środa, 29 lipca 2015

[LotFP] Wyspa Szmaragdowa - sesja 4

photo (1) from davedude CC BY-NC-ND 2.0
Tym razem bohaterowie zainteresowali się dojściem do źródła rzeki, dlaczego pojawiają się w niej samorodki srebra. To była krótka, chyba najkrótsza sesja z kampanii. Przynajmniej w końcu poszukiwacze przygód wyruszyli dalej od sześciu mil od wybrzeża...

Od czwartej sesji drużyna liczy czterech graczy, a nie pięciu. Ten piąty najzwyczajniej uznał iż rozgrywka mu nie odpowiada. Jednakowoż i tak sesja była grana zaledwie na trzech Bohaterów Graczy, albowiem jeden z uczestników kampanii miał cały weekend zajęty na weselu (oczywiście zapowiadane z wyprzedzeniem).

Początkowy skład drużyny: 
  • Bonifacio, Cleric 3 (Lawful); Cha 7, Con 10, Dex 10, Int 11, Str 15, Wis 13
  • Grimnir, Dwarf 2 (Neutral); Cha 11, Con 15, Dex 11, Int 12, Str 16, Wis 15
  • Brumbar, Dwarf 1 (Neutral): Cha 8, Con 12, Dex 6, Int 9, Str 17, Wis 11
Dwa krasnoludy, jeden kapłan. Retainers z poprzedniej sesji ponownie wynajęci, w komplecie (Guide, Teamster, 2 x Mercenary). Sześć koni, czyli tym razem było wiadomo iż Teamster siedzi razem z jednym najemnikiem. Nowa wyliczona podstawowa prędkość eksploracji to 24 mile, albowiem konie były obciążone na status "Heavily".

Drużyna wyruszyła tego samego dnia co wróciła z poprzedniej wyprawy (15 października 1515 roku), lecz wcześniej udało się dostać do jedynego wyżej poziomowego Clerica w osadzie (Melania "Słoneczna Lwica", Cleric lvl 5 - 60% szans na odpowiednio poziomowego Clerica) który wyleczył Brumbara z choroby od zgniłego golema. Już liczyłem na to, że 18 października choroba się aktywuje...
  1. Bohaterowie podążyli w górę rzeki, przez gęste lasy. Przez cały dzień nic się nie wydarzyło, zaś drużyna postanowiła trochę przeforsować marsz aby zdobyć lokalne większe wzgórze [24,34] jeszcze tego samego dnia. Dotarli na nie godzinę po zachodzie słońca.
  2. Na wspomnianym wzgórzu [24,34] natrafiono na porzuconą prymitywną kopalnię srebra po Wikingach. Podróżnicy rozejrzeli się po okolicy (z zastosowaniem lunety) i dostrzegli iż to wzgórze daje także początek dwóm innym rzekom spływającym na północ. Tutaj las jest stosunkowo rzadki (sparse).
  3. Sama kopalnia nie okazała się rozległa. To jeden długi korytarz z trzema odnogami (szybami), na którego końcu była wielka dziura w ziemi (średnica 30 ft), nad którą był równie wielki otwór w ziemi z którego majaczyły gwiazdy na niebie. Pierwsza odnoga kończyła się jakimś płynącym podziemnym strumieniem, a także jakimś samorodkiem do odłupania. Swoją drogą, jeden z najemników oraz Brumbar idący na przedzie uniknęli pułapki (głazy aktywowane szarpniętą linką) przed pierwszym szybem. Drugi szyb to mała wyżłobiona komora z kolejnym samorodkiem. Trzecia to dwa ledwie wiszące okazałe kawałki srebra rodzimego wiszące na suficie - otoczone przez cztery metaliczne podejrzane kokony. W samych podziemiach było trzech BG oraz jeden z najemników.
  4. Bohaterowie niestety "wywołali" jeden z kokonów będąc za blisko niego (zwierzę wyczuło iż coś jest w pomieszczeniu), musieli walczyć z bezwłosym małym niebieskim lwem z dwoma mackami w miejsce ogona. Pokonali to "zwierzę", lecz w wyniku walki najemnik padł nieprzytomny i zainfekowany "czymś" w wyniku ugryzienia. Z braku dostatecznej liczby oleju w latarniach, drużyna wróciła do obozowiska bez jakiegokolwiek skarbu.
  5. Trzy pozostałe niebieskie lwy wkrótce zakradły się do obozowiska. Mimo iż pełne zaskoczenie osiągnęła tylko jedna z bestii (udany test Stealth), to drużyna była blisko TPK choćby ze względu na słabe okoliczności do użycia arkebuzów (konieczność podejścia do koni i wypalenia ze scattershot ammunition w towarzyszy). W rezultacie, Brumbar, dwójka najemników oraz przewodnik (dwóch niebojowych retainerów nie spanikowało i pilnowało koni) zostali unieszkodliwieni, zaś Teamster o imieniu Felicia została rozszarpana przez przez jednego z potworów. Dość powiedzieć, iż jedynie Grimnir był w jako tako nienajgorszym stanie (9 na 16 hp) - nawet Bonifacio był ciężej ranny.
  6. Rankiem - w zasadzie to godzinę po północy, po sześciu godzinach nerwowego snu - Bonifacio wyleczył kogo trzeba (resztę osadzono na konie) i tym razem szczęśliwie podróznicy dotarli do miasta po ośmiogodzinnej podrózy, w trakcie której zaczęło mocno padać, zrobiło się chłodniej oraz rozległa się mgła (tak długo jak trwa, korzyści ze Spyglass nie są brane pod uwagę). Guide Bento oraz jeden z najemników zostali zainfekowani przez te niebieskie lwy, jednak nie umarli od larwy próbującej "coś im zrobić"; jedynie tymczasowo potracili sporo Dexterity oraz Constitution. W osadzie Corriente de la Plata, gubernator podziękował bohaterom za odnalezienie starej kopalni i wręczył BG po jednej złotej monecie (Brumbarowi udało się wynegocjować drugą). 
Bohaterowie postanowili odpocząć przez trzy dni, do 19 października. Za te dwie walki, BG dostali średnio 64 XP na głowę. Jak wspomniałem wcześniej, nie odłupali jakiegokolwiek samorodka, cała porzucona kopalnia czeka na drugą wyprawę po to, aby zgarnąć skarby. Ne wypadło mi jakiekolwiek spotkanie losowe czy wynik z tabeli abstraktów podczas podróży w obie strony oraz sześciogodzinnego nocnego odpoczynku.

Te niebieskie "małe" lwy okazały się tak niebezpiecznie z uwagi na możliwość wykonania dodatkowych dwóch ataków z macek (+2 do trafienia, d3 obrażeń) jeśli ruszyły się maksymalnie o 1/3 ruchu. Poza tym, przez połowę walki bohaterowie mieli dość niskie rzuty na k20, jeden z potworów przez 60% czasu stał na 1 hp.

Z tego co słyszałem, bohaterowie chcą między innymi wrócić do kopalni czym prędzej (zanim zalęgną się kolejne stwory) i tym razem w końcu zarobić na wyprawie. Padła także propozycja utworzenia jakiegoś posterunku z zapasami, aby móc eksplorować dalszą część tej wielkiej jak Morawy wyspy...

Cmentarz Lamentacji imienia Płomiennej Księżniczki:
  • Finn, Specialist 1 - Sesja I (osłabiająca trucizna pająka)
  • Agwin, Elf 1 - Sesja II (upolowany przez tygrysa)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz