niedziela, 8 listopada 2015

Poziomy wtajemniczenia erpegowca

photo (1) from dungeon tiles CC BY-ND 2.0
Od kilku lat (w sumie to niespełna dziesięć) obserwuję i nawet uczestniczę w scenie erpegowych graczy. Poniższy tekst blogowy to "poziomy" wtajemniczenia i rozwoju stereotypowego erpegowca - im dalej, tym osoba mocniej wniknęła w hobby RPG, bliżej jest osiągnięcia statusu "wymasterowania" hobby. Pół żartem, pół serio - patrząc na niektóre przypadki graczy i MG odnoszę wrażenie, że w tym co dalej napisałem zawarte jest jakieś ziarno prawdy...

Wziąłem pod uwagę tu i ówdzie pojawiający się stereotyp erpegowca "od pierwszej sesji po mistrzowanie i własną autorkę". Podział na "Graczy vs MG" i tym podobne.

Zastosowałem dwie kategorie nazw; druga z nich luźno nawiązuje do gildii i cechów rzemieślniczych.
    1. Poziom pierwszy, czyli "początkujący". Erpegowiec właśnie przystąpił do swojej drugiej sesji (obojętnie, czy druga w kampanii czy nie), jest szansa na to iż zainteresowanie RPG nie będzie jego pojedyczym epizodem w życiu."Druga sesja" to tylko punkt orientacyjny.
    2. Poziom drugi, czyli "nowicjusz" ("terminator"). Ktoś kto jest regularnym graczem: uczestniczy w długiej lub niekończącej się kampanii, miał okazję grać co najmniej w drugiej kampanii, grał z wieloma graczami lub u wielu prowadzacych grę. To całkiem pojemny poziom: górny limit ogrania się właściwie nie jest ustanowiony, dolny limit ogranicza się do tego czy erpegowiec stara się systematycznie uczęszczać na sesjach. Osoby które prowadzą sesje RPG sporadycznie, niesystematycznie (i nie są to kampanie), wciąż nie opusciły wyżyn "poziomu drugiego".
      1. Pierwsza adnotacja to ludzie, którzy całościowo ogarnęli (zrozumieli) przynajmniej jednego złożonego erpega (np.: D&D) - włącznie z buildami i niuansami - lecz wciąż ograniczają się do uczestniczenia na sesji RPG w roli zwykłego gracza-obsługiwacza BG. To wciąż "drugopoziomowcy"...
      2. Ciekawa sytuacja jest wtedy, kiedy początkujący erpegowiec od razu zabiera się za prowadzenie sesji. Albowiem nie od razu staje się "adeptem", to mozna przyjąć iż pierwsza dłuższa (albo kilka krótkich, kilkusesyjnych przygód niezależnych) poprowadzona kampania to moment, którym "samouk MG" wskakuje na poziom trzeci.
    3. Poziom trzeci, czyli "adept" ("czeladnik"). Gracz który zaczął regularnie prowadzić sesje RPG - czyli stał się "typowym" Mistrzem Gry. Opcjonalnie (patrz 2b) "samouk MG" z już odbytą praktyką w prowadzeniu sesji. Analogia do zwyczajnego rzemieślnika. Często w zapytaniu "kto jest graczem, a kto MG" ta osoba jest szufladkowana do tej drugiej kategorii.
    4. Poziom czwarty, czyli "ekspert". ("mistrz cechu"). Mistrz Gry, który po ograniu się w wiele kampanie (czasem także w wiele systemów RPG) postanowił wstąpić na kolejny szczebel wtajemniczenia: opracowanie własnego systemu autorskiego, który będzie prowadzić swoim graczom. Własnoręcznie opracowana gra jest alegorią własnego "domu cechowego", w tym zamiaru nauczania początkujących i nowicjuszy oraz rozporządzania "czeladnikami" (czyli prowadzącymi którzy są zainteresowani testować grę "czwartopoziomowca").
      1. Alternatywnie, "ekspertem" staje się także Mistrz Gry, który zamiast (albo mimo) opracowywania własnego systemu autorskiego, opracował szereg ogranych już przez siebie zmian w systemach RPG, ewentualnie spisał konkretne almanachy, poradniki i szkoły "jak grać w RPG" (w tym teorie) które zdobyły szersze uznanie w kręgach erpegowców. Ujmując prościej: "eksperci" systematycznie uczą "jak grać" poza kręgiem stałych graczy.
    5. Poziom piąty, czyli "guru" ("mistrz hobby/zawodu"). Osoba która przeszła wszelkie etapy i poziomy, której almanachy i szkoły RPG zyskały co najmniej ogólnokrajową popularność. Jeśli opracowuje swoje systemy autorskie, to w liczbie większej niż jedna, zaś przynajmniej jego jedna gra zyskała statut "pełnoprawnego erpega" sprzedanego w wielu egzemplarzach, mającego rzesze fanów. O ile teoretycznie już "czeladnicy" mogą być traktowani przez swoich graczy jak autorytety, to na poziomie piątym erpegowiec jest niekwestionowanym autorytetem według całej społeczności. Jeśli od kogokolwiek czwartopoziomowi "mistrzowie cechu" biorą przykład albo konsultacje, to pomiędzy sobą; piątopoziomowcem jest więc głównie ktoś, od kogo najwięcej "mistrzów cechu" czerpie rozwiązania oraz inspiracje. To piątopoziomowy erpegowiec wyznacza ogólnokrajowe trendy, metody jak grać w danego erpega oraz w RPG w ogólności.
    Niemal całkowicie pominąłem kwestię grania w jeden, kilka czy jak najwięcej erpegów, albowiem wciąż w środowisku erpegowym poparcie ma podejście, iż "lepszym" jest skupienie się na jednym czy 2-3 systemach RPG (zwłaszcza w ramach prowadzenia sesji RPG). 

    Teoretycznie nie trzeba wcześniej prowadzić sesji RPG, aby w domowym zaciszu tworzyć własną grę. Ale po pierwsze: testowanie jej poniekąd wymaga poprowadzenia sesji RPG prędzej czy później (jeśli to typowy heartbreaker, a nie "indias bez MG"). Po drugie: zwracam uwagę na przełamywanie kolejnych progów ("awans do następnego poziomu") poprzez podjętą systematyczną praktykę hobbystyczną. Dlatego jakiś "terminator" który pomazał na kartce swój sercołamacz który chowa w  swojej szufladzie automatycznie nie awansuje na "czeladnika".

    Ktoś mógłby polemizować iż rzekomo dopiero początkujący MG miałby być "w terminie" (jakoby degradując "zaledwie Graczy" na pierwszy poziom). Z drugiej strony miano "terminatora" z zamierzchłych czasów właśnie oznaczało świeżego ucznia, który dopiero co przystępuje do nauki zawodu. Czeladnik głównie praktykował i doszkalał się po zdobyciu należnych kwalifikacji dla prowadzenia zawodu - "prowadzenie hobby" jako prowadzenie sesji RPG.

     * * *

    Daruję sobie komentarz własny, gdzie ja sam miałbym uplasować się pomiędzy 0. a 5. poziomem. Osobiście nie interesuje mnie zabawa w średniowieczną gildię w ramach erpegowego hobby. Żeby nie było: nie pisałem tych "poziomów" pod swoją osobę.

    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz