Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Forbidden Lands. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Forbidden Lands. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 września 2020

Co Punkty Doświadczenia mówią o grze?

To jak rozwija się bohater, zwłaszcza jeśli za pomocą tzw. "punktów doświadczenia" - zarabianych w trakcie sesji albo po sesji - bardzo wiele nam mówi o tym jak autor gry oczekuje abyśmy grali. To właśnie wtedy najczęściej gracze widzą czarno na białym za jakie rzeczy są nagradzani, a za jakie nie. Pedeki to taka marchewka...


Wkurzało mnie to jak podchodziłem do kampanii w Afterbomb: Madness, a tam Rafał Olszak po prostu podawał pulę "od 50 do 500 PD za sesję" do dyspozycji widzimisia prowadzącego. Albowiem prowadziłem coś co przypominało sandboxa, musiałem ustalić własne sposoby zdobywania punktów doświadczenia. Albo inny przykład: w pierwszych dwóch edycjach Warhammera rozdawanie pedeków także są w dużej mierze uznaniowe, gdzie nabrało to kuriozum w postaci "trzech opcjonalnych metod" (każda stosowana zamiast pozostałych dwóch) i weź tu jako prowadzący zdecyduj się...

Coś takiego wkurza mnie w każdym erpegu, który szasta jakimś przedziałem expa i mówi "niech MG wyczuje ile trzeba". To lenistwo, czyste lenistwo, zwalanie obowiązku zdefiniowania o czym tak naprawdę jest gra na osobę prowadzącą sesję. Niektórzy to lubią...

Miało być o punktach doświadczenia, pozytywnie, prawda? Podam przykłady gier w których to zostało zrobione lepiej niż w Afterbombie, abstrahując od samych niuansów wykonania gry (gry of Fria Ligan, hm, hmm).

piątek, 1 maja 2020

Przegląd Twierdzy Powszechnej 4/2020

Miniony kwiecień był u mnie dynamicznym erpegowo miesiącem, ale nie tak jakbym chciał. Od jednych kampanii mam przerwę, od drugich przymusowe zakończenie. Jeszcze jedna urwała się zanim rozpoczęła na dobre. Powiedzieć że jedyne co nie odpadło to nieregularna kampania w Warhammera czwartą edycję (2-3 sesje na miesiąc) kiedyś byłoby ponurym żartem...

W rezultacie zaliczyłem tylko sześć sesji w tym miesiącu: trzy w WFRP 4th oraz pojedyncze w Band of Blades, Forbidden Lands oraz Pathfinder 2nd.

A teraz przyczyny tego wszystkiego, w telegraficznym skrócie:
  • Kampania w Burning Wheel została zawieszona na czas nim jeden graczy wróci z zadupia Polski (na którym nie ma zasięgu).
  • Kampania w Forbidden Lands rozpadła się po tym, jak pewien mój długoletni znajomy musiał odciąć się od internetowego świata ze względu na nawałę problemów własnych. To także uśmierciło ledwo zrodzoną mini-kampanię w Apocalypse World 2e, bo był prowadzącym tej rozgrywki. 
  • Ja i dwójka ocaleńców z FL postanowiliśmy że dodamy parę osób i zagramy w Band of Blades (ja jako MG). Doszło do jednej ambiwalentnej w odczuciach sesji, a potem grupa się rozpadła.
Po tym wszystkim (plus niedoszły jednostrzał w IAWA) całkowicie odechciewa mi się organizować kolejne rekrutacje, szczególnie do kampanii w konkretne niekoniecznie proste RPG o ścisłej konwencji. Witki mi opadają, gdy kolejne osoby odpadają "po sesji na próbę" w reakcji odpowiadając że "sesja była za sucha" a sami nic nie włożyli do wspólnej rozgrywki.  W tej chwili jedyne co chce mi się erpegowo, to skupić się na erpegowych ziomkach plus wrócić do BDF. 

środa, 1 kwietnia 2020

Przegląd Twierdzy Powszechnej 3/2020

Może to przez CoViD-19, albo po prostu przez brak terminów które przepadały, ale ten marcowy miesiąc jest póki co moim najlepszym erpegowo miesiącem odkąd wróciłem do tego hobby po przerwie. Poprowadziłem i rozegrałem najwięcej sesji per miesiąc w tym roku, aż dwanaście

Co prawda nie udało mi się poprowadzić sesji w In A Wicked Age na internetowym konwencie Konline, ale to był jedyna sesja-termin który mi przepadł w marcu. 1 na 13, dobry wynik!

W wersji skróconej:
  • Kontynuuję kampanię w Burning Wheel, o dzielnych krasnoludach zakładających własną twierdzę: +5 sesji (MG)
  • Kontynuuję uczestnictwo w kampanii w Forbidden Lands: +4 sesje (Gracz)
  • Dołączyłem do kampanii ambitnej grupy pragnącej założyć kiedyś własne miasto w Reiklandzie, WFRP 4th: +2 sesje (Gracz)
  • Rozpocząłem sesję zero-pierwszą (w jednym) w Apocalypse World 2nd: +1 sesja (Gracz)
12 sesji, 5 jako prowadzący grę, 7 jako gracz.

piątek, 20 marca 2020

Gniewomir - Pół-asleński pół-elfi Rycerz Boga Ognia

Skoro na fanpejdżu zdążyłem już coś napisać o niedawnych wyczynach mojego bohatera w kampanii w Forbidden Lands (sandbox, szwendanie się po zapomnianej i przeklętej krainie), to warto po dziesięciu sesjach kampanii - w tym ośmiu z moim udziałem - przedstawić rozwiniętą kartę postaci.

Jakoś tego nie żałuję, że nie bawiłem się w ostre mini-maxowanie i teoretycznie połączenie "Rasy" oraz "Profesji" bohatera jest suboptymalne. Czyli Pół-Elf i Jeździec. Dlaczego? Pomijając detal jakim są dwa różne preferowane atrybuty (czyli brak możliwości wzięcia na start jakiegoś wymaksowanego na 6), to talent rasowy Pół-Elfa podbija efekt talentu który aktywowało się punktami Willpower. A Jeździec jako profesja ma talenty które działają tylko wtedy, kiedy jest na koniu w na otwartym terenie. Czyli w praktyce - rzadko, w przeciągu kampanii miałem zaledwie TRZY okazje aby pobawić się Talentami Jeździeckimi...

Ale nie narzekałem, miałem się czym bawić. Wiem, że jak tylko mój bohater zaczyna walkę na koniu na bliżej otwartym terenie, to staje się mordobijcą!

niedziela, 1 marca 2020

Przegląd Twierdzy Powszechnej - 2/2020

Chyba wykrakałem, skoro lutowy miesiąc okazał się trochę mniej owocny co początek roku. Ale nie jest źle. Jest wręcz dobrze, byłoby wręcz super gdyby nie dwa rozczarowania...

W lutym 2020 roku rozegrałem łącznie sześć sesji: trzy w Burning Wheel (kampania), dwa w Forbidden Lands (powrót do ekipy graczy) oraz jedną w 7th Sea 2nd.  Biorąc pod uwagę to, że jedna sobota na pięć w lutym odpadła (a ta piąta przeniesiona na niedzielę 1.03) nam trzy kolejne sesje w kampanii Burning Dwarven Fortress uważam za niezłe osiągnięcie. 

Natomiast już zacząłem zastanawiać się co kiedyś poprowadzić po BDF (albo równocześnie): albo "powrót" do Apocalypse World (ale druga edycja), albo wypróbowanie Band of Blades. Lecz ku temu nie garnę się, przynajmniej tak długo dopóki pracuję na dwie zmiany w trybie "4+2" (cztery tygodnie 6-14, potem dwa tygodnie 14-22)...

niedziela, 2 lutego 2020

Przegląd Twierdzy Powszechnej - 1/2020

O ile w grudniu powróciłem do erpegowego hobby, to w styczniu poszerzyłem swoją erpegową praktykę o prowadzenie Dungeon World (ze zmiennym szczęściem) oraz uczestniczeniem jako gracz w kampanii w Forbidden Lands. Jeszcze daję radę znaleźć czas na do trzech w tygodniu, lecz choćby kilkudniowy pobyt w szpitalu, czyjeś inne wypadki losowe czy nadchodząca druga zmiana w korpo, wcale mi tego nie ułatwiają...

W rezultaci, zaliczyłem osiem sesji: trzy w Burning Wheel, dwie w Dungeon World, trzy w Forbidden Lands. Mogło być tego więcej, ale: jedna sesja w BW odpadła (nagła absencja gracza kawałek czasu przed sesją), zaś spośród trzech niedoszłych sesji w DW jedną odwołałem, zaś na pozostałe sesje któremuś z graczy coś wypadało...

czwartek, 23 stycznia 2020

Niekoniecznie lubię optymalizować postacie.

Ci, którzy znają mnie z zamierzchłych sesji czy starych dyskusji sprzed siedmiu lat (lub wcześniejszych), mogą zdziwić się tytułem tej notki. To jest tak, że jak w końcu na dobre ugrzązłem w niekoniecznie mainstreamowych erpegach - wyszedłem poza D&D, WFRP czy Wolsunga - to nie zawsze bawiłem się w 100% optymalizatowaniem postaci. Owszem, preferuję "poprawnie" składać kartę postaci (unikać błędów w projektowaniu postaci, w tym "noob trapów"), ba, w sesjach Fiasco starałem się optymalizować kolor zebranych kostek i to we trzy strony: białe lub czarne (zobaczyć jak gra się zachowa z przewagą lub wręcz kompletem kostek), albo aby mieć idealnie po równo białe i czarne kostki. Ale jak wspomniałem w poprzednim nawiasie - to z czystej ciekawości jak gra się wtedy zachowa. Skutkiem tego, na sześć sesji we Fiasco chyba tylko dwukrotnie uzyskałem jednoznacznie negatywny epilog dla postaci...

Ale wiecie co? Nie zawsze lubię grać w gry które mnie zmuszają do optymalizowania postaci, aby czerpać jakąkolwiek radość z rozgrywki.