piątek, 19 lutego 2016

Ruch Odgrywacza Ról #1: Staż w RPG

Z poprzedniego wpisu blogowego o "Ruchach Dyskutanta w Fandomie RPG" wybrałem parę tematów, na które napiszę kilka zdań w ramach cyklu "Ruch Odgrywacza Ról" (w skrócie ROR). Pierwszy temat to towarzyszące od lat zagadnienie "stażu erpegowego hobbysty", czyli potoczne "ile lat ktoś gra w RPG". Przyznam, że dawno temu na Polterze nawet siliłem się na rozłożenie "stażu i doświadczenia erpegowca" na czynniki pierwsze - ten tekst jednak nie jest jakąś ambitną próbą uczynienia tego samego co w 2010 roku...

Osobiście dla mnie chwalenie się ile lat ktoś gra w RPG właściwie to niewiele mówi mi o kimś jako hobbyście erpegowym. Przez te 10, 15 czy 20 lat ktoś mógł równie dobrze grać ledwo po kilkanaście sesji w jedną czy dwie erpegi, albo rzeczywiście mieć za sobą tysiące sesji w mnóstwo róznorodnych erpegów. 20 lat erpegowania przeciętnego Kowalskiego a przeciętnego Nowaka mogą różnić się diametralnie. Dlaczego więc w ogóle poruszam ten temat?

Staż w RPG jako wizytówka

Zauważyłem, że powszechnie erpegowcy - przy wymienianiu się swoimi doświaczeniami oraz opiniami na dany temat - posługują się swoim "stażem erpegowym" wyrażonym w latach jak wizytówki. Jest to informacja, która ma na celu:
  1. Subiektywne określenie identyfikującego się w kategoriach "początkujący", "doświadczony gracz", "erpegowiec weteran" (a także inne podobne). Zwracam uwagę na to, iż każdy we własnym zakresie ocenia drugą osobę.
  2. Podkreślenie ważności/jakości swojego głosu, opinii, w środowisku erpegowym - liczba lat jako subiektywna "waga" czyjegoś argumentu czy zdania (wedle przekonania "im bardziej doświadczony erpegowiec, tym jego głos jest ważniejszy/bliższy prawdzie"). Ponownie, nawet nie próbuję doszukiwać się wzorów, statystyk, liczb, "ile dokładnie" - to sprawa czysto subiektywna.
  3. Pomoc w samookreśleniu się do jakiej cząstki środowiska erpegowego hobbysta może "dołączyć", tudzież określić swoją pozycję w niepisanej hierarchii.
Dla mnie sama liczba lat jaka upłynęła od czyjejś pierwszej sesji RPG właściwie to praktycznie nic mi nie mówi o erpegowcu. Podług tego co napisałem we wstępie tekstu: gdyby rozdzielać czyjąś "praktykę erpegową" na czynniki pierwsze, należałoby sprawdzić choćby liczbę sesji, liczbę erpegów w które grało się i prowadziło, ile sesji per dany erpeg, z iloma erpegowcami (środowiskami, drużynami) uczestniczyło się na sesji, co wyniosło się z lektury danego podręcznika oraz próby zagrania w grę (poziom zrozumienia treści pisanej oraz samej gry) i tak dalej. Innymi słowy: mnóstwo czynników które rzeczywiście kształtują obraz erpegowca hobbysty, ale właściwie i tak nie definiują tego, czy ktoś rzeczywiście "lepiej rozwinął swoje hobby" na tle reszty. Informacje te głównie są statystyką dla samej statystyki, w kategorii ciekawostek oraz materiału do chwalenia się nimi...

Czasami w rekrutacjach do sesji RPG dostrzegałem, że twórcy ogłoszeń podkreślali dobitnie ile lat grają. Czy "MG do Earthdawna, 15 lat doświadczenia" niesie ze sobą jakąkolwiek wiadomość oprócz "ten ktoś prowadził już Earthdawna, być może przez długi czas"?

 Co do punktu drugiego, prawie rok temu zetknąłem się z poniższą sytuacją w Piasecznie.
"Podczas rozmowy na osobności z jednym z erpegowców [późniejsze sprawdzenie na FB - rocznik '94], rozmówca co kilka zdań podkreślał iż "ma osiem lat doświadczenia w RPG" [czyli gra od 13. roku życia]. Przy okazji tematu w jaki sposób prowadzi swoje sesje, okazało się że przez te osiem lat głównie prowadzi WFRP 2nd i Neuroshimę "w konwencji horroru", tradycyjnie wyraził swoją negatywną opinię o WFRP 3rd jakoby stosowane tam kostki czyniły tę grę nie do zaakceptowania. Odniosłem wrażenie, jakoby niekoniecznie znając mój wiek [trzy lata więcej od rozmówcy] próbował mi zaimponować tym, iż rzekomo jest już doświadczonym, ogranym erpegowcem, identyfikującym się jako "typowy MG" z charakterystycznym traktowaniem "typowych graczy" z wyższej pozycji."
Schodząc na inne zagadnienie: fajnie jest pisać - albo mówić - o sobie jako kimś z "15 lat doświadczenia". Czar jednak pryska, kiedy ktoś z tak długim stażem nawet nie dobił do trzydziestki. Jeśli ktoś miał szczęście wejść w erpegowe hobby już w gimnazjum/ostatnich latach "starej" podstawówki, to jako osoba po ukończeniu studiów miarą rzeczy będzie mieć nastukany "licznik stażu". Stąd też w fandomie mamy już tłumy "doświadczonych erpegowców z 10+ lat stażem". Osobiście miałem do czynienia ze świeżymi abiturientami, którzy musieli pierwszą sesję RPG zagrać w wieku dziewięciu lat, aby już wtedy pozować na "weteranów hobby"...

Niestety, przykład idzie z góry. Nie piszę tego bezpodstawnie. Przejrzyjcie, jak sędziowie do Quentina i PPM opisują siebie w streszczeniach. Zdecydowana większość podkreśla to w ile lat grają w RPG (albo od którego roku), w jakie systemy RPG grali, dopiero później zdradzając swoją aktywność hobbystyczną w fandomie, zainteresowania (inne hobby) tudzież wykstzałcenie oraz zawód. Nawet zastanawiam się, czy niektórzy z tamtych ludzi wpisują wszystkie erpegi w które dotąd zagrali...

Sam wachluję się graniem przez niespełna 10 lat w RPG, lecz nie przywiązuję do tego większej wagi. Zauważcie tę oto magię liczb - "prawie 10 lat" brzmi inaczej aniżeli "9 lat i 7 miesięcy". Podobnie jest z zamiennym stosowaniem roczników i lat stażu: przykładowo "gram od 1998 roku" może brzmieć srogo dopóki nie zorientujemy się, iż rozmówca jest rocznikiem '88.

Licznik sesji

Skrytykuję coś co sam czynię, czyli liczenie rozegranych sesji, w tym we wyszczególnieniu w jakie gry po ile sesji. Mimo iż ta statystyka teoretycznie więcej mówi o erpegowcu aniżeli sam licznik lat w hobby, to w praktyce przestaje mieć większe znaczenie to, czy ktoś ma na liczniku 200 sesji, czy tysiąc. Licznik sesji jest ściśle związany z tym ile czasu hobbysta może przeznaczyć na aktywne rozwijanie swojego hobby (czyli uczestnictwo w sesjach RPG), zaś to czy daje radę rozegrać 80-100 sesji rocznie zamiast 40 sesji nie czyni z niego lepszego erpegowca. Ktoś, kto ledwo daje radę poprowadzić dwie sesje w miesiącu dla swojej długiej kampanii może równie konstruktywnie rozwijać swoje hobby, jak ktoś kto dzięki graniu przez Internet nabija sobie licznik do wartości trzycyfrowej w skali roku...

Oczywiście mogą mieć znaczenie trzy kryteria: "grałem pojedynczą sesję w erpega XYZ", "grałem kilka sesji w XYZ", "grałem wiele sesji w XYZ". Aczkolwiek zwłaszcza te ostatnie kryterium dla każdego znaczy coś odmiennego. Choćby czy naprawdę jakieś oszałamiająca róznicę robi to, czy ktoś zagrał ponad 150 sesji w Earthdawna, względem kogoś "dopiero" po sześćdziesięciu? Wstawcie w miejsce Earthdawna jakiś inny erpeg do kampanii tasiemcowych (tzw. "saga"), konkluzja pozostanie taka sama.

Skoro już napomnkąłem o graniu w najróżniejsze gry, to samo budowanie wizerunku na podstawie liczby systemów RPG w które się grało także może być zwodnicze (niemniej sama zabawa w policzenie w ile erpegów się grało może być ciekawa). Kilka razy zdarzyło mi sie pytać kogoś w trakcie dyskusji, w co tak naprawdę grał: okazywało się, że w jego "kolekcji" kilkunastu czy kilkudziesięciu erpegów znajdowały się wyłącznie tzw. "tradycyjne erpegi", oparte na schemacie "gramy poszukiwaczach przygód/tajemnic/śledztw którzy ciągle lub co jakiś czas będą walczyć z kimś w przygodzie". Nie zrozumcie mnie źle: jeśli już w ogóle bawić się w ocenianie kogoś po grach w jakie zagrał, to jednak różnorodność tych erpegów może mieć znaczenie (np.: ile storygames i indiasów, z jakimi formami rozgrywki [railroading, sandbox, moduł oldschoolowy, gotowa przygoda, etc] ktoś miał styczność).

Jest to także powiązane z tym, ile erpegowy hobbysta ma czasu na grę - jeśli ledwo daje radę zagrać do 25-30 sesji rocznie, to nawet przy jego uporze trudno mu będzie "zaliczać" mnóstwo indiasów oraz nowinek erpegowych. 

Dlatego moim zdaniem istotne znaczenie ma jedynie to, co ktoś wyciągnął ze spędzonego czasu nad erpegowym hobby (wliczając poświęcony czas na rózne gry, artykuły, teorie czy przygotowania do sesji), a także na ile uczestnik erpegowego hobby rozumie to co dziele się przy stole gry, pomiędzy uczestnikami rozgrywki. Tylko tyle i aż tyle...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz