wtorek, 28 stycznia 2014

[KB #51] - Ewolucja? Stagnacja RPG

Ewolucja w RPG, czyli coś co nie istnieje w RPG. Tak, moi mili - ewolucja poglądów wśród przeciętnego erpegowca nie istnieje, skoro RPG u podstaw zakłada, że przeciętny erpegowiec ma za zadanie odnaleźć "Moje RPG" i wszystko do niego dostosowywać, konwertować - strukturę rozgrywki (w tym jej brak), systemy RPG, sztuczki i inspiracje. Gdzie miejsce na ewolucję, kiedy RPG uczy, aby wszystko naginać, interpretować, przerabiać pod jedno i to samo?

Co więcej, przeciętny erpegowiec nie zmienia swoich poglądów na RPG. Kiedy ktoś zmienia swoje poglądy erpegowe, to albo stają się one "nieerpegowe", albo ktoś gruntownie weryfikuje swoje własne erpegie.

Stagnacja, czyli Paradygmat RPG

Paradygmatem RPG u przeciętnego erpegowca Kowalskiego jest to, że RPG jest jednorodną formą rozgrywki ("jedyną grą"), której ogólna charakterystyka ma wyglądać dokładnie tak samo, a systemy RPG są jedynie pomocą pozwalającą zbudować tę Jedyną Grę. Dodajmy do tego aksjomaty:
  • RPG nie polega na tworzeniu fabuły, tylko na kreacji i odtwarzaniu fikcyjnej alternatywnej rzeczywistości. Zauważcie to, w ilu poradach, almanachach, wypowiedziach, kładziony jest nacisk na to, aby rzeczywistość fikcji odtwarzać możliwie wiernie, albo przynajmniej szczegółowo pod kątem jakiejś konwencji. Tak jakby RPG domyślnie chodziło o pieczołowitą symulację świata przedstawionego. Natomiast kwestia fabuły zrzucona jest na karb prowadzącego grę tworzącego scenariusz, gdyż gracze pod określenie "gramy fabularnie" rozumieją wyłącznie to, aby odgrywać scenki pomiędzy swoimi bohaterami na tle fabuły Misia Gry.
  • Setting, konwencja, a nawet systemy RPG, to tylko dekoracja - gra się dokładnie tak samo, dla wygody uczestników. Mechaniki mają różnić się tylko kostkami jakimi się turla, zresztą przeciętny erpegowiec w rozumieniu reguł gry nigdy nie wychodzi poza "kiedy turlać kostką?". Przeciętny erpegowiec nie uświadamia sobie założeń danego erpega, nie zastanawia się jak działają konkretne reguły gry w danym systemie RPG. Przecież wszystko ma być jednorodne - działać tak samo na każdej sesji.
  • Jedyna Gra to gracz/MG, a nie podręcznik. Jeśli Erpegowiec Kowalski w ogóle rozróżnia erpegi, to wyłącznie według tego, że kolega Jan prowadzi Warhammera mroczniej, realistyczniej, z cennikiem z XVI wieku. RPG rózni się wyłącznie ze względu na to, kto je prowadzi - "bo przecież w każdym podręczniku jest napisane, że zasady można zmieniać". Dodajmy do tego mantrę "MG ma zawsze racje, a jeśli jej nie ma, patrz punkt pierwszy". MG = RPG, a nie system RPG.
W skrócie: podejście fanów RPG dąży do tego, aby każdy skomponował swoje własne erpegie, aby grać możliwie wszystkie sesje w dokładnie jeden sprawdzony sposób. Każdy ma swoje ukochane Jedyne RPG, a jeśli chce doświadczyć jakiegokolwiek innego RPG, gra u Zbyszka - nawet jeśli obaj grają w ten sam system RPG. Mainstreamowe erpegi wręcz przedstawiają dokładnie te same porady jak grać, jak prowadzić.


Tu nie ma miejsca na ewolucję. Ewolucją nie jest to, że 10 lat temu turlało się k100, a dziś k6 + kX, jeśli erpegowiec nie zmienił przy tym spojrzenia na swoje hobby. Ewolucją nie zachodzi, kiedy ogólne założenia co do "Moje RPG" nie ulegają zmianie. Można mówić o ewolucji zastosowanych narzędzi, trików, ale nie o ewolucji podejścia do RPG.

Przeciętny erpegowiec ma problem ze zrozumieniem zupełnie różnego sposobu grania w RPG (zwłaszcza odnośnie indiasów), gdyż wymaga to przestawienia się na zupełnie inne przyzwyczajenia oraz sposób deklarowania akcji, wprowadzania narracji i tym podobne. To trudne w formie rozgrywki, która uczy iż gra się wszędzie tak samo w jeden sposób. Chyba znacie rózne opowieści o tym, jak to ludzie nie zgrywają się z innymi drużynami po tym, jak przez 10 lat siedzieli w swojej pierwszej drużynie.

Nie bez powodu część osób deklaruje, iż Warhammer czy D&D w zupełności im wystarcza - oni już odnaleźli swoje RPG i nie zamierzają urozmaicać tego.

"Nieerpegowe poglądy"


Dla przeciętnego Erpegowca Kowalskiego, nie jest erpegowym poglądem to, że "system does matter" - iż w każdą grę warto grać chociaż trochę inaczej, ze względu na jej własne założenia i właściwości. Nazwie to graniem w "planszówkę", jakkolwiek podobnie. Najzwyczajniej w jego paradygmacie erpegowym zupełnie nie mieści się to, że ktoś może traktować system RPG literalnie - jako kolejną grę na kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt sesji, aby potem "wymienić" ją na innego poda i "grać inaczej". Przecież RPG jest takie same wszędzie!

Dla wielu erpegowców granie zgodnie z regułami gry to traktowanie systemu erpegowego jak nieerpega. Najzwyczajniej łamie to paradygmat przeciętnego erpegowca - "system does matter" zakłada, iż nie istnieje jeden preferowany sposób grania w erpegi, każda gra w swej niezmienionej formie może bawić na swój odmienny sposób. Jest to coś całkowicie odwrotnego do czego tradycyjne erpegi przyzwyczajają! Przeciętny erpegowiec zrozumie że ktoś lubi bawić się inaczej, ale nie zrozumie, że ktoś bawi się inaczej ze względu na rózne podręczniki. Kojarzy mu się to z byciem "zniewolonym" przez książki. Zresztą, mechanika jest sprowadzana to turlactwa, jako kolejna "dekoracja" - przeciętny erpegowiec nie zrozumie, że reguły gry także wpływają na walory zabawy.

Erpegowiec Kowalski żyje w świecie, gdzie "wszystko zależy od MG", ponieważ to MG ma swoje Jedyne RPG. Erpegowiec Kowalski także ma swoje Jedyne RPG, które eksponuje prowadząc sesję, ewentualnie mimowolnie prezentując je gdy gra swoim Pupilkiem Gracza.

Przeciętny erpegowiec jest nastawiony na konwersję - konwertowanie wszystkich poznanych systemów RPG na Jedyne RPG. Czym innym jest modyfikacje w identyczny sposób zasad w każdym erpegu na swoje potrzeby, aby finalnie dostać mniej więcej podobny produkt z inną dekoracją? Jest róznica pomiędzy wprowadzaniem zasad domowych w celu poprawek/uzyskania nowej gry, a przerabianiem wszystkich lubianych systemów RPG pod swoje ulubione praktyki erpegowe.

Alternatywna fikcyjna rzeczywistość


Wspomniałem o tym zagadnieniu wyłącznie dlatego, ponieważ świetnie ilustruje tę jednorodność RPG typowego grona erpegowców. To sposób kreacji fikcyjnej rzeczywistości ma różnić "style erpegie", a nie to, jakimi regułami gry ktoś się wesprze. Dekoracja, fluff staje się elementem różnicującym erpega. To setting ma świadczyć o odmienności Legendy Pięciu Kręgów od Cyberpunka 2020.

Świat fikcyjny jest erpegiem. Nic ponadto, wielu erpegowcom mechanika "przeszkadza" w odtwarzaniu świata fikcyjnego. Nie jest w tym nic złego, problem leży w tym, iż tak myśli całe grono erpegowców uznając to za absolutne "must have" RPG. Nie dośc że ich RPG jest jednorodne, to i opinie społeczności erpegowych zmierzają do jednorodności. Kto inaczej myśli - flejm, kłótnie, wyzywanie od herezji i nieerpegowości.

Stagnacja RPG


Erpegowcy nie zmieniają swoich poglądów. Ósmy rok przyglądam się erpegowcom i wielu z nich ma dokładnie te same erpegowe poglądy co sześć czy osiem lat temu. Czytając jeszcze starsze teksty, tematy for, artykuły, widzę dokładnie tę samą, jednorodną mentalność erpegową - "RPG to twoja własna gra". Zmieniają się jedynie stosowane w tekstach etykiety - Warhammer, WoD, D&D, Savage Worlds, Neuroshima. Almanachy pisane na jedną modłę, z których przynajmniej pośrednio wynika, iż hołdują konstrukcji swojego własnego erpega, a następnie konwertowaniu wszystkiego na swoje preferencje. Bo czym innym są "Graj z...", jak nie almanachami pomagającymi w konstrukcji swojego Jedynego RPG na możliwie wszystkich sesjach we wszystkie systemy RPG?

Wciąż tworzone są gry mainstreamowe, które mają swoją "złota zasadę" (rozwinięcie podejścia "stwórz własne erpegie" aktualne od 1974 roku), które dają narzędzie jak bawić się, ale skłaniają do skonwertowania ich na swoje własne RPG. Wciąż ta mentalność ma się dobrze. Dlaczego? RPG ma być stałe, niezmienne, zmieniają się jedynie ludzie i to skąd biorą pomysły.

RPG nie ewoluuje, jedynie Mark Rein-Hagen skonstruował swoje własne erpegie i udało mu się je wypromować, jedynie Ron Edwards sięgnął po konkretne rozwiązania gamingowe z pozostałych tabletop games. Dlatego wszelkie rewolucje i indie RPG mijają główny nurt myślenia erpegowego - są zbyt odmienne, aby wymusić na RPG ewolucję, rzeczywiste przemiany. Zachodzi jedynie konwersja, jak stopniowe przenikanie "conflict resolution" na wyrywki do mainstreamowych erpegów, wprowadzanie innych konfliktów aniżeli bojowe/bitewne. Patrz popularność Fate.

Ale od 40 lat RPG wygląda tak samo - grupa ludzi zorientowana wokół wodzireja oratora podziwia kreowany przez niego świat przedstawiony z dodatkiem fabuły i odgrywa swoje postacie, systemy RPG traktując jako kolejny element dekoracji.

Ale wciąż przeciętny erpegowiec myśli tak samo. jak w 2004 roku, 1994, 1984... Zmieniają się tylko narzędzia w jaki sposób wyraża jedną myśl, Jedynego RPG. System doesn't matter, bo przecież wszyscy szukają swojego erpegowego opus magnum w które będą grać do kresu swych dni.

Większość mainstreamowych systemów RPG działa w identyczny sposób. Realizują rozgrywkę jako sekwencję konfliktów zbrojnych przeplecionych scenkami w odgrywanie postaci z dodatkowymi testami niebojowymi. Sesje w WoD, Neuroshimę, Warhammera, Savage Worlds wyglądają bardzo podobnie. Jedyne RPG przeciętnego erpegowca - turlanie w walce, odgrywanie poza walką, z kilkoma wariacjami i wyjątkami zależnie od osobistych preferencji.

Erpegi nie rozwijają się, nie ewoluują - jedynie ubierają się w nowe szaty, nowe sztuczki, nowe modele matematyczne, nowe inspiracje.

40 komentarzy:

  1. Ten sam ból dupy od lat. Laveris na tropie SPISEGU przeciw wolnym RPGowcom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężko mi wyrokować czy przedstawiona przez Ciebie teza dotyczy ogółu, większości czy marginesu. Istnieje mnóstwo ludzi nie nawiązujących kontaktu w sieci i trudno powiedzieć jaki mają styl gry.

    Celna uwaga z różnicowaniem systemów tylko poprzez światy. Widać to przez modę przetaczającą się czasami w postaci konwertowania każdego systemu na popularną w danym roku mechanikę (jak ostatnio SW czy Fate). Najlepszym przykładem Savage Worlds, które wprost wspiera taką formę rozgrywki czyli rozwałki w różnych sceneriach. Są popularni więc może rzeczywiście tego ludzie potrzebują?

    Choć mimo wszystko w internetowym fandomie widać też sporo ludzi, którzy się zastanawiają i analizują co robią. Szukają nowych rozwiązań i próbują nowych rzeczy w różnych aspektach rozgrywki. Więc nie sądzę by do końca tak z nami było źle :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, generalizuję w tekście i to mocno. Niemniej patrzyłem głównie pod kątem tego, co od dłuższego czasu obserwuję na zewnątrz Internetu. Tam wesoło nie jest - jeśli znają jakieś nowości, to co najwyżej Savage Worlds i Wolsung, ewentualnie ostatnie dodatki do Neuroshimy.

      Poza tym, nie sprowadzałbym aktywności erpegowej do Google+, FB, Blogosfery i Poltera. Istnieje szereg różnych, mniejszych grupek ludzi (powiedzmy, że maks po 15-20 aktywnych ludzi, często mniej), co do których przedstawiona przeze mnie wizja wcale nie jest odległa od prawdy. Często powtarzało się to, że zupełnie obcy sobie ludzie, o zupełnei różnych poglądach politycznych i nawet preferencjach na spędzanie wolnego czasu, jeśli grali w RPG, to mieli bardzo zbliżone podejście do gier fabularnych.

      Jestem zwolennikiem stwierdzenia, że popularne jest to, co uda się rozpropagować i trafi na zapotrzebowanie wielu ludzi. Współcześnie da się nawet wywołac u kogoś popyt, potrzebę na jakiś towar. Kto wie, czy tak nie dzieje się z RPG właśnie - "potrzebuję almanachów o tym jak tworzyć świat przedstawiony, ponieważ podręcznik ma bogaty świat i zachęca do jego eksploatacji".

      Usuń
  3. Generalnie, zgadzam się (trudno się kurka nie zgodzić). Ale rodzi się pytanie - jak popchnąć RPG naprzód, opuszczając ślepy zaułek ewolucji, a jednocześnie nie przekombinować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie. Drugie także - czy aby na pewno jest to ślepy zaułek ewolucji?

      Zastanowiłbym się nad tym, co składa się na grę, zwaną RPG. Co tworzy tę grę? Ludzie, konkretne założenia, reguły gry wspierające założenia, format rozgrywki (narracja mówiona)? Niestety, każdy ma swoją odpowiedź na to pytanie i każda odpowiedź wskazuje na inną definicję RPG.

      Zastanowiłbym się także nad tym, jak RPG odnosi się względem pozostałych gier stołowych (planszówki, bitewniaki, karcianki), freeformów, form teatralnych i dramopodobnych (w tym LARPy).

      Usuń
  4. Skomentowałbym obszerniej, ale komć pewnie by poleciał, więc napiszę krótko. Jedna, wielka bzdura opierająca się na wyssanych z palca, sprzecznych argumentów. Ma na celu jedno - pokazać, że Laveris ewoluuje i jest lepszyod przeciętnego erpegowca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z większością, ale mówisz wszystko w pejoratywnym tonie - ostatnio o tym pisałem, że niezależnie od tego, jak kombinujesz, graczy przyciąga i tak model jaki opisujesz, być może jest mocno intuicyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mocno intuicyjny, a może - najłatwiejszy? Jeśli człowiek napotyka na zadowalajace go prostsze rozwiązanie, metodę, to przyjmuje ją i co najwyżej usprawnia.

      Zauważ, jaka może być grupa docelowa erpegów w Polsce. Kiedyś targetem byli fani literatury fantastycznej. Jak jest dzisiaj? Każda grupa docelowa ma swoje oczekiwania, preferencje i możliwie że koncept "narracyjnego świata literackiego" im odpowiada. To jednak inna grupa społeczna od - na przykład - miłośników planszówek.

      Usuń
  6. To w takim razie ja też ewoluuje, tylko w co? Może we Wszechdizajnera?

    Tezy jakie są, takie są. Jedni się zgodzą, inni nie. To już dowodzi różnorodności grupy, której dotyczą.

    Wg mnie osoby, które siedzą przy jednym systemie też mogą ewoluować. Po prostu te systemy są tak obszerne, że pomieszczą zarówno domowe łatki jak i zmiany w podejściu do postaci i samej gry. Na tej właśnie zadzie promuje się markę i dodaje nowe produkty, które mogłyby zainteresować fana.Tak powstaje zamknięty ekosystem, w którym ewolucja przebiega sprawniej, bo nie trzeba za każdym razem wynajdywać koła od nowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny tekst. Zgadzam się z nim. Przykre jest tylko to, że jak spojrzę na siebie z daleka to właśnie takim RPGowcem jestem. Mam swoje RPG, które lubię i które lubi moja drużna. Gramy razem już spory kawał czasu i nie jest nam z tym w ogóle źle.

    Ja sam kolekcjonuję Polskie RPGi, ale w większość z nich nie gram. Poznałem kilka gier Indie, nie ciągną mnie. Wygląda na to, że jestem jakimś RPGowym betonem, ale lubię to i nie chciałbym "na siłę" wychodzić z swojego grajdołka.

    Co nie zmienia faktu, że zgadzam się z tym tekstem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Teoretycznie racja, ale mi trochę czasu zajęło do zostania super kameleonem ;) :

    http://beamhit.blogspot.com/2013/10/20-lat-mineo-czyli-jakim-jestem-obecnie.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziwny ten teks bo nie wiadomo dokladnie o co autorowi chodzi, przede wszystkim, jak rozumiem, narzeka na slabych graczy, ktorzy nie potrafia wlaczyc sie odpowiednio w narracje mistrza. Z drugiej strony narzeka na slabych mistrzow ze nie potrafia odtworzyc zamyslu autorow systemu. No i tutaj mozna by postawic kropke, ale autor tego nie robi, za to zaczyna snuc jakies dziwaczne i nie do konca zrozumiale teorie. Ze ogolnie dla "repegowcow" system nie jest wazny, ze fabula nie jest wazna, w sumie to ogolnie rpg przeczy same sobie wiec nie istnieje. No chlopie, nie wiem co ty bierzesz ale odstaw to, albo przynajmniej ogranicz. Zrozum ze RPG przede wszystkim ma sprawiac frajde, to nie jest jakas konkurencja olimpijska, w ktorej obowiazuja restrykcyjne reguly i ktora ma byc jakos zewnetrznie oceniana. Nobla za RPG tez nie daja. Gracze graja tak jak lubia, MG najczesciej stara sie prowadzic tak zeby podobalo sie graczom, lub tak zeby podobalo sie jemu. Jedni moga ci opasowac, drudzy nie, jedni maja wiekszy talent, drudzy mniejszy, jedni angazuja sie bardziej, inni mniej. Nie pasuje? Znajdz innych. Wszystko. Sugerowanie ze cos jest regula, i budowanie na tej podstawie teorii jest od poczatku bledne, poza tym czemu niby ma slyzyc? Po co te slowa typu ewolucja, paradygmat, aksjomat? Od tego tresc tekstu nie jest madrzejsza. Ciekawiej byloby jakbys pisal o technikach grania/prowadzenia zamiast bawic sie w jakies wydumane ideolo.

    OdpowiedzUsuń
  10. E, bzdura. Jakby było tak, to by nowe systemy kupowali tylko początkujący i wariaci. Większość ludzi, z którymi gram, chce się RPGowo rozwijać. Próbują nowych systemów, czytają poradniki osób o skrajnie różnych poglądach na granie i mistrzowanie. Ja sam widzę, że moje poglądy przeszły ogromną ewolucję w ciągu ostatnich lat (a od moich początków w RPG to jest zmiana w wielu miejscach o 180 stopni... a w kilku o 360 ;) ). To jakby twierdzić, że ludziom gusta się nie zmieniają a kaszanka nigdy się przejeść nie może.

    OdpowiedzUsuń
  11. Co można zrobić? Śledzić nowe gry i przeskakiwać na nie zamiast siedzieć w przeszłości.

    Ciągle ludzie piszą o maskaradzie (nawet nie są świadomi istnienia V20), a tu już jest Blood & Smoke: The Strix Chronicle wydany w styczniu. Pełen nowych rozwiąząń: mechanika konfrontacji społecznych, opisane zasadami cechy postaci których odgrywanie daje wymierne korzyści, mechanika stanów w jakich znajduje się postać (za odgrywanie tego są expy), tak w ogóle expy dawane W TRAKCIE sesji. Setting też dostał mocny update, zaś walka w całości poprawiona. Rozwiązania mechaniczne nie do pomyślenia za czasów maskarady.

    Jednak ja ciągle słyszę, starożytne tezy, że to niepotrzebne, że mechanika przeszkadza w budowaniu fabuły, że MG "powinien" zmieniać "przeszkadzające" wyniki rzutów. Oczywiście przy akompaniamencie bycia TRU i WH1ed.

    Przy takim nastawieniu, nie ma sensu szukać nowości i usprawnień w warsztacie prowadzenia, bo po co?

    Naturalnie nie mówię, że wszystkie nowe edycje są zawsze lepsze - ale zamiast z góry oceniać, może lepiej się przyjrzeć jeżeli jest tego możliwość. Dopiero potem oceniać, a nawet kraść dobre rozwiązania z nowych gier do swoich... bo, czy to nie jest już rozwój?

    -Headbanger

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem, kazdy bedzie gral w co ma ochote i w co lubi, to ze powiesz ze sa zacofani i tkwia w starozytnosci nic nie zmieni, moze swiadczyc jedynie o twojej arogancji. Na sile nikogo niczym nie zainteresujesz. Co cie obchodzi w co lubia grac inni i czy chca sie uczyc nowych systemow? Sa tacy ktorzy to robia i sa tacy ktorzy tego nie robia, na jakiej podstawie ich wartosciujesz? Znaczy ci ktorzy siegaja po nowe systemy sa lepsi, ci ktorzy tego nie robia sa gorsi? Headbanging nie uszkodzil ci przypadkiem brejna? ;P

      Usuń
    2. Po pierwsze, nigdzie nie napisałem, że ktoś jest lepszy/gorszy, tylko o rozwijaniu się. Tajemnicą nie jest, że siedzenie przez 20 lat z 4 kolegami i łupanie w jedną grę nie będzie rozwojowe. Doprowadzą do perfekcji jedną rzecz, ale potem jest granica, której bez zmian i nowego przeskoczyć się nie da. Brak umiejętności wartościowania rzeczy swoją drogą ukazuje atropię poglądów o których mowa w tym blogu - już nigdzie nie można czegoś robić "źle" czy "lepiej" tylko "po swojemu". Zaś twoje ostatnie zdanie świadczy jedynie o chamstwu. Więc zejdę na twój poziom retoryki zgodnie z życzeniem: Pupa boli bo Świat Mroku skończył się na maskaradzie i wstąpieniu?

      -Headbanger

      Usuń
    3. "Tajemnicą nie jest, że siedzenie przez 20 lat z 4 kolegami i łupanie w jedną grę nie będzie rozwojowe."

      Nie mogę się z tym zgodzić (nawet biorąc Twoją wypowiedź dosłownie, z tymi 20 latami). Znasz kogoś kto gra tyle w jeden system? Grałeś u takiej osoby? Można sobie nawijać jakie to mało rozwojowe, ale nie wiemy czy "ich" RPG przypadkiem nie jest sto razy ciekawsze od naszego, "skakanego" po systemach co kilka lat czy nawet miesięcy. Ja chętnie bym zobaczył co ma do powiedzenia MG prowadzący D&D od 1974 roku.

      Ta cała nagonka na ludzi nie kupujących nowe gry to IMO efekt marketingu wydawców. Nowe musi być fajniejsze, bo... nowe. Poczujesz się lepiej od razu jak wydasz te $60 na nowy system.

      Liczba zagranych systemów czy poznanych indyków nic nie powie na temat tego jakim ktoś jest erpegowcem. Co więcej nikt na razie nie ma podstaw by mówić jaki jest przeciętny erpegowiec.

      Usuń
    4. Metalowcu: Jesli twoim zdaniem mechanika systemu (a im nowsza tym lepsza) w najwyzszym stopniu determinuje grywlnosc to gratuluje. Poza tym dalej sugerujesz co jest dobre a co zle, co jest lepsze a co gorsze. Wiedz ze mozesz napisac jedynie ze dla ciebie takie to jest, bo to co dla ciebie jest ciekawe, fajne, wcale nie musi byc takie dla kogos innego, skumaj to wreszcie - tu nie ma zadnych obiektywnych miernikow. Miernikiem jest zadowolenie z gry. Swiat, czy system kazdy dobiera sobie wedlug wlasnych upodoban i jesli ktos chce trzaskac 20 lat w mlota i sprawia mu to frajde to niech to robi. Jesli mu sie znudzi i przestanie grac w RPG w ogole, to co ci do tego? Bedzie chcial to siegnie po cos nowego, nie bedzie chcial to tego nie zrobi. Bez sensu ta gadanina

      Usuń
    5. [Pół żartem]

      "Znasz kogoś kto gra tyle w jeden system?"

      Anioł Gniewu + Troll Slayer + Chaos Spawn z Poltera. Od 15 lat tylko Warhammer I edycja, chyba że:

      - kłamią
      - to ta sama osoba w trzech wcieleniach

      ;)

      Usuń
    6. Ja jestem kolejną osobą, która gra w WH 1 ed. Owszem, były momenty kampanii w Wiedźmina, WoD itd. ale to kropla w morzu tego co gram w WH. Od pojawienia się na rynku Afterbomba coś się zmieniło, ale i tak WH jest ulubionym systemem w mojej grupie. Myśmy ten świat schodzili jak swój własny...

      Usuń
  12. Poznałem na konach ludzi co grali z 6-8 lat jak nie więcej tylko w 2 warmłotka. Wiesz jak to się skończyło? Nie grają bo stwierdzili, że RPGi są nudne, a 3ed ssie. Za to ich "mg" potrafił recytować tworzenie postaci, wraz z losowymi cechami z pamięci. Nic co jest repetytywne i te same przez lata nie jest rozwojowe, wiem to po studiach, paru moich pracach, a nawet hobby. Osiągasz ew. poziom grandmaster w jednej prostej rzeczy i to jest koniec. Poza tym nie musisz tych gier kupować, wystarczy w nie grać. Znajdź innych ludzi, graj w nowe, ale i stare edycje (sam grałem w 2012 w AD&D, chociaż na podorędziu mam MGa z nowszych edycji). Rozwijaj się, próbuj nowych rzeczy, a i stare się zmienią.

    Kiedyś byłem zatwardziały simu i koniec, teraz wiem, że można się na różne sposoby bawić w różnych grach. Jakbym ciągle grał w te same survivale co na początku - nigdy bym tego nie doświadczył.

    -Headbanger

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam tylko, że zawsze mi się wydawało, że to truizm... no cóż.

      -Headbanger

      Usuń
  13. Dwudziesty rok przyglądam się erpegowcom i czekam kiedy nastąpi jakaś ewolucja w twoich poglądach. Chyba się nie doczekam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Możemy licytować się tym kto kogo widział, jakich ludzi poznał i jakie patologie albo super cechy się u nich widziało, ale co nam to da? Żeby nie było, ja rozumiem Twój punkt widzenia, tylko patrzę sam na całą sprawę zupełnie inaczej. Nie tylko dlatego, że mam inne doświadczenia z graczami i MG (oraz, że z moich obserwacji liczba poznanych gier czy latek na erpegowym karku zupełnie nie wiązała się z rozwojem).

    Mnie chodzi po pierwsze o to, że nie wiemy jaki jest ten przeciętny erpegowiec. Może być tak, że to uczeń/student, który gra przez 2-3 lata i porzuca to hobby. Coś tam pogra, poprowadzi, przeczyta i poduczy się. Załapie jedną, dwie mechaniki, odegra różnych bohaterów i stwierdzi, że to nie dla niego. Czy taka osoba nie ewoluuje? IMO najintensywniej rozwija się właśnie w pierwszych latach z RPG. Może być tak, że przeciętny Kowalski gra 10 lat, widział na oczy tylko WFRP, D&D i NS i gra tak samo od lat. Tyle, że tych pierwszych widziałem naprawdę wielu a tych ostatnich ani jednego. No, ale właśnie - setka graczy to pewnie ułamek procenta wszystkich. Żadna grupa reprezentatywna.
    Po drugie, nie wierzę w rozwój przez kasowanie kolejnych, zaliczonych tytułów. Są ludzie (sam podałeś przykład), dla których zmiana systemu i MG mogła by być zbawienna (ale równie dobrze mogła by nic nie zmienić), ale te moje naście/dzieścia lat z RPG przekonują mnie do tego, że nowy system nie oznacza nowej jakości. Tym bardziej, że tych wyjątkowych systemów jest zdecydowanie mniej w mainstreamie, niż powielających schematy.
    Po trzecie, piszesz o jakiejś wiedzy ze studiów i pracy. Nie wierzę, że można to bezkrytycznie przełożyć na tak otwartą rozrywkę, jak RPG. Nie ma dwóch takich samych sesji. MG prowadzący ten sam scenariusz wiele razy opowiada różne historie. Mnie najwięcej w sztuce prowadzenia nauczyło właśnie prowadzenie jednej przygody kilku drużynom.
    Nie wierzę w nowe edycje i nie zamierzam marnować kasy na kolorowe pustostany. Mam w planach nowe zakupy, ale są to rzeczy wybitnie pod mój styl i gust a nie gry "do potestowania". Natestowałem się w życiu sporo i jedyne do czego się przekonałem to to, że jeśli utrafisz w coś co ci się podoba, nie zmieniaj tego dopóki ci się nie znudzi. Zmiany "żeby się rozwijać" prowadzą tylko do frustracji.

    Piszesz, że byłeś symulacjonistą. Mnie kilka razy przewinęły się zapędy do wszystkich literek GNS w różnych kombinacjach - koło się zamknęło, wiem mniej więcej czego lubię a czego unikam.

    Tak na koniec - napisałeś jedną, bardzo ważną i mądrą rzecz. Ludzie lubią oceniać. Laveris ocenia przeciętnych erpegowców i stawia się ponad nimi. Ja oceniam negatywnie jego wpis. Ty moje zdanie. To bardzo wygodne biorąc pod uwagę, że tak naprawdę nie wiemy jak gramy :)

    No, to chyba będzie EOT z mojej strony.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dałem odpowiedz a debilny blogspot podkleił na dole. Ten długi wpis to rzecz jasna do Ciebie, Headbanger :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Enc zignorowałeś to co ci nie odpowiadało i odniosłeś się do tego co powiedziałem co ci jest wygodne. Trudno tak rozmawiać, zwłaszcza, że chyba w 2 miejscach mówiłem, że nie chodzi o kupowanie nowych edycji gier bo są "zawsze lepsze". Twój argument o zmianie drużyny ni nauki z tego płynącej potwierdza moją startową tezę. Przeczytaj moje posty jeszcze raz, ale tym razem całą treść.

      -Headbanger

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Równie dobrze to i ty możesz trollować. Przyznaję, że "szary kowalski" mansfielda to dziwny twór, ale nigdy nie zwracałem na to akurat uwagi i też do tego się nie odonszę. Lecz nie będę spamował na blogu tutaj więc olać. Wolał bym pogadać na priv, bo to wygląda na pewne nieporozumienie.

      -Headbanger

      Usuń
    4. Ja nigdy nie trolluję ;)

      Mam wrażenie, że pisaliśmy o zupełnie innych rzeczach i to, że się nie zgadzaliśmy to faktycznie nieporozumienie. Napisz na priv do czego się nie odniosłem, bo starałem się odpisać na wszystko. Inna sprawa, że z częścią się zgadzam i z tym nie polemizowałem.

      Usuń
  16. Tradycyjnie, pierdolisz od rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tradycyjnie, nie śmieszny one-liner.

      Usuń
    2. A o czym rozmawiać z człowiekiem, który w 1 dwóch akapitach popełnia błąd logiczny z podstawówki, samemu obalając swój argument? Z 1 strony narzeka bowiem, że wszyscy grają tak samo w jeden system, a zaraz potem argumentuje, iż od MG jest ważniejsza mechanika, oraz że toksyczna jest "gloryfikacja MG". Tymczasem zaś to właśnie kiepskie prowadzenie odpowiada za 90% gier które są takie same.

      Usuń
    3. @Beamhit

      Stwierdziłbym, że to random, który panikuje że przypadkiem trafiłem w jego podejście do RPG i teraz panikuje, pluje się - mechanizm wyparcia :-)

      Usuń
    4. MP: proby poprawienia sobie nastroju, czy zadufanie master lvl?

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  17. Nawet jeśli nic się nie zmienia. Co w tym złego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic jeśli ktoś się przy tym dobrze bawi. Ale dzięki temu wpisowi Michał może się poczuć lepszym od innych.

      Usuń
  18. Potwierdzam co napisał Rincewind. Pierdolisz od rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem ciekaw skąd wytrzasnąłeś tego mitycznego "przeciętnego RPGowca". Z twoich tekstów wynika, że "przeciętny RPGowiec" jest bucem, idiotą, chamem. Ale na jakiej podstawie stworzyłeś ten mityczny obraz? Jeździłeś po kraju robiąc ankiety? Jeśli ten obraz ukułeś na podstawie serwisów internetowych i komentarzy na blogach to gratuluję... naprawdę gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlaczego jak ktoś się z jakimś artykułem nie zgadza, to od razu bluzga? Można skrytykować, ale kulturalniej.

    Rzeczywiście ten "przeciętny erpegowiec" to trochę neiszcześliwe sformułowanie. Ja potraktowałbym ten wpis jednak lżej niż jakieś oskarżenie, ogólniej, bardziej abstrakcyjnie. To tylko przyczynek do zastanowienie się, czy nie warto odrobinę poeksperymentować? Ten "przeciętny erpegowiec" nie musi realnie istnieć, może to być stworzenie mityczne, hipotetyczna zagrywka retoryczna, mająca przez kontrast pokazać nam wartość eksperymentu.

    Bo ja osobiście uważam eksperymentowanie za dobre, jak headbanger. Ogólnie, nie tylko w RPG. Za pozytywną wartość w życiu. Tak, to jest ideolo, nie da się zaprzeczyć. Oczywiście nie wszystko, co nowe, jest fajne, ale żeby to naprawdę stwierdzić, ocenić, trzeba tego doświadczyć. Czyli w RPG: przeczytać, pograć. Potem można znowu wrócić do Młotka. Ale raz na jakiś czas warto, tak dla odświeżenia umysłu, odskoczyć.

    OdpowiedzUsuń