środa, 23 września 2015

[LotFP] Wyspa Szmaragdowa - sesja 11

photo (1) from Debs CC BY-NC-ND 2.0
Doszedł wreszcie nowy gracz, czwarty Bohater Gracza do drużyny - Fighter ze średnimi statystykami. Mimo iż ta klasa to głównie kolejny potworotłuk w drużynie "z hapsami", to w perspektywie najbliższych poziomów Fighter przyda się drużynie - perspektywa posiadania kogoś, kto będzie znacznie częściej trafiać w potwory po zdobyciu kilku tysięcy punktów doświadczenia. Jedynie klasie Fighter wzrasta bazowa premia do ataku wraz z poziomami...

Ta sesja mnie zaskoczyła - drużyna dotarła do krańca mapy, aby szlajać się po skalnej pustyni i dwukrotnie podejmować nonszalanckie decyzje całą drużyną. Mimo iż zapasy okrętowe starczą już ledwie na tydzień, żeglarze wciąż upierają się aby "opłynąć całą wyspę". To także kolejna sesja która załamywała mnie nad brakiem "7" (lub chociaż "3" i "11") z rzutów 2d6 podczas żeglugi morskiej.

Początkowy skład drużyny (na fioletowo nowy BG):
  • Bonifacio, Cleric 4 (Lawful) hp 19; Cha 7, Con 10, Dex 10, Int 11, Str 15, Wis 13
  • Grimnir, Dwarf 4 (Neutral) hp 34; Cha 11, Con 15, Dex 11, Int 12, Str 16, Wis 15
  • Xard, Magic-User 3 (Chaotic) hp 10; Cha 11, Con 14, Dex 16, Int 18, Str 11, Wis 11
  • Imre, Fighter 1 (Neutral) hp 8; Cha 12, Con 10, Dex 13, Int 9, Str 12, Wis 10
Imre wprowadziłem wraz z trzema ocalałymi rozbitkami z luzytańskiej karaweli (która "gdzieś daleko zatonęła"), płynącymi na szalupie z ocalałym dobytkiem. Po kilkudziesięciu minutach rozmów z kapitanem placówki loarskiej oraz drobnym shoppingiem (kule srebrne do procy Imre, strzały ze srebrnymi grotami, wykucie srebrnego topora), bohaterowie po dwóch dniach odpoczynku, leczenia się po starciu z barghestem i jego wyznawcami, oraz przeczekiwania niebezpiecznej pogody, wreszcie wyruszyli z [14,32]. Trójkę rozbitków (0. poziomowi ludzcy mężczyźni oraz 0. poziomowy Halfling) przygarnięto na rzeczną galerę w charakterze pasażerów.

Jakby co, za północną krawędzią mapy jest tylko woda.

Rozpoczęcie podróży 24 listopada 1515 roku:
  • Warunki morskie to aż "10" (Favorable), czyli +50% tempa ruchu żaglowego. Awanturnicy minęli znajome tereny (w tym wejście do dziwnej mechanicznej jaskini [12,32] oraz już wyjedzone truchło wieloryba na [12,33]) i popłynęli ostro na północ. Dali radę opłynąć kolejny piaszczysty półwysep, przy zachodzie slońca czwórka BG wyrężyła swoj wysiłek i nawet weszła na bezleśne zielone wzgórza [8,32]. Noc oczywiście bezpieczna.
  • 25 listopada, czyli morskie warunki na "5" (Slightly Unfavourable). Mimo kolejnej długiej na mapie, tego dnia wyprawa dotarła do [5,28], a następnie szóstka poszukiwaczy przygód (4 BG + 2 Mercenary, Archers) wyszła na równiny [5,27]. Kapitan statku otrzymał polecenie, aby płynąć wzdłuż wybrzeża i możliwie podążać (wodzić za lunetą) za bohaterami trochę w głębi równin, a później skalnego pustkowia. Albowiem lekko obładowane dziewięć koni było szybsze od statku, bohaterowie docierając do [1,26] przed zachodem słońca wyprzedzili statek o sześć mil...
  • Cztery godziny przed świtem, na trzeciej i ostatniej warcie Bonifacio usłyszał skradające się trzy istoty i obudził pozostałych podróżników. W tym zdarzeniu losowym, wypadło 5 z 2d6 wilków, podzieliłem ich na dwie grupy (ci co zdali Stealth, i ci co nie zdali). Wilki były wygłodniałe, po szwędaniu się po pustkowiach. Podczas rundy zaskoczenia dwóch wilków, jeden z najemników został powalony przez wilka i prawie śmiertelnie zraniony, zaś Imre ledwie przetrwał wstępny atak zwierzęcia. Ogółem cała walka była krótka - mimo drugiego celnego ugryzienia wilka w Imre (oraz spadku na -2 albo -1 hp - nie pamiętam dokładnie), trzy głośniejsze wilki zostały odstraszone arkebuzem, a te dwa pozostałe zostałt dość szybko zasiekane. Dzięki magii Bonifacio, imre jeszcze w tej samej godzinie wstał na nogi jak zdrowo wyleczony. Po odliczeniu dla najemników, 59 xp dla każego BG za obronę przed wilkami.
  • 26 listopada, swoją drogą tym razem z powodu "3" (Greatly Unfavourable Wind) na morzu, kapitan z załogą statku podrałowali na wiosłach - bohaterowie jeszcze o tym nie wiedzą, lecz "Rzeczna Wiedźma" zatrzymała się w okolicy dostrzeżonych śladów po nocnym obozowisku. Awanturnicy ruszyli przez skalną pustynię na południe. Ledwie minęło 80 minut podrózy, kiedy to na [3,25] za skały z odległości 60 ft wyskoczyło siedem półkozich półludzkich faunów (spotkanie losowe) z nastawieniem "Indifferent" pytając się w języku Mangue o drogę przez te niekończące się pustkowia. Jedynie Xard rozumiał ten język, po usłyszeniu iż w zamian za doprowadzenie faunów do południowych lasów wyprawa miała jedynie otrzymać "towarzystwo baśniowych istot", podpuścił drużynę pod to, aby spowokować fauny do ataku na drużynę [Komentarz: Szukali sposobu na to, aby fauny zaatakowały ich ze statusem "Hostile". Ogólnie udało im się, ale zabity podczas prowokacji faun nie został zaliczony do puli PD]. Bonifacio wręczył fiolkę z wodą święconą, i albowiem w LotFP woda świecona także rani istoty magicznie nadprzyrodzone (w tym elfy), to i jeden faun umarł minutę po wypiciu błogosławionej cieczy.
  • Co do tej udanej prowokacji i walki: starcie trwało trochę czasu, pojedyczny BG (oraz najemniczka) lekko ranni, pozostałych sześć faunów wybitych w pień. Jedynie jeden z nich próbował uśpić wrogą im drużynę za pomocą fujarki (czar Sleep), lecz Xard magicznymi pociskami przerwał całorundowe rzucanie czaru. W trakcie walki Grimnir zdązył niewypalić z arkebuza, zaś drużynowy mag odkrył po wypaleniu z pistoletu, iz Fauny w ogóle nie boją się wystrzałów z broni palnej. Te sześć sprowokowanych faunów to 70 xp na łeb BG; przejęto dwóch jeńców którzy nie wykrwawili sie na śmierć lub nie odcięto im głów/kończyn w trakcie walki.
  • 40 minut podroży później (tempo to 48 mil eksploracji dziennie - jeszcze...) - zanim pierwszy jeniec wybudził się - na [4,25] ponownie wylosowałem 7 faunów, dostrzeżonych z odległości 140 ft.. Uznałem iż to grupa mająca odnaleźć zagubionych pobratymców; ci widząc pojmanych dwóch rannych półkozłów na koniach napięli krótkie łuki i zażądali uwolnienia jeńców. Xard ewidentnie uparł się i zażądał jakieś irracjonalne propozycje (a.k.a rozpoczęcie negocjacji po rozbrojeniu się  siedmiu dzikich), tak więc siedmiu faunom w odsieczy nie pozostało nic innego jak strzelać do wyprawy.
  • Ta walka była najbardziej wyrównaną w kampanii, i chyba najbardziej nużącą w drugiej połowie. Duża odległość, najpierw mimo +4 za Aim (lecz -2 za Medium Range*), Fauny niewiele zdołały trafić nim 4 BG dobiegli do faunów, później bardzo opornie szło ginięcie kogokolwiek. Nawet nie chce mi się opisywać tej masy niezdanych rzutów albo 1-2 pkt obrażeń po trafieniach - dość powiedzieć, że w środku walki najemniczna Irene została śmiertelnie postrzelona w gardło, pod koniec walki najemnik Mathys wymagał uratowania. Mimo ginięcia półkozłów jeden po drugim, fauny ciągle zdawały testy na morale, w rezultacie - drużyna bez czarów, na 1/3 - 1/2 stanu punktów wytrzymałości - powyrzynała uparte fauny z łukami i sztyletami, przy okazji przejmując kolejnego nieprzytomnego jeńca. 84 xp za walkę po odliczeniu porcji dla ocalałego najemnika.
* - Na sesji popełniłem w tym wpadkę: dałem im karę -4 (a nie -2 za zalediwe 100-140 stóp odległości: nawet shortbow ma Medium do 300'), plus najemnicy strzelali z longbow, a traktowałem ich jakby mieli shortbow..

Na tym cliffhangerze zakończyliśmy sesję. 213 xp za trzy walki z istotami o niewielkiej ilości HD - dużo jak na walki w LotFP, ale ponownie niewiele punktów doświadczenia ogólnie. Po tej sesji powiedziałem graczom wprost, iż "w pewnym momencie podrózy z ostatnich paru sesji dosłownie minęli skarby" - w nawiązaniu na przedsesyjną rozmowę z jednym z graczy a propos tempa rozwoju w kampanii. Przykładowo, osobiście zdziwiło mnie pominięcie leża barghesta w marmurowej wielkiej wilczej czaszce. Gdzieś koło osady Corriente de Plata również porzucili penetrowanie jakiegoś miejsca. Zacznę chyba spisywać przypadki kiedy to exp minął BG koło nosa...

Ta sesja była pełna sieki - trzy walki (z czego jedna nużąca - bohaterowie wygrali statystycznie bo nieco wyższe AC niż 15, no i część bohaterów miała po +3 do trafienia, a nie +2, plus zadawali większe kostki obrażeń), w fikcji poniekąd podpadającej pod kategorię "czystki etnicznej". To była chyba pierwsza sesja, po której miałem odczucie iż rozgrywka wyszła miernie. Mam nadzieję, iż następna sesja będzie ciekawsza w wydarzenia. Wciąż mam wątpliwości, czy druga walka w ogóle powinna być wynagrodzona punktami doświadczenia, aczkolwiek 70 xp w jedną czy drugą stronę niewiele zmienia.

Było dokładnie 1/14400 szansy na wylosowanie dwukrotnie faunów ("4" z d20) i dokładnie siedmiu z nich (d6+1) za każdym razem. Może powinienem kupić dwa losy w totku i liczyć na przynajmniej "czwórkę"?

Nowy gracz postanowił pozostać w ekipie graczy, przynajmniej na następną sesję.

Cmentarz Lamentacji imienia Płomiennej Księżniczki

Bohaterowie Graczy
  • Finn, Specialist 1 - Sesja I (osłabiająca trucizna pająka)
  • Agwin, Elf 1 - Sesja II (upolowany przez tygrysa)
Retainers:
  • Bento, Guide (zabity przez niebieskiego małego lwa)
  • Felicia, Teamster (zabita przez dzikiego kota)
  • Bernardo, Mercenary, Infantry as Fighter 1 - zaginiony w akcji
  • Gabriela, Mercenary, Infantry as Fighter 1 - zaginiona w akcji
  • Irene, Mercenary, Archer as Fighter 0 (zastrzelona przez fauna)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz