niedziela, 13 marca 2011

Wolsung na służbie #13 - Schwarz jest demonem?

Po dwóch tygodniach przerwy (poprzedzone testowaniem autorskiej mechaniki Mistrza Gry) rozegrano kolejną sesję w Wolsunga osadzoną w "kampanii winlandzkiej". Tym razem uczestników było tylko czterech. Skład nie zmienił się, poza absencją jednego z graczy w poprzedniej sesji; piąty raz z rzędu trzech graczy stanowi drużynę. Tak naprawdę była to pierwsza sesja bez "słodkich napojów sodowych" (przestałem je przynosić i spożywać w ogóle).

Aktorzy spotkania:
Ja (czyli Michał 1) - Mathias Bernhard von Werth (człowiek, Wotańczyk, Eksplorator/Badacz), RTKA-Hauptscharführer, magister nauk geograficznych.
Jacek - Matthias Arbolsten (gnom, Hrimthorstczyk, Śledczy/Duchowny), godi, fechmistrz runicznego miecza.
Michał 2 - Friedrich Dachmann (człowiek, Wotańczyk, Śledczy/Naukowiec), miłośnik eksperymentowania nad swoim motocyklem.

Pierwszy akt sesji rozpoczął się od wybadania, kto z wyżej postawionych żołnierzy patrolował Innsport tuż przed i tuż po powstaniu portalu prowadzącego do Astralu. Okazał się nim elf William Torson, niegdyś porucznik armii alfheimskiej, który na wieść (od swojego golema-kamerdynera) o przybyciu Dżentelmenów do jego domu wyrzucił za okno swojego golema-pająka podróżnego i do niego wsiadł. Bohaterowie gonili go po ulicach New Ness. Mimo odwrócenia uwagi dwóch mundurowych, Mathias utknął w jakimś tramwaju, drugi "Maciej" kierował Dachmanna gdzie ma jechać swoim parocyklem. W końcu por. Torson został zapędzony w ślepą uliczkę.

Po zaprowadzeniu Torsona do jego mieszkania, elf zdradził wszystko co wiedział. Okazało się, że w Innsport zamarło po uaktywnienia jednego z czarów, a po nim krążą duchy. Drugi czar był celowo powstrzymywany (do tej pory) przez prof. Schwarza. Jednakże wojskowy kordon nie chronił "przed Innsport", ale chronił Innsport przed ciekawskimi. Ponadto William dopowiedział, że technomagowie i duchowni nie dali rady zamknąć portalu, rytualiści nie chcieli, a spirytyści oszaleli przy próbach jego zapieczętowania.

Agent RTKA złożył raporty w depozycie w westryjskim banku West&Sans, a następniewysłał depeszę do centrali w Grommingen opowiadającą o wszystkim odnośnie ostatnich wydarzeń bohatera w Alfheimie Zamorskim wraz z prośbą o wsparcie. Dwa tygodnie później przybyło czterech szeregowych funkcjonariuszy oraz dowodzący nimi RTKA-Scharführer Gottlieb von Wiedermann, będący reformatorskim kapłanem. Postacie wybrały się do jednego z rytualistów którzy byli w feralnym porcie. Ten odmawiał współpracy dotyczącej zamykania portalu astralnego, zdradzając postaciom że za jego ochronę odpowiada Królowa Fae. Po problematycznych negocjacjach [m.in.: trzy żetony i Joker poszedł] wynegocjowano otwarcie portalu. Trochę zbiegu okoliczności trzeba było, by Rok także przecisnął się przez portal (choćby dlatego, bo widać było ślady w mieszkaniu świadczące o "przeciskaniu słoni").

W Astralu postacie przedarły się przez udziwnioną dżunglę pełną grzybów, mackowatych roślin i innych nieznanych roślin, na tle fioletowego nieba. Dostrzegły dokładnie identyczny zamek, jaki natknął von Werth podczas swojej pierwszej wyprawy do Astralu jeszcze w Stableton. Znaleziono wotański paromobil na miskatońskich rejestracjach (oczywiście pojechano nim do zamku), a przy wejściu fortyfikacji napotkali ektoplazmatycznego ducha. Abberacja stwierdziła, że jego pan spodziewał się wizyty Dżentelmenów i zaprowadziła do demona.

W stosownym pokoju bohaterowie ujrzeli demona oraz prof. Schwarza, który mimo wyraźnej rozpaczy na twarzy był... kontrolowany przez Rozdzielającego*. Wanadyjczycy chcieli poznać Prawdziwe Imię królowej fey, eskalując dywagację na ostateczną stawkę [Va Banque]. Matthias Arbolsten odprawił pierścieniem egzorcyzm i zdecydował, że będzie walka. Demon zaczął ryczeć i wymachiwać rękoma, wzmacniać się inkantacjami, którą jedną z nich wykorzystał Bernhard i potwórzył by osłonić siebie [Tarcza Fizyczna]. Prof. Schwarz od zniechęcenia strzelał z "czegoś karabinopodobnego" do agenta Wotańskiego Biura, niecelnie. Demon rzucił się w stronę godiego i parokrotnie poturbował go swoimi czterema rękoma, z nadludzką siłą. Friedrich skoczył po swój motor (jakim cudem był w pobliżu?) i zajeżdzał drogę demonowi, lecz powstał nagle wir powietrzny, który wessał Roka pomagającego Wotańczykowi. Moja postać strzeliła w dywan, który zwinął się i skłonił demona do potknięcia się o kamienny fotel, mimo różnych przeciwności losu. Ostatecznie Arbolsten zamachnął się runicznym ostrzem i ugodził dostatecznie demona [dobicie ST 51]. Rozdzielający zdradził Prawdziwe Imię królowej fae: Cthulhanka oraz wyzwolił z opętania prof. Schwarza.


* - określenie "demona" wynikające z definicji tego słowa.
---------------

Sesja trwała 2,5 godziny, rozegrano tylko 2 konfrontacje (pościg i walka). Niemniej wszyscy jako tako odgrywali (po 5 PD), wyczerpując żetony i licząc na cud (jakim było znalezienie drugiego Jokera świeżo po przetasowaniu kart). Było co do wpisania Osiągnięcia Nadzwyczajnego, lecz moja postać przez całą sesję nic szczególnego nie zrobiła ani nie "wyrzuciła na kości" (w pościgu wyeliminowała dwóch statystów, odebrała znacznik prof. Schwarzowi oraz powaliła demona pociskiem ppanc.). Dlatego zrezygnowałem z szukania na siłę Osiągnięcia (miałem ich 16, czyli pula 3k10) i uznałem, że na następnej sesji wybiorę dwa.

Następna sesja dopiero za dwa tygodnie. Będzie zakończeniem kampanii, na 98 % konfrontacją z Cthulhanką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz