sobota, 6 czerwca 2020

[BW] Trouble in Hochen

Ktoś mnie podziwiał za to, że na Czas na Przygodę Online poprowadziłem jednostrzał w grę, tu cytując - "jedna z najbardziej wymagających gier na oneshota z nieznajomymi" - czyli Burning Wheel na oficjalnym scenariuszu "Trouble in Hochen". Nominalnie, ten scenariusz jest pierwszą z trzech części przygody "Twilight in the Duchy of Verdorben". ale też jest poniekąd zalecany jako wersja demonstracyjna, obok "The Sword" czy "Words Remain Below".


Ochotników nie zabrakło. Nawet przygarnąłem piątego rezerwowego gracza, co okazało się zbawienne gdy chwilę po rozpoczęciu sesji właściwej, jakiś inny odpadł z powodów technicznych (niestabilne łącze). Płciowo to 1 kobieta + mężczyźni. Ten tekst to niekoniecznie raport z tej sesji, a raczej przemyślenia, feedback zebrany oraz wrażenia z niej. Bez spoilerów, samą sesję podsumowałbym krótko: odparto atak kultystów, przegoniono demona - a następne zabito go w jego pieczarze - po drodze odkryto znamiona nekromantów.

Samo spotkanie trwało ponad 5,5 godzin, nie licząc feedbacku udzielonego mi przez co najmniej następne pól godziny. 1,5 h trwał nam prep: czyli wyjaśnienie podstaw mechaniki Burning Wheel, tworzenie dwóch brakujących Beliefów u każdego z pięciu bohaterów (odnoszące się do Sytuacji oraz relacja z innym bohaterem gracza) plus pytania dodatkowe. Spodziewałem się że zajmie mi to godzinę, zajęło więcej. Nie ułatwiało mi zadania to, że w drużynie był Elf (czyli wyjaśnić pokrótce jego Elfie Pieśni, Grief i traity), Czarodziejka (czyli podstawy magii czarnoksięskiej) oraz Kapłan z atrybutem Faith (że może modlić się o cuda). 

Dalej spoilery, tylko ostrzegam.

Kto ostatecznie uczestniczył w tej sesji?
  • Rycerz Gunter Kikzold, w lśniącej zbroi kolczej wspomaganej płytami, arsenałem rycerskim i dwoma końmi
  • Łowczy Daniel polujący oszczepami, którego matka żyje w Hochen
  • Czarodziejka Brin, szlachetnie urodzona dwórka parająca się magią czarnoksięską z magicznym kosturem.
  • Elf tropiciel Cerebirn, łuczarz z zawodu, tropiący swojego kuzyna Elarina
  • Młodziutki kapłan Theoden, - ten gracz odpadł szybko po sesji.
Muszę przyznać, że gracze dopisali. Mimo że mieli mieszane odczucia po samym erpegu Burning Wheel, dzielnie trzymali się do samego końca, współpracowali ze sobą i mną jako uczestnicy sesji (mam na myśli komunikację), byli proaktywni, mieli ciekawe i konstruktywne pomysły. 

Z mojej strony odrzuciłem konflikty skryptowe (zalecany w tym scenariuszu Fight, ewentualnie Duel of Wits), bo to by potrwało jeszcze dłużej, jeszcze siermiężniej. Sesję i tak zakończyłęm By The Scenario, czyli przyjazdem leśniczego Tomasza od lorda Stravita, podczas gdy samo pokłosie co zrobić z wójtem i ocałałymi kultystami w Hochen nie pozostało ostatecznie rozstrzygnięte. 

I tutaj mój pierwszy wniosek. Najpierw napiszę to słowami jednego z graczy:
Trouble in Hochen nadaje się do 2-3 h osobnej sesji zero, a potem do 5-6 h gry
Jeden z graczy powiedział, że zabrakło czasu na dogłębniejsze omówienie świata przedstawionego oraz powiązań między postaciami - mimo zawarcia Beliefów między postaciami graczy. Pozostali przyznali mu rację. Wyszedł z tego wniosek, że rzeczywiście ten scenariusz potrzebuje wlaściwie odrębnego spotkania się po co gramy, w co, kim (z gotowych postaci) i całe to tło jako kontekst. 

To ma sens jeśli gra się cały "Twilight in the Duchy of Verdobren" na te minimum 3 sesje/3 scenariusze Niekoniecznie jako jednostrzał - sama idea "one-shot" zakłada spotkanie się raz i konkretnie. Alternatywnie, 2-2,5 h "etapu zero", pierwsza część sesji 3h, 30 minut przerwy na rozdanie Arthy i pizzę, dokończenie sesji jako etap ostatni. Kto dziś chciałby spotykać się na dziewięciogodzinne spotkanie i to jeszcze online?

Zgadza się to ze spostrzeżeniami z zagranicznych for, iż TiH zajmuje w praktyce od 4 do 8 h właściwej gry.

Inny z graczy przyznał, że "pędziłem z akcją". W 50% to mój nawyk (muszę zapytać się swoich erpegowych znajomków o to), w 50% specyfika scenariusza. Bo widzicie, tutaj jest największy zgrzyt w scenariuszu: akcja zaczyna się dopiero jak postacie grzecznie pójdą spać (zimowy wieczór, po zmroku), opcjonalnie ktoś na czatach lub nie. Scenariusz zakłada dwa kierunki: albo postacie graczy dadzą się pojmać i zaprowadzone zostaną przed wielkie ognisko (i wtedy wpada demon-niedźwiedź który zabija kultystów), albo BG w porę orientują się w niebezpieczeństwie i zaczyna się najpierw walka z kultystami, a później pokłosie. I tutaj scenariusz sugeruje prowadzącemu, aby w "wariancie walki we wsi" demona wprowadzić w nieoczekiwanym momencie. I tak też zrobiłem. Po tym jak Rycerz trzymał w szachu kultystów na dystans swojego topora (wygrany Bloody Versus), w trakcie kiedy Łowczy skutecznie uciekał w ciemność przed piątką kultystów (a Elf sprawdził jakiś podejrzany dom - moja inwencja twórcza jako MG), to wtedy wprowadziłem Niedźwiedzia.

Tutaj kolejna dygresja odnośnie "Trouble in Hochen": na mapce ma kapliczkę boga Tudom (powszechna religia, wyznawany przez Theodena), ale nic nie ma o tym w scenariuszu. Przez pierwsze pól godziny sesji w sumie trójka postaci była zainteresowana tą kapliczką. \A później coś wymysliłem, że wśród zabitych dechami domów może być jakiś jeden podejrzany. 

Kolejna adnotacja odnośnie tego że w Burning Wheelu "zbroja ma znaczenie". Rycerz Gunter w zbroi kolczo-płytowej i tarczy, przeciwko kultystom uzbrojonym w motyki, cepy rolnicze, widły i noże do oskóowywania. Efekt? Gunter wygrał Bloody Versus, poranił paru i nie dopuścił ich do tego, aby jego i pozostałą dwójkę gości pojmano. Walka z niedźwiedziem, tutaj także dzięki zbroi stał się remis, a nie porażka rycerza. A to tylko głupie 4D (3D za zbroję, 1D za tarczę) do puli obrony!

Ostateczny wniosek własny

"Trouble in Hochen" mnie nie zawiódł kompletnie, ale ogółem zawodzi mnie to, że nie istnieje gotowy scenariusz/przygoda do Burning Wheela, który opiera się wyłącznie na podstawach gry, na "Hub & Spokes". Który nie wymaga doświadczonego prowadzącego, ani przynajmniej kogoś kto ma podręcznik główny i przeczytał ze zrozumieniem wiele modułów w grze. Kolejno:
  • "The Sword" wymaga konfliktów Fight i Duel of Wits [mocno opcjonalnie], moduły Elfa, Krasnoluda i Rodena [tak, tak, dostępny tylko w BW Codex]
  • "Trouble in Hochen" wymaga konfliktów Fight i Duel of Wits, moduły Elfa i Krasnoluda, zasady Sorcery oraz Faith.
  • "Words Remain Below" wymaga głównie Duel of Wits, ale sugestia że "wiedźma manifestuje swoje moce" to także albo kusi się o zerknięcie o czary Sorcery, albo jakieś w 100% uznaniowe improwizacje MG odnośnie nadnaturalnych mocy...
Mogłem wybrać trzeci scenariusz z wymienionych, ale obawiałem się [niezbyt słusznie] że wymaga on najbardziej proaktywnego działania i przede wszystkim graczy gotowych grać "postać przeciwko postaci" w sprawie pewnej wiedźmy...

Rozumiem intencję Luke'a i jego ziomków: zachęcanie "kandydatów do BW" poprzez wrzucanie ich na głęboką wodę i zaznajamianie ich z tym co ma gra do zaoferowania. Trochę to się jednak kłóci z ich słowami w podręczniku głównym, aby jednak zacząć pierwszą kampanię wyłącznie na "Hub & Spokes", dodając moduły z "Rim of the Wheel" stopniowo, podobnież inne rasy niż ludzkie. Aby najpierw opanować podstawy, Tntent & Task" oraz cykl rozgrywki (BITs -> gra -> Artha -> wracamy do BITs). 

Chciałbym, aby Burning Wheel był grą "easy to learn, hard to master". Obecnie w najlepszym wypadku jest "moderate to learn", zaś gotowe przygody robią wszystko aby nie zabierał się za nie początkujący prowadzący z początkującą ekipą. BITsy, procedura rzutów i rozwój postaci są wystarczająco zawiłe, aby zniechęcić pierwsze osoby. Sam pamiętam, jak to jeden gracz z kampanii "Jak będzie w Hrabstwie Athany" uciekł po czwartej sesji w której to rozegraliśmy skryptowy konflikt-potyczkę Range and Cover - było to dla tej osoby za dużo". 

To smutny wniosek, że aby zachęcić kogoś do gry, trzeba samemu opracowywać podstawy. Moje pierwsze podejście do BW skutkowało tym, że po sesji zero i sesji pierwszej, całkowicie zrestartowaliśmy nasze podejście na te właściwsze, czyli "kolejna sesja zero". Teraz uważam, że byliśmy wtedy naprawdę cierpliwi i wytrwali...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz