sobota, 10 września 2011

Znajdź rozsądek w RPG.

Uczeni nauk ścisłych oraz filozoficznych od setek lat spierają się o wizję świata, zjawiska w nim zachodzące oraz prawa, jakie obowiązują w świecie czy w zachowaniu człowieka. Jak do tej pory, obecnie obowiązują aktualne teorie, wcześniej obowiązywały inne, w przyszłości pojawią się następne... RPG jest o tyle specyficznym rodzajem gry, w którym nie tylko tworzony jest nowy świat (ten aspekt występuje praktycznie w dowolnej grze komputerowej, bitewnej, planszowej), ale także tenże świat wyobrażony jest symulowany. Jedni do symulacji stosują mechanikę, drudzy... I tu pojawia się pojęcie "zdrowy rozsądek".

Wraz z pojęciem "rozsądku" (jak i "zdrowego rozsądku") wnet dołączają stosowane pojęcia: "logika", "realizm". Przywoływane jest określenie odwołujące się do dziedziny nauki zwanej logiką oraz odwołania do symulacji z zastosowaniem praw fizyki, chemii, biologii, filozofii, psychologii i wielu innych nauk. Jak to wszystko mieści MG, który twierdzi, że podchodzi ze "zdrowym rozsądkiem"? Nim do tego przejdę, napiszę coś o "realizmie" i "logice".

Realizm

Nie będę omawiać tego, ile jest rodzajów realizmu. W skrócie, pod tym pojęciem wiąże się ocenianie (badanie), czy coś jest prawdopodobne, wiarygodne (lub nie). Co w przypadku realizmu świata przedstawionego? Przy obecnym stopniu poznania świata przez nauku ścisłe, można [bardzo mocno upraszczając] wysunąć stwierdzenie, że każde zdarzenie (w naszym Wszechświecie) ma prawdopodobieństwo co najmniej bliskie zeru, tj.: teoretycznie może dojść do dowolnego zdarzenia, przy odpowiednich warunkach. Innymi słowy, nie jest takim prostym definitywnie udowodnić, że coś na pewno się nie zdarzy. Nie muszę przytaczać przykładów, jak to ktoś upadł z ogromnej wysokości i przeżył czy pręt komuś przebił mózg na wylot i wyszedł z tego bez choćby głębokiego upośledzenia.

Jedną z ról mechaniki w RPG jest modelowanie (symulowanie) świata przedstawionego według konkretniej, subiektywnie obranej perspektywy. Tą perspektywą może być konwencja (np.: heroiczna, grozy, superbohaterska, mroczna, humorystyczna), jak i zwyczajny dobór takich a nie innych elementów składających się na świat przedstawionych. Innymi słowy, stosując mechanikę upraszczamy ustalanie prawdopodobieństwa zdarzenia do tego, jakie rozwiązanie w mechanice może zaistnieć lub nie. W ten sposób nakładamy "filtr" na świat przedstawiony, a powstały w ten sposób świat wyobrażony nie jest w 100% kompatybilny z naszym pod względem tego, co jest w jakim stopniu prawdopodobne lub nie.

Do czego zmierzam? Często określanie jakiegoś świata mianem "realistyczny" czy jakiegoś zdarzenia jako "realne" sugerowane jest jedynie na podstawie tego, co zaobserwował i zaakceptował obserwator. Odnosi się to potem do określania mechaniki mianem "nierealistyczny", gdyż umożliwia na popełnienie czegoś, co jest "nierealne" zdaniem obserwatora. Przyjmowana jest subiektywna kalka wobec czegoś [mechaniki], co z definicji przekształca prawdopodobieństwo każdego zdarzenia, którego istnienie uwzględnia w zbiorze praw [reguł]. Tym tropem można uznać, że każda mechanika jest "nierealistyczna". Jak i w drugą stronę: obserwator nie jest w stanie objąć całości obliczeń pozwalających rozstrzygnąć, czy w naszym Wszechświecie coś jest prawdopodobne, jak bardzo i w jakiej sytuacji. Ale o tym w innym fragmencie tekstu.

Często realizm świata przedstawionego jest mylony ze spójnością świata przedstawionego. Realistyczny świat to taki, który w 100% odzwierciedla zdarzenia w nim przewidziane tak, jak zostały przewidziane według naukowych praw w nim występujących. Spójny świat to ten, w którym zjawiska nie zakłócają (nie zaburzają) wzajemnie swojego występowania. Niestety, często pojęcie "prowadzę realistycznie" sprowadza się do tego, że Mistrz Gry prowadzi według swojego subiektywnego poglądu na prawdopodobieństwo zdarzeń w świecie który subiektywnie obserwuje. To nie ma nic wspólnego z pojęciem rzeczywistości, realizmem czy realistycznością. To kolejne subiektywne wzięcie filtra, tyle że w przeciwieństwie do mechaniki, nieskodyfikowane i obarczone zmiennością jednostki autonomicznej. To także wymówka wobec określenia "prowadzę według swojego widzimisia na świat".

Logika

Logika to osobna dziedzina nauki, która "ma swoją mechanikę" (prawa, teorie, jak i "rozwiązywanie konfliktów" jakim jest analiza logiczna). Badania nad "nauką o sposobach jasnego i ścisłego formułowania myśli, o regułach poprawnego rozumowania i uzasadniania twierdzeń" wymagają odpowiedniego wykształcenia, wielu lat pracy oraz wymiany doświadczeń z innymi uczonymi. Jak w przytoczonej definicji logiki, ta dziedzina nauki obejmuje głównie reguł ("mechanika") wyrażania i argumentowania konkretnego stanowiska na dany temat. Bardzo mocno upraszczając, logika determinuje to, jak należy konstruktywnie i czytelnie uzasadniać swoją opinię czy zaistnienie (lub nie zaistnienie) zjawiska. Oczywiscie przytoczyłem klasyczną definicję logiki.

Często jest to mylone z samą oceną tego, czy prawdopodobieństwo jakiegoś zdarzenia jest możliwe. Od tego jest osobny zbiór pojęć matematycznych, który tylko korzysta z praw i teorii logicznych (oraz matematycznych). Innymi słowy, określenie "logiczne" jest zupełnie inaczej stosowane przez część MG niż zostało uznane za prawidłowe.

Cytując Kleberna z forum Poltera:
Tak, ta pseudo analiza pseudo logiczna. To jest bazowanie na własnych doświadczeniach i często nie ma nic wspólnego z analizą logiczną. Bo nasze własne doświadczenia ograniczają ją. Nikt nie ma superkomputera na sesji w którego wklepuje założenia pewnego wydarzenia i otrzymuje symulację jego efektów. Wymaga to ogromnej wiedzy z wielu zakresów: socjologii, psychologii, fizyki, biologi czy nawet uwarunkowań historycznych i wychowawczych. Opisanie i analiza pojedynczego problemu to często wielostronicowe rozprawy naukowe, poparte wieloletnimi badaniami. I ktoś mówi, że robi to na sesji w ciągu paru minut. Tja, pobożne życzenia. Dużym problemem umysłowym jest uproszczona analiza mikroproblemu przy uwzględnieniu zaledwie paru czynników.
Można wywnioskować, że pojęciu "logiki" czy "logicznego świata" ("Poprawnie sformułowany świat"? Wątpię, by o to chodziło...) przypina się określenia takie jak "rzeczywistość", "oczywistość" czy "spójność"; zauważcie, że często określenia "rozsądek" i "logika" także pojawiają się zamiennie w deklaracjach części MG, wobec czego słowo "spójność" w tym zdaniu nie gryzie się z szóstym akapitem tego tekstu. Innymi słowy, takowy Mistrz Gry pod pojęciem "logiki" rozumie zgodność z jego prywatnym osądem. 

Rozsądek

Przechodzę do "rozsądku", zwanego także jako "zdrowy rozsądek" w RPG. Pojęcie "rozsądku" może być kojarzone z pojęciem "rozumu", czyli zdolnością do operowania pojęciami abstrakcyjnymi i wyciągania wniosków z przetworzonych danych. Innym zdefiniowaniem może być przednaukowe przyswajanie wiadomości niezbędnych do życia. Osobiście uważam, że "rozsądek" jest przedłużeniem pojęcia instynktu przetrwania: taką oceną zdarzeń, która ułatwia lub umożliwia przetrwanie jednostce oraz zapewnienie ciągłości linii pokoleniowej... Którą definicję "rozsądku" wezmiemy, dotyczy ona całkowicie subiektywnego poznawania świata, w uproszczony [przednaukowy] sposób, a dopiero informacje będące produktem tej rekognicji mogą przysłużyć do dalszej obróbki w postaci weryfikacji naukowej.

Osobiście uważam, że wyrażenie "zdrowy rozsądek" jest na wyrost: rozsądek nie może być "chory", czy "zaburzony", wszak przestanie nim być wedle definicji. Podobnie jak nie stosujemy określeń "roślinna herbatka", "metaliczny metal szlachetny", jak i nie istnieje "chory rozum". (potoczne wyrażenie "chore rozumowanie" to potoczne nazewnictwo modelu rozumowania którego sami nie rozumiemy).

Niestety, Mistrzowie Gry powołujący się na "zdrowy rozsądek" mylą to pojęcie z obiektywnym przedstawianiem i symulowaniem świata przedstawionego. Co więcej, to magiczne określenie często samo w sobie staje się odpowiedzią na wszelkie rozstrzygnięcia na sesji RPG: "bo jest to zdroworozsądkowe, logiczne". To furtka na wygodne wyślizgnięcie się ze stosowania mechaniki ku własnemu widzimisiu. Mistrz Gry nie musi nawet uwzględniać (zbyt wielu) argumentacji graczy na temat danego zdarzenia; przecież on "prowadzi ze zdrowym rozsądkiem", czyli należy się z nim zgodzić (albo: "MG ma zawsze rację"), bo "zaproponowane rozwiązanie jest rozsądne i logiczne". Tak trudno prowadzącemu grę przyznać się publicznie, że nie toleruje jakiejkolwiek innej argumentacji (mechanika, gracze) niż własny, prywatny osąd, który z racji subiektywności nijak nie może przystawać do tego, co jest prawdopodobne a co nie, jak i co przy danych warunkach się zdarzy.

Atrakcyjniej jest opisać się "prowadzę zdroworozsądkowo, moje światy są logiczne i realistyczne", niż "prowadzę według swojego prywatnego osądu bez negocjacji z graczami i zasadami rozgrywki, moje światy są spójne, a zdarzenia w nim występujące - wiarygodne".

Wspomnę, że używanie rozumu (czyli rozsądku) nie gryzie się ze stosowaniem rozwiązań mechanicznych. Nawet w D&D. Wszak rozum może obejmować choćby to, jakie działanie podejmie Bohater Niezależny (a mechanika zweryfikuje skutek). Najczęściej mechanika w grach RPG nie determinuje wprost zachowania postaci (poza stanami jak lęk, natychmiastowa ucieczka, szał), więc choćby w tym miejsc rozum może być używany przez Mistrza Gry bez przeszkód dla stosowania reguł oraz miejsca na równorzędny udział graczy w rozgrywce. Kolejnym przykładem jest opinia BNów o kimś (choćby BG): uwzględniając mechaniczne określenia (przyjazny, pomocny, neutralny, nieprzyjazny, wrogi, etc.), prowadzący grę może budować rozumowanie jakieś postaci na temat tego, co - na przykład - może zrobić Bohater Gracza... Innymi słowy, zdrowy rozsądek i stosowanie mechaniki nie są biegunami na jednej osi: to najzwyczajniej odrębne pojęcia, mogące ulec wzajemnemu spolaryzowaniu lub symbiotycznemu zastosowaniu.

Na koniec

Intryguje mnie jedna rzecz: deklaracje o "przewadze zdrowego rozsądku nad mechaniką" (tudzież "wyższości zdrowego rozsądku nad mechaniką"). W poprzednim akapicie udowodniłem, że oba pojęcia nie gryzą się. Niestety, Mistrzowie Gry którzy do tych deklaracji podpisują się, wręcz twierdzą, iż mechanika nie pozwala na wygenerowanie "odpowiednich zdarzeń" tak, aby "wyszły tak jak powinne być". Często jest to zasłanianiem się "zdrowym rozsądkiem i logiką" dla "dobra opowieści". Spotkałem się z takim cytatem na pewnym forum o sesjach RPG, w kontekście sesji rozgrywanej w konwencji heroicznej i z zaawansowanym zastosowaniem mechaniki. Kuriozum; to przykład, że prowadzącemu grę po prostu nie odpowiadało to, że coś może zdarzyć się inaczej niż po jego myśli. To nie ma nic wspólnego z "rozumem": to dowód na autokratyczne podejście MG do sesji oraz narzucanie swojej wizji fabuły.

Ilustracje:
1) I can see light, fot. Adam Freeman, http://www.flickr.com/photos/everywhereisimagined/4794127443/ licencja CC BY-NC-ND 2.0

5 komentarzy:

  1. W D&D w momencie gdy ktoś zaczyna używać rozsądku podczas gry cała mechanika się wali, więc zdecydowanie odradzam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kudos Laveris, rozwijasz sie. Dobry art.
    Wujek zigzak

    OdpowiedzUsuń
  3. 50 lat temu prof. Jerzy Kmita zajmował się prawdopodobnością w narracji. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obserwacje dedekowego GMa- gracze w większosci nie protestują gdy ich heros wbrew "zdrowemu rozsądkowi" przezywa spadek z wieży z 30 metrów w płycie,wspina się testem wymaksowanej wspinaczki po litych ścianach,wdają się w dyskusje światopoglądową-filozoficzną ze znanym mędrcem będąc orkiem o int 6 i cha 8(zwykle niepiśmiennym).Wykłócanie o "zdrowy rozsądek" zaczyna się gdy ta sama mechanika działa wbrew ich planom/przeciwko ich postaciom

    OdpowiedzUsuń
  5. @Anonimowy
    To kwestia ustalenia konwencji. Jeśli obie strony zgadzają się na pełne zastosowanie mechaniki (choćby D&D) oraz konwencji heroicznej: nie powinno dochodzić do wykłócania się od obu stron stołu.

    OdpowiedzUsuń