy" nie ogranicza się do tego stylu gry) i co widzę? Wyuczanie graczy do konkretnych postaw, zbioru reakcji, akceptowania decyzji MG niezależnie od jej konsekwencji dla graczy, tępienie zachowań niezgodnych z wizją fabuły u MG. To wszystko pod hasłem "uczynienia sesji lepszej, zadowolenia graczy, dbania o dobro sesji". Jakby "szczęśliwość gracza" była dla gracza obowiązkiem. Jakby granica między wypracowywaniem "wabika" a "kodeksu nakazów i zakazów" odnośnie postaw postaci i gracza rozmyła się i przeniosła do tego drugiego określenia.

Oczywiście "MG-treser" bardzo często będzie twierdzić, że "wie lepiej", "robi to tylko dla dobra swojego, graczy i sesji". Taka przypadłość dziejowych treserów wraz z zapominaniem (bądź celowym negowaniem) różnicy między ustalaniem normy społecznej a podporządkowaniem się do gustu czyjejś osoby.

Tresurze graczy na sesjach RPG mówię "Nie", bo to gracze przychodzą by bawić się swoimi decyzjami, a nie by "bawić się" decyzjami MG.

1 komentarz: