niedziela, 18 września 2011

Blitzkrieg! - drugi etap zakończony

Minęło już osiem miesięcy od tego, kiedy zacząłem prowadzić tego bloga. Wpis za wpisem, a dopiero niedawno zorientowałem się że sto wpisów minęło szybciej niż jeszcze spodziewałem się w maju. Cztery miesiące temu podsumowałem swoją czteromiesięczną działalność blogową. Co przez ten czas zrobiłem?

(Ten tekst dzieli się na dwie części. Pierwsza to moje rozpisywanie się o tym, co zrobiłem w ostatnie cztery miesiące w ramach hobby, jakim jest RPG. Druga to odpowiedzi obalające pewne mity o moim blogu oraz pytania i odpowiedzi związane z moim blogiem.)

W chwili gdy piszę tę notkę, Gazeta z Navarrische Festung ma 17 107 odwiedzin w 251 dni (średnia 68.16/dzień). W pierwszym podsumowaniu, odwiedzin było 5994 w 129 dni (średnia 46,47/dzień), co oznacza że przez ostatnie cztery miesiące - dokładnie 122 dni - doszło dodatkowe 11 113 odwiedzin (średnia 91,09/dzień). Od czerwca, odwiedzalność mojego poletka w Sieci drastycznie wzrosła. Nic dziwnego, kiedy w czerwcu tych odwiedzin jest aż 4146, a w tym miesiącu jestem na dobrej drodze by utrzymać bilans przynajmniej na poziomie dwóch tysięcy. Jeszcze w maju, sukcesem było sprawienie, że 1,5 tysiąca razy wszystkie strony tego bloga były klikane przez Was.

16 obserwatorów (+3 w porównaniu do 18 maja), 102 notek (+46, licząc bieżącą) oraz 285 komentarzy: statystyki nie takie złe.

Adnotacje do kroniki:

Zdecydowanie gorzej z działalnością Polterową poza blogiem: w ten czas tylko wyszedł mój tekst na DDGF 2011 (Wanadyjskie Artefakty), a inne projekty przeciągają się za nadto. Wystarczył okres wakacyjny, by drastycznie rozregulować mój plan działania... Mam nadzieję, że w podsumowaniu 11 stycznia 2011 roku wspomnę o co najmniej dwóch tekstach opublikowanych w serwisie Poltergeist.

Wtenczas, na RPGamer.pl założyłem "ambasadę bloga", czyli Blokhauz Garnizonu Navarrische Festung, będący miejscem w którym regularnie informuję o nowych notkach blogowych na właściwym blogu. Skuteczność - słaba, niemniej do tej pory zebrałem co najmniej 60 odwiedzin ze strony RPGamer.pl do Gazety. Zacząłem także działań na Strefie RPG, próbując szczęścia w tamtejszych sesjach forumowych.

Co z działalnością nie-internetową. Czas między 18 maja a 18 września był dla mnie trochę burzliwy w dziedzinnie hobby jakim jest RPG. Po pierwsze, zdążyłem zagrać w dwóch zupełnie różnych systemach w różne RPG: WFRP 2ed. oraz D&D 3.0. Pierwszy przypadek co po niektórzy dobrze znają (wszak notka o zamieszaniu z tamtą grupką ma obecnie 631 odwiedzin), drugi trwa i w pewnym sensie zaczyna tworzyć moją "historię RPGowania", bowiem to pierwszy przypadek bym zagrał w zupełnie inną kampanię i świat przedstawiony (tudzież wersję tego samego settingu) po raz drugi w tym samym systemie RPG, gdzie ta kampania trwa dłużej niż 4 sesje. Choć osobiście wolałbym pisać raporty z sesji także z rozgrywek w inne systemy RPG...

Po drugie, załapałem się na Avangardę 007 oraz tegoroczny Zlot Poltergeista. Szczególnie na tym drugim nagrałem się w gry RPG i nie-RPG. Jeśli liczyć wszystkie sesje z tych dwóch wydarzeń oraz "sesje przygotowawcze" (np.: testowanie scenariusza), to naliczłbym ich pięć. Cztery w Wolsunga (w tym 2 poprowadzone przeze mnie) oraz jeden w Savage Worlds.

Po trzecie, w końcu zacząłem prowadzić sesje RPG. Jak na razie to tylko dwa jednostrzały (w zasadzie: ten sam scenariusz), niemniej debiut na konwencie mam zaliczony. Osobiście wolę jednak uczestniczyć na sesjach RPG jako gracz: podczas prowadzenia sesji bardziej czuję się jako nadzorca i wyzwanie (przeciwwagę) dla graczy, niż jak ktoś chcący tworzyć akcję i fabułę... W tym ostatnim punkcie podsumowania zmieszczę jeszcze to, iż nawet zmiany drużyny (teoretycznie, gram regularnie w trzeciej drużynie z kolei) nie zaburzyły tego, że gram regularnie już od końca października ubiegłego roku. 

Obalanie mitów, pytania i odpowiedzi.

Mity:

1) "Blog Laverisa to głównie AP-ki, czasem maznie jakiś tekst o RPG"
Obalenie: W tej chwili na moim blogu jest 29 raportów z sesji, czyli około 28,43% wszystkich notek. Co prawda oznacza to że AP-ki są ważną częścią tego, co wydaję na swoim internetowym poletku, lecz nie są nawet dominującą częścią tego co piszę. Być może regularność pojawiania się tego typu tekstów (a także to, że dość często w sześciu najnowszych wpisach dwa z nich to AP-ki) może powodować wrażenie, iż ten blog jest głównie o AP-kach. Dla odmiany, samych nie-raportów z sesji o Wolsungu jest 9, a ogólnie o RPG: 15. Reszta to newsy o mojej działalności RPG oraz o sprawach takich jak notka którą właśnie czytasz, plus okazjonalne teksty o innej tematyce.

2) "Gdyby nie Polter, dzisiaj nitk nie wiedziałby o blogu Laverisa"
Obalenie: Jeszcze wiosną to stwierdzenie było bliskie prawdy. Obecnie wejścia z Poltera nie stanowią więcej niż połowy wszystkich wejść z innych stron, a spory w tym udział Blogów RPG oraz wyszukiwarki Google. Kilka miejsc w sieci również "dostarczyło" mojemu blogowi co najmniej 50 wejść (np.: Bagno dostarczyło niespełna dwustu, blog k20 - 133). Pewien nie-RPGowy serwis - nie będący Facebook'iem - również był źródłem co najmniej 100 wejść na ten blog... Nie są to wysokie wartości, lecz pokazujące, że gdybym naprawdę przyłożył się do promocji Gazety poza Polter, mógłbym częściowo uniezależnić się od "macierzy" z Płodem w logu. Stosunek odwiedzin "Polter" : "Nie-Polter" stopniowo przesuwa się na korzysć tego drugiego miana.

Pytania i odpowiedzi, które mogą was zainteresować.

1) "Dlaczego nie reklamujesz w usłudze Google AdSense?"
Odpowiedź: Powody są dwa. Po pierwsze, uznałem że Gazeta będzie miejscem non-profit, a treści udostępniać będę na licencji Creative Commons. Absurdem byłoby, gdybym nagle umieścił reklamy AdSense i zarabiał na - z punktu widzenia prawnego - darmowo udostępnionych treściach. Po drugie, zarobki na AdSense najczęściej nie są szczególnie duże. Swego czasu byłem Sponsorem na WayofWar.org (kiedy jeszcze utrzymywało się z dotacji użytkowników oraz reklam Google), miałem podgląd na przychody za AdSense. Jeśli nasza strona nie ma przynajmniej paru tysięcy odwiedzin dziennie, nie mamy co liczyć na zasadnicze przychody. W Blogosferze RPG trudno doszukać się blogów spełniających to kryterium.

2) Dlaczego nie masz konta na Facebooku i nie reklamujesz w nim swojego bloga?
Odpowiedź: Konto na Facebooku nie jest mi potrzebne do życia. Tak naprawdę, jedyny powód za tym bym to konto założył, jest promocja Gazety. Ponieważ jednak - jak na razie - radzę sobie nienajgorzej z odwiedzalnością tego bloga (z pewnością jest co najmniej kilka osób, które regularnie czytają mój content), nie widzę potrzeby trudzenia się z zakładaniem konta oraz działaniami mającymi wypromować mój blog na Facebooku. Wymagałoby to co najmniej paru miesięcy działania, a nie zawsze skutek byłby taki jaki można sobie obrać.

3) Czy masz jakiś "plan wydawniczy" odnośnie tego, co ma zostać wydane na blogu w przeciągu najbliższych kilku tygodni?
Odpowiedź: Nie prowadzę żadnych planów dotyczących tego, co mam do napisania, nie wykraczających poza bieżące dwa tygodnie. Wspomniane planowanie najczęściej obejmuje sposób "w tym tygodniu napiszę raport z sesji, więc jeszcze rozplanuję 1-2 notki pomiędzy kolejnym AP-kami", ewentualnie zważanie na to, by pisać notki nie częściej niż co dwa dni; oczywiście zdarza mi się napisać parę notek dzień w dzień, niemniej wystrzegam się pisania dwóch notek w jeden dzień. Moje obecne plany? Poza kontynuowaniem kampanii w D&D 3.0 (i pisaniem AP-ków o niej), muszę w końcu zebrać się do napisania trzech notek omawiających w skrócie mój autorski system RPG, który chciałbym zacząć pisać. Pojawiać się będą teksty o teorii czy praktyce RPG, fandomie i zbliżonych sprawach. Niemniej coraz trudniej jest mi pisać o Wolsungu, wszak regularnie nie gram w ten system RPG od połowy maja.

Ilustracja pochodzi ze źródeł Wikimedia Commons.

2 komentarze:

  1. Część ze statystykami: gratuluję zapału i chęci do pisania Laveris. Piszesz regularnie i to się liczy, a do tego widać wyraźnie tendencję wzrostową, jeżeli chodzi o odwiedziny. Cieszę się, że nieco pomógł w tym blog k20. :) Tak trzymaj.

    Mity: Dla mnie prawie jedna trzecia notek poświęcona czemuś, co nie może być dla mnie zrozumiałe z samego założenia to i tak o jakieś 10% za dużo. Ale spokojnie. Nie jestem jedynym czytelnikiem bloga i nie piszesz go dla mnie. :D

    RPGamer przypadł mi do gustu, tak na marginesie. Chętnie pomogę im się rozwinąć.

    Pytania i odpowiedzi:
    Ad.1) I bardzo dobrze. Sam zrezygnowałem, bo nic z tego nie ma, a niefajne uczucia u niektórych budzi. Co do Creative Commons - nawet przy atrybucie NC autor ma prawo czerpać korzyści. Natomiast dyskusyjna i dyskutowana jest kwestia zarabiania z reklam z bloga, gdzie znajdują się zdjęcia na licencji CC z atrybutem NC (pytanie m.in., czy blog jest utworem pokrewnym - derivative). Są mocne głosy za tym, że to łamanie licencji. Także popieram Cię.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Darcame

    "Trzeci mit", obalenie: Nie praktykuję polityki ograniczania zbioru potencjalnych czytelników, niemniej blog przedstawia także treści opiniotwórcze, więc oczywistym jest że celuje w pewną określoną grupę czytelników. ;) Dla przykładu, na tym blogu nie uświadczysz wychwalania psychodramy jako jedyne narzędzie tworzące sesje RPG. ;)

    RPGamer natomiast nie przypadł mi do gustu. Pół biedy preferencje RPGowe tamtej redakcji (i to, o czym piszą oraz jak podchodzą do samego RPG w rozmowach). Przede wszystkim sam serwis wydaje się mało przyjazny dla użytkownika, który chce zrobić coś więcej niż tylko czytać treści i pisać komentarze raz na miesiąc. Niby mamy dużo (blogi, fora grup, tablice ogłoszeń, newsy), ale tak naprawdę nowemu użytkownikowi trudno zakotwiczyć, jeśli ten nie ma konkretnego planu co robić na RPGamer.pl. Cała treść jest zdecentralizowana, bez jakiegoś odnośnika (brakuje choćby wyraźnego podziału na sekcje tematyczne, a system forum jako osobne grupy raczej nie sprawdza się). Funkcje modyfikacji bloga są bardzo ubogie, w porównaniu do blogspota.

    Uważam, że RPGamer.pl odwiedza najwyżej: 4 członków redakcji, k6 częściej odwiedzających i piszących cokolwiek użytkowników (w tym ja), k12 odwiedzających rzadziej lub częściej, nieaktywnych. ;)

    OdpowiedzUsuń