piątek, 4 maja 2012

Replika na "RPG a pociąganie".

Firing Horse Arquebussier, Wikimedia Commons, 
domena publiczna.
Ten tekst nie stanowi wpisu pod 24. edycję Karnawału Blogowego, ani do jakiejkolwiek innej.

Dziewięć miesięcy temu w ramach 24. edycji KB napisałem tekst o tym, co mnie w RPG pociąga (lub nie). Uważam ten wpis za jeden z moich najlepszych napisanych na Karnawał Blogowy. Dla urozmaicenia treści wydawanej na Allgemeine Festung postanowiłem napisać odpowiedź na swą relację z sierpnia 2011 roku. Raz na parę miesięcy nie zaszkodzi napisać lekko prywaciarskiego tekstu...


Z jakiej okazji? Z tej, że nadal siedzę i chcę siedzieć w RPG. Pięć i pół roku grania w RPG minęło, a od czasu tamtej notki blogowej rozegrałem sporo sesji w kilka różnych systemów RPG. Zresztą, zauważam u siebie pewien rozwój swoich przekonań oraz opinii na temat RPG.

Odpowiem na postawione sobie pytania:
  1. Czy nadal nie czuję niezwykłości RPG?
  2. Czy aspekty RPG które (w tamtym tekście) wymieniłem nadal mnie pociągają?
  3. RPG przetrwało u mnie próbę czasu?
  4. Dlaczego robię  - i przede wszystkim chcę robić - coś więcej niż tylko grać w RPG?

Czy nadal nie czuję niezwykłości RPG?


Najprościej ujmując - tak. Zauważyłem jednak, że dla RPG poświęcam trochę czasu. Mogę stwierdzić, że RPG należy do tych bardziej preferowanych zainteresowań w których biorę udział. Jest to porównywalne do sytuacji, gdzie bardziej preferuję piłkę nożną od koszykówki - przy lubieniu obu konkurencji sportowych. W koszykówkę lubię tylko grać, w przypadku piłki nożnej staram się dodatkowo wyłapywać skrawki bieżących informacji oraz oglądać mecze. I to mimo tego, iż w czasach licealnych odrobinę lepiej radziłem sobie grając w koszykówkę niż w fußball

Jednakże ani nie pasjonuję się piłką nożną, ani koszykówką. Analogicznie, nie odczuwam jakiejkolwiek niezwykłości z powodu uczestniczenia na sesjach RPG. Obecnie jestem pewien, że nie jest to efekt "wypalenia się" czy intensyfikacji rozwoju hobby. RPG stało się jedną z bardziej lubianych przeze mnie form rozgrywki - w wielu sytuacjach wyboru jednej z możliwości spędzania czasu na grę, wybrałbym RPG.

W skrócie można ująć, że RPG stało się moim hobby. Niczym więcej.

Czy aspekty RPG które wymieniłem nadal mnie pociągają?


Dotyczy wymienionych (w tekście z 11 sierpnia '11) aspektów z gier innego rodzaju. Pozwolę sobie na przytoczenie pewnego akapitu:
Co takiego sprawia, że zainteresowałem się RPG? Możliwie mało ograniczony (tylko poprzez możliwości postaci oraz okoliczności w samym świecie przedstawionym) stopień kreowania świata. Ot, możliwość stworzenia postaci, słynnej z takich i innych dokonań, wyszkolonej w odpowiednich umiejętnościach i aspektach, która dokonała konkretnych zmian w świecie w którym ta postać żyje. Dodam jeszcze możliwość kreowania swojego "poletka", co można rozumieć na kilka sposobów: budowa nowego państewka Gdzieś Na Zapupiu/W Nowszym Świecie, układanie sobie pozycji w istniejących realiach, zdobywanie kolejnych szarż i tytułów, kolekcjonowanie przedmiotów i okoliczności do rozwoju bohatera [nie jest to równoznaczne z tworzeniem "choinki na przedmioty"].
Pierwszy aspekt ("możliwie mało ograniczony stopień kreowania świata") jak najbardziej jest aktualny. Wciąż uważam to za jedną z kluczowych zahaczek, dlaczego RPG jest moim hobby. Lubię na sesjach RPG prowadzić swoją postać tak, by dokonywała konkretnych czynów, starała się coś osiągnąć i rozwijać się w wybranej niszy, wpływała nieodwracalnie na otoczenie. Można stwierdzić, że ten aspekt stał się jednym z fundamentów mojego grania w RPG.

Eedverbond, Wikimedia Commons, 
domena publiczna.
Drugi, czyli "kreowanie swojego poletka". Uzupełnienie pierwszego. Różni się w zależności od tego w jaki system RPG oraz konwencję gram (np.: w Wolsungu interesuje mnie "zdarzeniowe"* i "opowieściowo-rozwojowe"* zdobywanie osiągnięć"). Mogę stwierdzić, że jest to pewien rodzaj tworzenia przez moją postać zjawisk z nieodwracalnym skutkiem, wraz z korzyściami odniesionymi przez BG. To nie tyle fundament mojego grania w RPG, co rzecz, którą lubię robić prowadząc postać.

Od sierpnia poprzedniego roku tylko utrwaliłem w sobie wspomniane preferencje. Bardzo wiele dało mi dziesięć sesji przygód w WFRP 1st z sandboxowymi nakładkami. Mimo że fabuła ograniczała się do generowanych i tworzonych na bieżąco zdarzeń, to czułem, że moja postać Coś Robi regularnie co dzień w świecie gry. Czułem, że Gram.

Odnoszę jednak wrażenie, że mój styl gry lekko skręca w pobliże tzw. "story games". Rozstrzyganie na poziomie konfliktów, definiowanie scen z wyprzedzeniem, starcia społeczne ("social combat") oraz pewne elementy narracji tworzone przez gracza - to elementy, które zaczynają mnie kręcić w RPG. Stwierdzam, że odrobinę bliżej mi do definiowania prowadzącego grę jak osobę pełniącą konkretną rolę, zamiast koncepcji uczestnika odrębnego od świata gry oraz metagry. Wiele razy grając w "mainstreamowe" gry nacinałem się na to, że wygodniej byłoby mi ustalać stawki scen niż iść za (bliżej znanym tylko MG) enigmatycznemu kontekstowi w aktualnej sytuacji. "GN" według "GNS"?

RPG przetrwało u mnie próbę czasu?

Generalnie pisząc, tak. Przez te dziewięć miesięcy trzykrotnie zmieniałem drużynę, raz granie kampanii w nowej ekipie nie wypaliło, a po drodze poznałem i zagrałem w kilka systemów RPG. Gra jako spotkanie tradycyjne oraz na Skype. Dobrym dowodem na to jest także to, że wciąż prowadzę bloga o RPG - a wręcz wznowiłem go pod postacią Allgemeine Festung.

W międzyczasie dochodziło jednak do załamania mojej aktywności blogowej, od października '11 do stycznia '11. Wtedy to faktycznie nie miałem pomysłu o czym sensownym napisać. Listopad był pasmem flejmów (z których ostała się tylko jedna notka), a w styczniu postanowiłem porzucić projekt GzNF i od lutego ciułać teksty na rozpoczęcie AF. Wiosną 2011 roku spodziewałem się, że dość żwawe (co najmniej 8-10 tekstów miesięcznie) tempo pisania notek blogowych ulegnie załamaniu, lecz najwyraźniej nazbyt intensywne e-fandomowe i fandomowe wojenki tylko szkodzą mi blogowaniu. Postanowiłem, że Allgemeine Festung nie będzie opierać swej treści na flejmach.

Dlaczego robię  - i przede wszystkim chcę robić - coś więcej niż tylko grać w RPG?


Ten punkt tekstu poruszam ze względu na niektóre z opinii jakie dotarły do moich uszu czy oczu. Co najmniej jedna osoba zarzuciła mi, że "zajmuję się RPG tylko dla blogowania". 

Prowadzenie bloga na temat RPG jest produktem ubocznym zajmowania się przeze mnie tematu RPG. Najwyższym priorytetem jest granie i przede wszystkim to mnie interesuje w RPG. "Mieć materiał na bloga" oznacza mniej więcej tylko tyle, że nie zamierzam pisać notek blogowych z pustego. Jeśli nie ma pomysłów czy inspiracji - nie ma notki blogowej. Zresztą, gdybym miał naprawdę niewiele wolnego czasu na granie i miał do wyboru "sesja RPG albo blog", wybrałbym to pierwsze. 

Blogowanie o RPG jest dla mnie pewną formą warsztatu pisarskiego na ten temat, który mnie interesuje. Początki GzNF wiązały się z wychodzeniem poza temat RPG - choćby o After Action Report z gier komputerowych czy forumowej gazetce z pewnego forum o grach na PC; uznałem, że Allgemeine Festung będzie tylko wokół RPG.

Wracając do tematu z nagłówka - dlaczego robię coś więcej niż gram w RPG? Odpowiedź jest prosta: bo lubię. Uważam, że na obecną chwilę hobby jakim dla mnie jest RPG, jest tego warte. Jeśli nie będzie, to zaprzestanę tego rzędu działalności. Zostaje mi cieszyć się z niespełna dwóch lat blogowania o RPG, czy to na Polterblogach, czy na GzNF i AF...

* - Mógłbym wprost napisać "story achievementing", lecz mogłoby to polskiemu czytelnikowi kojarzyć się tylko z opowieściami oraz gawędą. Tak naprawdę "zdarzeniowe" oznacza tworzenie i realizowanie konkretnych wydarzeń, a "opowieściowo-rozwojowe" jako fluffowe rozwijanie postaci poza metagrą i mechaniką gry (np.: awans na wyższy stopień wojskowy).

Witamy nowego Obserwatora na Baszcie: Chase. 

1 komentarz:

  1. Tak trochę nie na temat, ale skoro napisałeś, że blog to dla Ciebie "forma warsztatu pisarskiego", to nie mogę sobie (i Tobie) darować. A więc - notka blogowa to nieomal publikacja (miłośnicy blogów mogą nawet skreślić "nieomal"), więc może warto przeczytać tekst, zrobić jakąś korektę? Zwykle chyba jesteś nieco uważniejszy, ale tutaj od niezręczności (co najmniej niezręczności) aż się roi. Jak można coś "bardziej preferować"? Można coś preferować albo bardziej lubić. Rozumiem, że da się potocznie napisać o "graniu w różne systemy" (chociaż kiepsko to brzmi), ale sesja już z całą pewnością nie może być w system - a co najwyżej w systemie. Więc mogłeś rozegrać sporo sesji w kilku różnych systemach, ale nie w kilka różnych systemów. No i jest jeszcze zdanie "Stwierdzam, że odrobinę bliżej mi do definiowania prowadzącego grę jak osobę pełniącą konkretną rolę, zamiast koncepcji uczestnika odrębnego od świata gry oraz metagry", nieporadne co się zowie. Definiowanie prowadzące grę jak osobę? No, proszę Cię ;) Już nawet pomijając bałagan, który do zdania wprowadza "zamiast" użyte w miejsce "niż do".
    Na koniec dodam, że pewnie pominąłbym to wszystko, ale skoro ten blog to dla Ciebie "warsztat pisarski" (chyba chodziło Ci o "warsztaty", bo "warsztat pisarski" w liczbie pojedynczej to właśnie umiejętności i wyczucie, nad którymi w ramach warsztatów się pracuje) to uznałem, że drobna informacja zwrotna może się przydać ;)

    OdpowiedzUsuń