Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mansfeld Prowadzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mansfeld Prowadzi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 stycznia 2021

Mansfeld Prowadzi #11 - Mouse Guard 2nd

Mouse Guard od kilku lat leżał na granicy moich zainteresowań erpegowych. Pomyślałem sobie, że fajnie byłoby kiedyś w to pograć, lecz nie miałem okazji do zagrania jako gracz. A prowadzenie? Miałem wrażenie, iż sugerowany w podręczniku styl prowadzenia zupełnie nie będzie mi leżał. Świat z komiksu także jest "hit or miss": albo złapiesz bakcyla na urocze myszki w nieuroczym dzikim świecie, albo nie. 

Nadchodzące polskie tłumaczenie drugiej edycji Mouse Guard skłoniło mnie do tego, aby w końcu jednak wypróbować tę grę. Aby mieć o czym rozmawiać w dyskusjach zaraz po oficjalnym wydaniu polskiej wersji. Aby nadrobić swoje zaległości (do tej pory grałem tylko w BW i Torchbearera, spośród gier Luke'a Crane). 

W rezultacie, poprowadziłem pięć sesji w ramach minikampanii. Planowałem na 6-8 sesji, wyszło inaczej. Nie zamierzam jednak uwzględniać "czynnika graczy" w tym tekście. Piszę o tym, jak mi się prowadziło Mouse Guard 2nd.

sobota, 23 maja 2020

RE: Mansfeld Prowadzi: Lady Blackbird

Przejrzałem swój stary (z 2014 roku) tekst o swoich wrażeniach z prowadzenia Lady Blackbird. Taka gra-scenariusz z gotowymi postaciami, autorstwa Johna Harpera, będąca pastiszem IV części Gwiezdnych Wojen, a dokładnie tego że w steampunkowym świecie fantasy odpowiednik Lei ratowany jest przez odpowiednik Hana Solo. Tak w ogromnym skrócie.


Postanowiłem tej grze dać jeszcze jedną szansę i poprowadzić ją podczas inicjatywy Czas na Przygodę Online #3. Miałem zamiar zweryfikować to, czy rzeczywiście moje stare uprzedzenia i myśli co do tej gry są dale aktualne, czy choćby część argumentów wynikała z mojego mniejszego doświadczenia erpegowego. Albowiem jeden argument z tamtej notki blogowej dalej pozostaje aktualny: ta gra wymaga doświadczonego prowadzącego. Teraz bliżej zrozumienia jestem tego "dlaczego"...

środa, 14 lutego 2018

Mansfeld Prowadzi #10: Monster of the Week

Po pięciu sesjach prowadzenia minikampanii (planowo 5-8 sesji) w Monster of the Week mam ambiwalentne odczucia. Z jednej strony nie żałuję podjęcia się wyzwania prowadzenia tej gry: zarówno realia współczesne (z potworami) są mi obce jako osobie prowadzącej sesje, jak i formuła jednostrzałowych śledztw/tajemnic do rozwikłania (potworów do pokonania) też rzadko jest przeze mnie stosowana. Z drugiej strony nigdy nie wrócę do MotW jako prowadzący. Dlaczego?

Wersja TL;DR: Nie czuję się dobrze z prowadzeniem scenariusza jeden po drugim, poczuciem "muszę zrobić uprzednio sesję, aby w ogóle wspólnie się się bawić, i aby teoretycznie Mystery miało ręce i nogi".

Natomiast niżej notka, jeśli wersja "TL;DR" zaintrygowała Ciebie, czytelniku:

piątek, 12 stycznia 2018

Mansfeld Prowadzi #9: Burning Wheel

Dość pokaźna garść wniosków o tym, jak szło mi poprowadzenie pierwszej kampanii w Burning Wheel - "Jak będzie w Hrabstwie Athany?". Co prawda odbyło się zaledwie dziesięć sesji, lecz to dla mnie satysfakcjonujące minimum. Nie ukrywam, iż to była lekcja dla mnie jak w ogóle grać w Burning Wheel, a także jak przestać być "początkującym" w tej grze. Zdaję sobie sprawę z tego, że w tamtej kampanii chociażby dopiero co napomknęliśmy aspekt konfliktów skryptowych (rozegrano: 2 x Duel of Wits, 1 x Range & Cover). Nawet nie byłem w pobliżu stania przed problemem prowadzenia postaciom, które zdążyły solidnie rozwinąć swoje parametry. Ledwo dotknęliśmy specyfiki ras orczych (jeden BG) oraz elfich (sporadycznie pojawiający się antagoniści). Tak dalej mógłbym wymieniać, z jakich "modułów" sekcji podręcznika "Rim of the Wheel" jeszcze nie skorzystaliśmy...

Ale do rzeczy, miałem przecież pisać o swoich zmaganiach z BW :-)

sobota, 7 października 2017

Mansfeld Prowadzi #8: Blades in the Dark

Odkąd tylko pojawiły się pierwsze wieści o Blades in the Dark, koncept tej gry mnie kupił. Zachęciła mnie perspektywa gry łajdakami w industrialnym fikcyjnym mieście, którzy podejmują ambicję prowadzenia własnej (przestępczej) frakcji w walce o zasoby, ludzi oraz wpływy w Duskwall/Doskvol. Trochę przyszło czekać aż BitD zostało oficjalnie wydane (start na Kickstarterze wiosną 2015 roku, sam podręcznik oficjalnie wyszedł dopiero... na początku 2017 roku!), lecz ostatecznie gra nie zawiodła mych oczekiwań; najpierw po lekturze podręcznika, a później po poprowadzeniu pierwszych sesji.

A poniżej właśnie garść moich spostrzeżeń o tym, jak prowadzi mi się Blades in the Dark:

piątek, 15 kwietnia 2016

Mansfeld Prowadzi #7: Dungeon World

Zacząłem prowadzić Dungeon World już w poprzednim roku, natomiast zdecydowałem się na ten wpis blogowy dopiero po zakończeniu bieżącej kampanii (14 sesji). Łącznie dziewiętnaście sesji to moim zdaniem wystarczająca próbka aby faktycznie ocenić, jak mi się prowadziło daną grę. Przyznam, iż jestem na krawędzi bycia "fanbojem DW" mimo iż jeszcze rok temu nawet nie określiłbym się fanem tej gry.

Fajnie mi się prowadzi Dungeon World. Aczkolwiek jest to także gra, w której muszę cały czas pilnować się jako prowadzacy (Principles, Agenda, Moves, etc.). Dość powiedzieć iż na początku jednej kampanii pamiętałem niemal wszystko oprócz zapytania się graczy "Co robicie razem w jaskinii w której może znajdować się krypta?"; przypomniałem to sobie pod koniec części sesji...

środa, 4 listopada 2015

Mansfeld Prowadzi #6: Lamentations of the Flame Princess

photo (1) from elvaz68 CC BY 2.0
Drugi raz odkąd w przeciągu 1,5 roku poprowadziłem kampanię w sandboxa (pierwsza to Afterbomb: Madness od sierpnia '14 do stycznia '15). Tym razem wybór mój padł na Lamentations of the Flame Princess - produkt inspirowany modą na tworzenie retroklonów, w tym przypadku z wykorzystaniem motywów z dark fantasy oraz lovecraftyzmów. To było moje pierwsze spotkanie ze starą szkołą RPG jeśli chodzi o prowadzenie sesji w tym stylu (w roku 2012 rozegrałem siedem sesji w LotFP jako gracz). Piętnaście sesji w niespełna cztery miesiące.

Moje założenia były proste: prowadzenie RAW o ile to możliwe (przede wszystkim chciałem zobaczyć wpływ stosowanych reguł gry) plus wprowadzenie broni palnej z suplementu w ostatniej wersji Playerbook (bez zamka skałkowego i zbroi wczesnonowożytnych). Kampania rozgrywana możliwie jak najdłużej jak się da (jedyna w przeciągu ostatnich paru lat dla której nie wyznaczałem choćby orientacyjnego "górnego pułapu" sesji), albo do zbadania w całości wnętrza wielkiej wyspy. Stosowałem zarówno spotkania losowe (z podziałem na "dzień", "noc" i "dungeon"), jak i tabelę abstraktów (Wierzba wykonał wygodną wersję elektroniczną), plus generator pogody na lądzie (losowanie wpływu wiatru na podróż morską z podręcznika było obowiązujące, ponad mój autorski generator pogody).

To naprawdę długa notka blogowa...

sobota, 20 czerwca 2015

Mansfeld prowadzi #5: Dogs in the Vineyard

Przejrzałem raz jeszcze poprzednie cztery teksty z cyklu "Mansfeld prowadzi" i  - może poza TSoYem - teksty raczej negatywnie przedstawiały wybrane erpegi (w tym to, iż Mansfeld nie zamierza ich więcej prowadzić). Z tekstem na temat "Psów w Winnicy" jest ździebko inaczej. To połączenie wrażeń z poprowadzenia krótkiej kampanii w DitV (plus parę dygresji ze wcześniejszych dwóch jednostrzałów) oraz problemów przed jakimi stałem przed (regularnym) prowadzeniem Dogsów.

Wersja TL;DR poniższej notki blogowej: Mansfeld znalazł drugą grę do której prowadzenia może wrócić (pierwszym produktem okazał się TSoY).

środa, 4 marca 2015

Mansfeld prowadzi #4: Wolsung

Gram w Wolsunga od jesieni 2010 roku, pierwszą sesję poprowadziłem latem 2011 roku. Mimo to, dopiero niedawno wziąłem się za napisanie tej notki blogowej - najzwyczajniej przez długi czas udawało mi się jedynie poprowadzić jednostrzały w Wolsungu. Dopiero od niedawna z jakimś sukcesem prowadzę kampanię.

Jest to gra którą darzę sentymentem i nadal lubię w nią grać. Przez te parę lat szukałem odpowiedzi na pytanie, czy wyłącznie lubię grać jako gracz w Wolsunga, czy także prowadzić sesje w tym erpegu...

Mimo iż prowadziłem zarówno Wolsunga 1.0, jak i 1.5, ostatecznie w tekście odwołuję się do drugiej, najnowszej edycji (podobno zgodnej z anglojęzycznym wydaniem). 

środa, 21 stycznia 2015

Mansfeld prowadzi #3: Afterbomb: Madness

Jakiś czas temu ostatecznie zakończyłem kampanię w Afterbomb: Madness, która doczekała się dwunastu sesji. W ten oto sposób kontynuuję nieregularny "cykl" notek, komentarzy i wrażeń z prowadzenia wybranych erpegów.

Poprowadziłem dwanaście sesji w Afterbombę, wcześniej mając za sobą jedynie jeden jednostrzał i to w roli gracza. Mógłbym napisać, iż przed rozpoczęciem kampanii miałem prawie żadne "przygotowanie jako gracz".  Co do tematyki postapo - wcześniej rozegrałem jedynie dwie sesje Neuroshimy, a w trakcie kampanii w Afterbombie uczestniczyłem w jednej sesji Apocalypse Worlds...

Ta kampania także była sandboxem (przynajmniej częściowo), biorę więc pod poprawkę poniższe uwagi i wrażenia z gry.

środa, 30 lipca 2014

Mansfeld prowadzi #2: Lady Blackbird

Na ogół nie poświecam na blogu więcej niż paru zdań o jakimś erpegu, dopóki nie rozegram na nim przynamniej kilku sesji. Tym wyjątkiem jest Lady Blackbird, gra-przygoda na 1-3 sesje będąca fuzją typowego fantasy z Gwiezdnymi Wojnami, opowiadająca o przemycaniu tytułowej arystokratki Panny Kos przez Przestworza celem doprowadzenia
ją przed ołtarz u króla piratów. 

Niestety, w porównaniu do poprzedniego tekstu (o TSoYu) z tego nieregularnego cyklu, o Lady Blackbird wypowiadam się zdecydowanie mniej pochlebnie. Z drugiej strony, nie jest to notka na kilka stron A4.

piątek, 4 lipca 2014

Mansfeld prowadzi #1: The Shadow of Yesterday

Niedawno zakończyłem kampanię w The Shadow of Yesterday, trwającą dziesięć sesji. Mam nadzieję rozpocząć ten nieregularny - wszak zależy od tego jakie kampanie uda mi się zakończyć - cykl blogowy na temat wrażeń i spostrzeżeń z prowadzenia danej gry. Na przyszłość, mogę wyjawić, iż mam nadzieję za parę/kilka miesięcy napisać coś o paru innych grach (np.: o Wolsungu 1.5).

Od marca tego roku, udało mi się w końcu zakończyć tę kampanię w TSoYa (10 sesji), poza tym pojawił się pewien niewypał z zupełnie inną ekipą (ledwie trzy sesje) który także ma jakieś odbicie w tej notce. Czyli Mansfeld pisze o tym, jak dobrze prowadziło mu się te trzynaście sesji w TSoYa.