wtorek, 13 sierpnia 2013

League of Legends

Od jakiegoś czasu (23 lipca) gram regularnie w League of Legends. Od dawna chciałem zagrać w tę grę, od kiedy (~1.5 roku) oglądam ją na YouTube oraz na Twitchu. Gra, w którą chciałem zawsze pograć, ale nie było jak. W końcu udało się zainstalować i odpalić grę dzięki odkryciu PlayOnLinux.

Nie zamierzam na tym blogu pisać o konkretnych grach komputerowych, ten wpis ma głównie charakter informacyjny od autora. W zasadzie to chętnie pograłby sobie w jakiejś drużynie, jak na razie udało mi się rozegrać dwa mecze z kimś z e-fandomu erpegowego. Gry nie ma co objaśniać, chyba każdy te grę zna, a także to, że piłki nie ma, bramki nexusy są dwa, a i tak wygrywa Niemcy Riot Games.

League of Legends przywołuje mi skojarzenia z "trenerami pokemonów". Dlaczego? Według "fabuły" LoLa, gracz jest summonerem (przywoływaczem), który kolekcjonuje championy do gry ("złap je wszystkie"). Co prawda na tym podobieństwo do popkulturowego zjawiska Pokemonów się kończy, niemniej miliony graczy nieświadomie łyknęło ten pomysł.

Never write on chat while stay under turret. NEVER

Jak dotąd rozegrałem jakieś 50+ meczy PvP w trybie Classic na standardowej mapie, niespełna 30 ARAMów (All Random All Mid, tryb gdzie wszystkim losuje się championów i wszyscy walczą na jednym lane, nie mogąc powrócić do bazy i kupić itemów przed śmiercią) i kilka Dominionów. Meczy z AI nawet nie liczę. Oczywiście dotyczy to serwera EU West, bo na Nordicu & East zaliczyłem kilka rozgrzewek z botami dla wbicia jakiegokolwiek levelu wyższego niż 5.

Mój skill mogę ocenić na "słaby z momentami względnie poprawnej gry, na junglerze i supporcie - tragicznie żenujący". Trochę meczy nawet wygrałem, lecz istnieje co najmniej setki tysięcy lepszych ode mnie graczy na serwerze. Co prawda minął u mnie etap "bezwzględnego" padania od zbyt ultraofensywnych niepotrzebnych wyjść, ale np.: nadal na ARAMach nacinam się Jaxem na to, że nie wyczuwam momentu w którym faktycznie reszta drużyny pójdzie za moją inicjacją. Ogólnie, to niby lepiej czuję się atakując na odległość, ale z drugiej strony Fiora z wymaksowanym W i Hydrą również mi pasuje. 

Kilka dni temu doszedłem do momentu, w którym mecze z Beginner AI nie uczą mnie czegokolwiek (no, może poza samymi ćwiczeniami lasthitowania). Może kiedyś spróbuję ponownie zmierzyć się z Intermediate AI (trzy próby, tylko jedna wygrana). W zasadzie, z botami gram tylko po to, aby testować nowych championów z rotacji. A tak, więcej niż 80% moich gier to Classic 5v5 (PvP oczywiście), ARAM. Ostatnio przypomniałem sobie o The Twisted Treeline (3v3), jak dotąd grałem trzy razy i tylko raz w trybie PvP.

Leona 1/12, Nami 2/13

Mój ulubiony champion? W porównaniu do Blanche, wciąż nie mam tego ulubionego. Jakoś jednak zauważyłem, że na AD Carry zdecydowanie częściej wybieram Caitlyn wobec Ashe, w przypadku gry na midzie wciąż zastanawiam się czy Mała Ania z Misiem (świetny burst, ale mało mobilna), czy Miłośniczka Księżyca z Sejmitarem (wszystko miodzio, ale walczy wręcz, co w early-game na midzie bywa problemem).

Przyznam, że nie mam skilla do wbijania wyższych combosów niż Double Kill, a Triple Kills wbijam głównie na Beginner AI (no, raz Shyvaną 25/0/2 wbiłem Quadrę, ale to AI, więc się nie liczy), raczej mam "skill" do kumulowania asyst. Raz mi się zdarzyło wbić multi-killa, i to od razu quadrę, wczoraj w przegranym meczu na Caitlyn. No i zbyt często zdarzają mi się różne serie meczy - 3+k2 wygrane pod rząd, aby potem przegrać równie tyle.

Zauważyłem, że bardzo często lubię grać postaciami, które akurat są kobietami. Na championa patrzę wyłącznie pod kątem jego możliwości, tego czy dobrze mi się nim gra. Co prawda na liście "do kupienia" mam m.in.: Jaxa, Mordekaisera; nadal jakoś łatwiej do tej listy wpadają panie. 

Można ze mną pograć na:
 - EU West: VonMansfeld (obecnie lvl 18)
 - EU Nordic & East: Panzerjager5 (obecnie lvl 6, wpadam okazyjnie i niezbyt systematycznie, konto głównie do grania z Polakami w teamie)
Na obu kontach avatar przedstawiający piramidy. Zawsze możecie mi pomóc (EU West, EU Nordic) w zdobyciu Fiory wartej aż 6300 IP :-)

STRANGE FACT: Gram na Linuxie, podobno nie powinien wyświetlać mi się Store w grze. W praktyce, dość często wyświetla mi się poprawnie, ale o ile na Weście runy w ogóle mi się nie pokazują, to na Nordicu - owszem.

von Mansfeld

photo by: V Threepio, CC BY-NC-ND 2.0

3 komentarze:

  1. Dodam Cię na N&E, może coś zagramy z Blanche i Nimdilem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, pierwszy mecz zaliczony, Intermediate AI pokonane. Granie Vi na bocie to jednak niecodzienna rzecz.

      BTW, Leszek XL's (ten z FB) gra na Nordicu, nick Muttley Boldrick

      Usuń
  2. Jakby coś, to na EU West jak najbardziej mogę pograć. Tam jestem jako Adarael - jakby coś, to śmiało pisz :-)

    OdpowiedzUsuń