piątek, 5 grudnia 2014

Chomikowanie zasobów specjalnych

Od zawsze mam "problem", iż podczas rozgrywania kampanii erpegowej rzadko kiedy mój BG zużywa wszelkie cenniejsze (albo po prostu cenne) przedmioty jednorazowego użycia. Specjalna amunicja, zwoje, eliksiry & mikstury, i tym podobne. Podobny problem miewam także grając w cRPG, lecz tam przynajmniej interfejs czasem pozwala przypomnieć, że posiadasz wspomniane zasoby. Tej nadprzyrodzonej zdolności kartka postaci nie posiada...

Uważam to za problem, ponieważ: z jednej strony dobrze, że nie marnuję w trakcie gry cennych flakonów i strzał. Z drugiej strony, po coś jednak tego typu zasoby są i zdarzają się sytuacje, w których przez całe przygody nie zużywam Eliksiru Innego Niż Leczenia, ponieważ "zawsze znajdzie się lepsza okazja", "po co marnować akcję, kiedy mogę zaatakować". A wtedy kolekcja zapasów rośnie. A "lepsza okazja" nie okazuje się lepsza od poprzednich...

Zauwazyłem to przy ostatniej kampanii w Pathfindera. Grając przedstawicielem klasy Alchemist przed wyruszeniem nim z miasta przygotowałem kilka mikstur, specjalne strzały alchemiczne. W przeciągu sześciu sesji (1,5 poziomu postaci), czyli długiego krążenia po leśno-górskiej dziczy w pewnym określonym celu plus wątki poboczne, zużyłem zaledwie jedną trzecią tychże strzał alchemicznych i dosłownie jedną miksturę nie-leczniczą (te lecznicze oczywiście były częściej zużywane). Na te 6 sesji składało się przynajmniej kilkanaście spotkań bojowych plus parę pułapek oraz roleplaying encounters. Tego nie usprawiedliwia fakt, iż obecnie jesteśmy w połowie drogi do 5. poziomu postaci, a te specjalne strzały kosztują (cena kupna, nie wytworzenia) odpowiednio 100 i 25 gp, czyli nie tak znowu tanio dla low-levelowca.

Jest gdzieś obawa w tle, że jak nie trafi się z tej specjalnej strzały, to 25 lub 100 gp zostanie zmarnowane. (w zasadzie jedna trzecia tego, ponieważ własnoręcznie zrobione, ale mniejsza z tym)

Już spostrzegłem to nawet przy alchemicznych bombach per day. Zaczynam traktować je jako "darmową dzienną amunicję" (czyli As Intended), czyli te "8/dzień" rzucanej amunicji właśnie jest po to, aby przez cały dzień "zmarnować" je. Bo i tak będę mieć nowe. A jak bombki się wyczerpią, to albo odpoczynek, albo mój alchemik zaczyna strzelać z łuku/szarżować z mieczem.

Podobnego problemu nie miałem dwa lata temu podczas krótkiej kampanii w Iron Kingdoms, gdzie także grając alchemikiem nie chomikowałem zbytnio bomb mimo, iż te najtańsze w IK nie są i nie ma się zdolności "za darmo na dzień". Chociaż, w tamtej kampanii rozgrywaliśmy  nie więcej walk aniżeli jedną czy dwie na sesję... Zresztą, i tak tamten Alchemist/Pistoleer głównie strzelał z obu klamek, a bombki rzucał średnio raz na walkę.

* * *

To jest pewien paradoks - kupuje się/zdobywa się tego typu zasoby po to, aby zużyć na trudniejszych przeciwników (albo na przysłowiową czarną godzinę), lecz w sytuacjach kiedy te przedmioty okazałyby się użyteczne, po prostu zapomina się o nich. Poza tym, łyknięcie potka czy uzycie zwoju to tak, jakby się w tym czasie nie wykonało ataku. Nierzadko opłaca się po prostu zaatakować i tym samym kogoś dobić. Same walki dość rzadko kiedy dochodzą do piątej rundy, a co dopiero ciągną się dłużej...

Nie zawsze jest okazja na przygotowanie się, aby eliksir łyknąć czy zwój rzucić tuż przed walką. Ale to już trochę inne zagadnienie.

A jak jest z tym u Was, w trakcie sesji RPG? Oczywiście pytanie nie ogranicza się wyłącznie do trzeciej edycji D&D oraz gier inspirowanych nią.

photo (1) by: MIKI Yoshihito, CC BY 2.0

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz