sobota, 16 lipca 2011

Eksploracja Północy w Greyhawk #1 - D&D 3.0

Udało mi się przetrzeć swoje RPGowe trybiki przed Avangardą, choć jeszcze tydzień temu nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, szczególnie w postaci trzeciej edycji D&D. Załapałem się na ogłoszenie na WMiGu, a stare i rozpadajace się podręczniki do D&D 3.0 znów zostały wykorzystane.

Z pewnej specyfiki sesji zrelacjonuję głównie to, co mojej postaci (lub w obecności mojej postaci) wydarzyło się na wieczornej piątkowej sesji 15 lipca u Mistrzyni Podziemi. Nazewnictwo raportów z sesji także uległo pewnej modyfikacji; zauważyłem, że gdybym zaczął grać kampanię w Warhammera czy w Wolsunga, musiałbym napisać coś więcej niż "Wolsung - XYZ #liczba" by odróżnić ten cykl sesji od poprzednich w tym samym systemie RPG.


Bohaterowie Graczy:
Hank, ludzki Łotrzyk 3, złodziejaszek.
Argider Luken Eneko, ludzki Łotrzyk 2/Wojownik 1, zwadźca.
Jorus, ludzki Czarodziej 3.
Raga, orkowy Barbarzyńca 3, wódz barbarzyńskiego plemienia.
Robur, półelfi Druid 3, łowczy.

Intro

Półgodzinne prowadzenie do mojego bohatera (plus dokończenie wątku Robura) świeżo po wyturlaniu atrybutów i pw za KW postaci. Argider w drudze do Silverdrake dostrzegł wielką spiczastą budowlę w lesie. W pewnym momencie nie spostrzegł zawaliska, który odsłonił klif do rzeki skutej lodem dwanaście metrów niżej. Szermierz zwisał na korzeniu tak długo, aż niedźwiedź [zwierzęcy towarzysz Robura] nie wystraszył machnięciem łapy i samym sobą Argidera. Zwadźca upadł trochę boleśnie, a potem wpadł na głupi pomysł "biegania po lodzie", kiedy po wstaniu dostrzegł pękający lód pod sobą. Kiedy Robur zszedł kilkadziesiąt metrów dalej, a Argider w pewnym momencie położył się plackiem na ziemi (by powstrzymać pękanie lodu), gobliny zza klifu wycelowały swoje strzały. Końca intra trudno się nie domyślić: po ogołoceniu z ekwipunku, bohaterowie trafili do lochu.

W tym czasie reszta przyszłej drużyny rozpoczęła eksplorację pewnej kaplicy, szczególnie z uwagi na tamtejszy sarkofag.

Rozwinięcie sesji

Robur i Argider w końcu podjęli próbę wydostania się z lochu, poprzez nagięcie drewna czarem druida, a później wybraniem ciemniejszego korytarza, aż napotkali na zamknięte drzwi. Jorus z Hankiem trochę przebadali sarkofag, a cała trójka dosłyszała pewne dziwne kroki dochodzące z drzwi. Z krótkiej dezinformacji wynikła rozmowa pomiędzy dwiema grupkami zza zamkniętych drzwi. Gobliny z wilkiem zdążyły sprawdzić loch, a potem dobiec do korytarza którym uciekinierzy podążyli.

Cała piątka z trudem uszła z życiem w starciu z trójką goblinów i srebrnym wilkiem. Argider wziął na siebie impet żarłocznego psowatego, półelf wyniósł i ustabilizował Ragę, który po osłanianiu grupy został dotkliwie zraniony strzałą. Dzięki magicznym pociskom Jorusa (oraz jednym wystrzale Hanka z kuszy), wilk padł na ziemię, co najmniej jeden goblin zginął. Dało to możliwość ewakuacji drużynie poza ciemny korytarz, a gobliny wycofały się.

Wiele czasu drużyna spędziła na badaniu sarkofagu, otoczenia, okolicznych drzwi w kaplicy. Moja postać znalazła gdzieś w nawie starą księgę, z której po przejrzeniu stronic odczytała głównie trzy słowa z tajemniczego języka: "Bogowie, Klątwa, Przeznaczenie". Inni zajmowali się albo dłubaniem w ruchomych oczach leżącej rzeźby na sarkofagu (szafiry w oczodole, ruchome usta, świetnie wyrzeźbiony miecz). Hankowi cudem udało się przymknąć zamek drzwi w głównym wejściu do kaplicy, kiedy jakaś armia próbowała dobijać się do drzwi. Za sprawą tego łotrzyka otworzono także trzecie drzwi w kaplicy, po rozbrojeniu pierwszej i przypadkowej aktywacji drugiej pułapki (na szczęście, z efektem po drugiej stronie drzwi). 

W następnym pomieszczeniu golem pilnował dwustronnego przejścia do dalszych komnat, w kominku płonął ogień z utrwalonego czaru, a dzięki dotknięciu przedmiotów z biblioteki Jorus stał się "panem golema". Z tego wynikły groźne sytuacje jak ataki golema na dwóch innych BG, którzy dotknęli cokolwiek z "przedmiotów Pana". Po dziewięciogodzinnym odpoczynku, Robur zużył swoje możliwości magiczne na podleczenie ciężko rannego Ragę, a mag zaczął badać Wykryciem Magii otoczenie. Oprócz wykrycia kilku aur, dostrzegł za podwójnymi drzwiami zagadkę otwierającą ("Zgnieć mnie, a zapłaczę czerwonymi łzami, mimo że serce mam z kamienia"). Po pewnym czasie, moja postać rozwiązała zagadkę - ze wsparciem Hanka - czyli odpowiedzi "Granat" oraz "Wiśnia".

Tamto przejście kryło korytarz skręcający w prawo, który doprowadził do pomieszczenia pokrytego 30 płytkami i posągiem przedstawiającym trzy łuczniczki. Truchło podstarzałej kobiety na pierwszej płytce przeszukano [znaleziono w płaszczu fiolkę z czymś nie będącym kwasem] i rozpoznano jako ofiarę pułapki (trzy strzały w ciele), a przedmioty denatki rozrzucone po pomieszczeniu. Drużyna odczytała kolejne napisy na płytkach o metrowej powierzchni: przedstawiały one nazwy kolejnych czarów takich jak Promień Osłabienia czy Ognista Kula. Półelf Robur miał być śmiałkiem, który miał skoczyć na pożądane płytki (np.: Identyfikacja), wzmocnionym czarami...

Podsumowanie

Licząc wprowadzenie poza sesją, zagrałem przez około cztery godziny. W pewnym momencie musiałem opuścić końcówkę sesji (musiałem spieszyć się na ostatni autobus prowadzący do moich okolic), o czym poinformowałem znacznie wcześniej Mistrzynię Gry. Myślę że dużej krzywdy graczom nie sprawiłem, choć wolałbym nie urywać końcówek sesji ze swojej strony. Stąd nie przedstawiłem dokładnie wszystkiego, co zdarzyło się na sesji.

Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że mechanika była sprawnie stosowana, a nie odnosłem wrażenia "klepania expa i loota po lochach". Uważam, że sesja była dobrą rozgrywką. Choć nie mogłem wykorzystać więcej niż 50% potencjału swojej postaci (utrata całego optymalnego ekwipunku, pozostanie w ubraniu zimowym, kamieniem grzmotu oraz z tasakiem), a utrata postaci wisiała we włosku, ten swoisty "survival" przyjąłem pozytywnie. 

Nie spodziewałem się, że w tym roku rozegram sesję w trzecią edycję D&D (z opcją na kampanię), a nigdy nie przypuszczałem że kiedykolwiek zagram w D&D 3.0. Choć w czasie tworzenia postaci zorientowałem się, że jednak D&D 3.5 wygodniejsze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz