środa, 1 lipca 2020

Przegląd Twierdzy Powszechnej 6/2020

O ile dalej gram dużo sesji, to w sumie sytuacja ustabilizowała się w czerwcu, w dobie pandemii. No, w sumie bardziej to dawałem radę znaleźć kolejne grupy do grania, bo z prowadzeniem sesji bywało różnie. Chociażby odpuściłem sobie na krótki czas prowadzenie na Czas Na Przygodę: muszę zweryfikować co chcę prowadzić w tym erpegowym hobby, poza tym liczyłem na to że pojawią się interesujące sesje na CnP do których zgłosiłbym się jako gracz. Niestety, w obie czerwcowe edycje takowych brak...

Czerwiec to 10 sesji z moim udziałem. W pół roku rozegrałem 56 sesji, zatem miniony miesiąc jest najbliżej mojej średniej za rok 2020 per miesiąc (9,33 sesje/miesiąc). Jestem zatem niedaleko od tego, aby dociągnąć do swojej rocznej życiówki, 122 sesji w roku. Nie zależy mi na tym za specjalnie, tylko wyrażam spostrzeżenie że w praktyce uczestniczę w większej ilości sesji niż zdaję sobie sprawę...

Żadnych nowości erpegowych dla mnie. Cztery sesje w BitD (wróciłem do tego erpega po dwóch latach), trzy w Burning Wheel, po jednej w Night Witches, Shadow of the Demon Lord oraz WFRP 4th.

Zbierając to w kolejności alfabetycznej:
  • Blades in the Dark - The Forks [3 sesje, Gracz]: Gramy "Shadows" nazwani "widelcami" którzy są patchworkową ekipą dziwaków specjalizujących się we włamaniach, jako siedzibę obierając jakiś wrak statku na mieliźnie nieopodal Doków. Nam piątce (1+4) grąło się całkiem sprawnie, acz ostatnia sesja była efektywnie "wstępem do większego Score'a": umówiliśmy się na pierwszy "mini Score" - z Downtime i należnymi procedurami strukturalnymi - który nastąpi przed tym docelowym. Miałem pisać że to najstabilniejsza kampania w ktorej uczestniczę, ale parę dni temu graczka oznajmiła że jednak rezygnuje z tej kampani. No cóż, skoro prowadzący i tak ma czas do końca lipca nim nie da się w kamasze jako rezerwista (na 2 miesiące), raczej jesteśmy bliżej środka krótkiego sezonu w BitD bez kontynuacji dalszej... Gram Leech/Pijawką, tycherosiańskim zegarmistrzem który w przerwach pomiędzy kryminalną działalnością kombinuje jak tu stworzyć uzdatniacz wody. Plus jest pacyfistą, to jest: stara się ogłuszać niewygodne cele, a nie wprost zabijać je. Nie przeszkadza to mu przepalać lewiatanicznym palnikiem krat okiennych...
  • Blades in the Dark - Nawet Nie Nazwaliśmy Naszego Gangu [1 sesja, Gracz]: Skusiłem się aby dołączyć do jakiejś grupki 1+3, o którą MG nazbyt nadgorliwie ostrzegał że wszyscy są "z dedekowego, gamistyczno-planszówkowego backgroundu" jak to sam określił. Nie było tak dosłownie ani źle. Także gramy "Shadows" ale bardziej odpowiedzialnymi za szpiegostwo i "zarządzanie" informacją. Pierwszy Score to była kradzież konkretnego konia Ulfowi the Ironborn (serio, kto przetłumaczył go na Ulfa Pancernego w polskiej wersji językowej?!). Rzut na Engagement był krytycznym sukcesem, rezultat Skoku także: kradzież aż dwóch koni na zlecenie Billhooks. Swoją droga, już borykamy się z tym że jeden gracz gra Akorosi nie uznającymi praw Skovlan do wolności, zaś ja gram ex-żołnierzem i ex-jeńcem wojennym z wojny Skovlańskiej, oczywiście jako rudy Hound. 
  • Burning Wheel - Bracia Witalijscy [3 sesje, Prowadzący Grę]: Kolejne losy z III, IV i V sesji możecie poczytać tutaj, natomiast nadmienię iż niestety ale kampania rozleciałą się - z racji graczy, różnic w tym jak chcą odgrywać postacie i tym jaką refleksję (albo jej brak)  mają nad nimi. Bo wiecie, BW wymaga tego aby gracz miał swoją agende ("wiedział w co chce grać"), wymaga od niego odrębnego spojrzenia na własnego protagoniste. Jeśli chce iść w Traity i Instynkty swojej psotaci aby upokorzyć innego BG ponad miarę, niech potem nie dziwi się że ten po Duel of Wits podaje znaczący kompromis... Szkoda, odejście jednego z oryginalnych graczy zapowiedziało koniec tej kampanii, a ja nie zamierzam forsować szóstej sesji tylko po to, aby moja wyszywanka jaką uklecę w swej kompetencji prowadzącego grę miałą się rozerwać najpóźniej na siódmej z tego powodu, iż gracze nie myślą po co, w jaką stronę i dlaczego tę wyszywankę rwą...
  • Night Witches [1 sesja, Gracz] Udało nam się rozegrać dopiero drugą sesję w tej może-kampanii, po trzytygodniowej przerwie. Kontynuacja może nastąpi w ten piątek. Może to nie domknie przedwcześnie kampanii, skoro rezultat dwóch sesji i dwóch misji treningowych to czarna reputacja nieudolnych czterech Pilotek, ich kłótnie i bijatyki wewnętrzne, aż politruk łapał się za głowę jak tu nie wysłać ich wszystkich do lagru za sabotaż wojenny. Druga misja to przypadkiem spalone dwa samoloty własne kiedy to ostatni samolot przypadkiem walną bombą w nocy tuż koło poprzedniego samolotu, to wszystko na oczach Mariny Raskowej, w rezultacie na lotnisko wylądowały dwa samoloty w płomieniach... Powiem tak, z perspektywy obserwatora jest dramatycznie i zabawnie zarazem, może to tak ma być w NW?
  • Shadow of the Demon Lord [1 sesja, Gracz]. Kampania w WFRP 4th została zamknięta (o tym w następnym punkcie), ten sam MG, trójka tych samych graczy (w tym ja) oraz inny dobry znajomy tego samego środowiska postanowiliśmy zagrać w niezobowiązującą kampanię awanturników w jakimś grim fantasy świecie. Powiedzieć że nasza ekipa jest patchworkowa to za mało, bo pośród Goblina, Driady (pana drzewa) i Człowieka, mój pajęczy Clockwork wygląda na prawie normalną postac. Ale przynajmniej po tej pierwszej sesji na 0-poziomie, nasze pierwsze poziomy to klasyczny rozkład Magician + Priest + Rogue + Warrior. Mój pajączek to właśnie Warrior. Nadmienię, że dwójce graczy niezbyt spodobał się koncept "lejkowy" gry z tym że gra się kimś kto ma "50% do wszystkiego" bez specjalnych charakterystyk. Sama gotowa przygoda była i tak najbardziej miękka jaka mogła być do SotDL...
  • Warhammer Fantasy Role Play 4th [1 sesja, Gracz]. Po tej sesji (14-stej w kampanii, dziewiątej z moim udziałem) rozeznaliśmy się że tak naprawdę tylko jeden z graczy jest dalej mocno zainteresowany kampanią. Bo sam MG prowadził głównie z rozpędu, mi chęć odpadła po śledztwie którym nie byłem w ogóle zainteresowanym, a trwał on aż cztery sesje (!). Plus z perspektywy fabuły to był dobry moment aby zatrzymać fikcję w zawieszeniu: Niskoraje (eng.: Lowhaven) w Ubersreik rozbici, mój kapłan Vereny stracił moralnie własnych krewnych (okazali się być współpracownikami Niskorajów na prowincji) i pozostał mentalnie "bez rodziny", To jest moment w którym musielibyśmy zupełnie na nowo zweryfikować o czym jest ta kampania (jaki długoterminowy cel drużyny), aby tchnąć ją w drugie życie... Przynajmniej dobiłem postacią do 2500 PD, niemalże kończąc drugi poziom profesji kapłana; i wiem, że za 4-5 miesięcy jego własna świątynia miała zostać wniesiona. Brzmi to jak niezły epilog, czyż nie?
Jak zauważycie, mało prowadziłem w czerwcu, zaledwie trzy sesje jednej kampanii, która to uległa rozerwaniu na wskutek sił odśrodkowej. Teraz to muszę przemyśleć co chcę tak naprawdę prowadzić, zwłaszcza że nie chcę popełniać błędów organizacyjnych choćby z próby z Band of Blades, kiedy to dwójka graczy obraziła się za "zbyt twarde konsekwencje rzutów na 5 lub mniej". 

Cieszę się, że udaje mi się systematycznie grać w Blades in the Dark, w obu ekipach. To mnie natchnęło, aby samemu zastanowić się czy nie dać trzeciej szansy na prowadzenie tej gry. Poprzednie dwie próby z roku 2017 były obiecujące, lecz terminarze rozchodziły się po piątej sesji z kolei...

Blades in the Dark to naprawdę dobra gra, tylko że specyficzna, wymagająca przysłowiowego "grania do tyłu" jak to tamta graczka ujęła z jednej z drużyn. Wspiera i sugeruje jednocześnie taktyczne i (współ)reżyserskie podejście do gry: zamiast planować działamy, kombinujemy co zrobić i dodajemy do tego adnotacje zwane Flashbackami. Na te sesje nastawiłem się z podejściem na "nauczenie się tej gry od nowa" (pomiędzy poprzednimi 5+5+8 sesjami a czerwcem 2020 minęło niemal 2,5 roku) i dzieło Johna Harpera pokazało, że faktycznie lepiej dosłownie podejść do gry dosłownie tak jak została napisana, bez przekombinowania, bez tworzenia wodotrysków i "scen na ucharakteryzowanie każdego protagonisty". W tej grze naprawdę działa rozpoczęcie gry z zaledwie wypełnionym Playbookiem i zarysem na koncept postaci, z paroma pomysłami na jej odegranie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz