piątek, 26 sierpnia 2011

Moja kolekcja medali RPGowych

Borejko wyłowił naprawdę dobry pomysł. Przypinki RPGowe. Można je potraktować jako narzędzie do zakomunikowania swoich cech jako MG i Gracz, jak i potraktować je jako własne "medale". Ilustracje pochodzą z I-szego i II-giego miejsca.

A niżej moja kolekcja. Może kiedyś potraktuję te oznaczenia ciut poważniej i zrobię z nich szerszą informację o tym, jak gram/prowadzę?

Jako MG

Aspekt planowania i taktyki jest dla mnie ważny, sprawia mi radość, gdy gracze chcą ułożyć sobie jakieś odważne działanie

Bohaterowie Graczy mają stać się Kimś (Bohaterami przez duże B), a nie kmiotami czy nieudacznikami taplanymi w błocie w strugach deszczu tudzież dręczonymi przez jakieś śmieszne od dawna nietajemnicze Tajemnice.

Testy są otwarte. Jeśli mechanika tego nie nakazuje, wszystkie rzuty robię jawne. Ukrywanie rzutów bez odgórnego powodu w systemie jest dla mnie znakiem, że nie można ufać MG (chyba, że wcześniej w grupie uzgodnimy co i jak).

Zawsze prowadzę zgodnie z zasadami systemu RPG. W ten sposób tworzę pomost ujednolicający komunikację między uczestnikami oraz tworzący równorzędność na linii MG - Gracz. Jeśli zmieniam reguły, to pytam się o zgodę graczy, czy chcą je wypróbować; wtedy stają się wspólną "aktualizacją" mechaniki na potrzeby sesji RPG. A jeśli coś modyfikuję, to "w górę" (poprawianie parametrów czy aspektu), nigdy "w dół" (osłabianie parametru czy aspektu).

Jako Gracz

Wygrzew jest fajny. Ale głównie wtedy, kiedy jest sensownie osadzony w fabule. Nie oznacza to całych taborów kolejowych pełnych rozterek moralnych. Ot, jeśli rzezać, to w jakimś konkretnym celu, innym niż spełnianie psychopatycznych żądz. Zresztą, fajnie jest postrzelać ze wczesnonowożytnej broni palnej, MG34. Jak i fajnie jest rąbać kriegsmesserem, rapierem czy no-dachi.

Turlać, turlać i jeszcze raz turlać! Oczywiście wtedy, kiedy używam reguł w mechanice. Zresztą, lubię systemy w których turla się więcej niż jedną kość na raz. Najlepiej, gdyby były to rózne kostki względem siebie.

Lubię tworzyć postacie, które po jakimś czasie Coś Znaczą w świecie. Ot, wysoki szarżą oficer, ktoś wywierający wpływ na samego króla, wolnomyśliciel pnący się po karierze naukowej, ktoś budujący swoje własne poletko. 

Może nie tyle eksplorowanie dzikich lasów, co poznawanie i eksploracja nowych terenów tak. Zwłaszcza, jeśli buduję nowe poletko/Imperium.

Może nie "epic high fantasy" ze 100% udziałem wszystkich tych elementów, ale "epic fantasy" (z drobną domieszką "high") jak najbardziej. Oczywiście, lubię do tego dochodzić po kilku kampaniach.

4 komentarze:

  1. "Może nie tyle eksplorowanie dzikich lasów, co poznawanie i eksploracja nowych terenów tak. Zwłaszcza, jeśli buduję nowe poletko/Imperium." Ja ten znaczek odbierałem jako sandbox/wilderness ale cóż licentia poetica

    OdpowiedzUsuń
  2. @B.A.

    Dla niektórych, znaczek lasu może oznaczać bieganie z dwoma sejmitarami i z panterą po lasach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. w skrócie jesteś fanem DDeków. Spoko

    OdpowiedzUsuń
  4. @Anonimowy

    Trudno mi nazywać siebie "fandem DDeków", skoro na żywo w D&D gram regularnie od niedawna (lipca tego roku), wcześniej grałem na żywo... w 2009 roku, a niemalże zawsze podchodziłem do mechaniki D&D casualowo.

    OdpowiedzUsuń