piątek, 4 grudnia 2015

Dlaczego nie gram już w PBFy

Kiedyś grałem w PBFy. Sesje RPG oraz strategiczne przez forum. Kiedyś nawet byłem nimi zafascynowany. Nawet przymierzałem się do jakiegoś PBFa strategicznego. Grałem "przez internetowe forum" w latach 2007-2013, głównie sesje RPG w D&D 3.5 (aczkolwiek kilka innych erpegów także pojawiło się) oraz uczestniczyłem w trzech PBFach strategicznych (wliczając Dynasteię).

Niestety, już nie gram w PBFy, nie jestem tym zainteresowany. W sporej mierze dlatego, ponieważ od dłuższego czasu regularnie uczestniczę na sesjach RPG, grywam sporadycznie w planszówki, poza tym gry video są kolejną lepszą konkurencją. Właściwie to tę notkę piszę głównie z powodu moich rozważań nad poprowadzeniem PBFa w Dungeon World na Lastinn (swoją drogą, nie polecam tego forum).

Z kilku powodów nie gram już w PBFy:
  1. Od strony gracza: sesje PBF przestały być dla mnie ekscytujące. Po części z powodu dłużyzn, po części z powodu samego formatu rozrywki (postęp akcji liczony w tygodniach czy miesiącach czasu rzeczywistego - dla porównania kilka godzin sesji RPG co tydzień) - kluczowe zwłaszcza dla gry stategicznej - po części z powodu wysokiego odsetku "rozpadalności" rozgrywek forumowych. Interesuje mnie aspekt "gry", zaś PBFy często ów aspekt realizują niestety słabo. Często powstała z forum "opowieść" wcale nie jest lepszej jakości od tej opowiedzianej naprędce słowami przy stole...
  2. Od strony MG: Co prawda zaledwie raz próbowałem prowadzić sesję forumową, niemniej do kolejnych prób zniechęca mnie to iż musiałbym być dyspozycyjny przez 24h/na dobę przez siedem dni w tygodniu. Rozmowy i konsultacje na GG czy dialogi sesyjne przez Google Docs, itd. Dla porównania, dla sesji RPG to kilka godzin sesji w tygodniu plus co najwyżej drugie tyle prepu. Dodajmy jeszcze rozpisywanie się w postach oraz zobowiązywanie się na prowadzenie PBFa przez co najmniej rok...
  3. [Dotyczy PBFów strategicznych] Mam dosyć użerania się z ludźmi na temat, czy bawić się w "odgrywanie na podstawie własnych państewek" czy "w grę strategiczną gdzie wygrywa się, przegrywa się, opracowuje strategie i optymalizuje swoje działania". Gracze na ogół nie wiedzieli w co właściwie chcą się bawić, oczekiwali jednocześnie posiadania ciastka "gra strategiczna" wraz ze zjadaniem go "ale olejmy reguły kiedy to nam odpowiada, najlepiej w ogóle aby ich nie było". Ludzie przychodzili z odmiennymi oczekiwaniami i miewali pretensje o to, iż ktoś "gra w grę", zwłaszcza jeśli zaczął lepiej stosować istniejące w zabawie reguły.
  4. Słabe przełożenie przeznaczonego czasu na tzw. "zwrot w zabawie". Najzwyczajniej poświęcenie miesięcy na sesję PBF daje mi zbyt mało rozrywki w przeliczeniu na czas rzeczywisty. Ponadto podczas "zwykłej" sesji RPG mogę dostać to samo co w PBFie plus kilka innych rzeczy. Nie zamierzam pisać iż dla mnie "PBFy są gorsze od sesji RPG", natomiast po prostu odpadły z konkurencji o mój czas wolny...
To nie jest tak, iż teraz rzekomo wyglądam na "hejtera PBFów" - nic z tych rzeczy. Ogółem całkiem miło wspominam czas spędzony na sesjach PBF na forum Poltergeist. Strategie PBF wiążę z ambiwalentnymi wrażeniami - czyli miks tych negatywnych i pozytywnych. PBFy między innymi pomogły mi zachować hobby erpegowe (lata 2009-2010) w czasie kiedy nie byłem jak i gdzie grać regularnie sesji RPG. Właściwie to moje główne doświadczenie konkretnie z edycją D&D 3.5 wynika z tamtych sesji forumowych - buildy, optymalizacja, przeglądanie dodatków. Sześć sesji RPG (jednostrzały, na przestrzeni 1,5 lat) rozegrałem dzięki znajomościom z sesji PBF.

Po prostu w pewnym momencie powiedziałem sobie "to nie jest dla mnie", "PBFy już mnie nie bawią". Był to oczywiście proces stopniony: najpierw wycofywałem się z forumowych sesji erpegie (rok 2012), na koniec zarzuciłem swoją ostatnią forumową grę strategiczną. O ile po prostu przestałem czuć potrzeby rozgrywania sesji RPG przez forum (czasem da się znaleźć dobre towarzystwo i dobrą rekrutację), to już forumowe gry strategiczne  zaczęły mnie męczyć, irytować.

Nie uważam jednak sesji forumowych jako "substytutu (prawdziwej) sesji RPG". To zgoła odrębny rodzaj zabawy narracyjnej. Najzwyczajniej zbyt mało elementów tej zabawy trafia w mój gust...

Co do Dungeon World a prowadzenia PBFa w oparciu o nim: ostatecznie zniechęcił mnie szereg problemów związanych z realizacją Ruchów oraz tzw. "końca sesji":
  • Ruch "End of Session" jest kluczową częścią struktury kampanii, między innymi z powodu nadawania sensu poszczególnym elementom gry (Aligment, Bonds) oraz będąc "punktem kontrolnym" jeśli chodzi o rozwój postaci. W PBFie musiałbym bardzo sztucznie oraz uznaniowo wprowadzać "End of Session"; na sesji "w czasie rzeczywistym" to zakończenie spotkania towarzyskiego. Zaś na sesji PBF? Po miesiącu postowania, czy po kwartale? Po spenetrowaniu podziemi czy wyrzuceniu kartki z zużytym frontem?
  • Narracja forumowa a Ruchy: z moich rozważań wynikło iż w temacie sesyjnym pisaliby głównie sami gracze (ze skonsultowanymi z MG konsekwencjami podjętego Ruchu, w tym wykonanym rzutem 2d6), zaś jako prowadzący głównie musiałbym udzielać się kiedy wprowadzałbym Ruch wynikający z frontu albo tzw. "ruch potworów/otoczenia". Przypuszczam iż ta sytuacja mogłaby być dla graczy zbyt  nietypowa, zgoła "nieintuicyjna" względem standardu "gracz pisze i odgrywa, prowadzący pisze i prowadzi posty".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz