sobota, 6 czerwca 2015

Różne podejścia do RPG jednocześnie

Mam szczęście tymczasowo uczestniczyć w aż czterech kampaniach tygodniowo. Ostatnio - po 30. sesji w Pathfindera oraz trzeciej w TSoYa - naszła mnie refklesja dotycząca tego, iż do każdej z kampanii przychodzę z (trochę) innym podejściem. Po co innego przychodzę do Pathfindera we wtorki czy do TSoYa w czwartki, inaczej gram w Maga: Wstąpienie w weekendy, moje piątkowe prowadzenie DitV także "czymś się różni". A to wciąż ta sama osoba (czyli ja), co więcej, pojedyncze osoby z ekip także znajdują się w więcej niż po jednym składzie...

Opowiadam o tym głównie dlatego, ponieważ zwykle spotykam się z jednorodnym podejściem do rozgrywania sesji RPG. Przysłowiowe "gram po swojemu, jednakowo wszystkie sesje RPG".

środa, 27 maja 2015

Niewiedza to błogosławieństwo

Niewiedza to błogosławieństwo w RPG. Główny strażnik tzw. "magii RPG", wrażenia iż rzecz wymyślona staje się tą ważną, "prawdziwą", angażującą. Im mniej wiesz, im mniej uświadamiasz sobie jak sesja RPG i jej system działa, tym najprawdopodobniej głębiej zanurzasz się w narrację i fikcję, "lepiej bawisz się w RPG". Podobno sesja RPG wymaga jedynie wyobraźni i dobrych chęci...

Postanowiłem pochylić się nad tym zagadnieniem. Być może moje niektóre zdania będą brzmieć znajomo z poprzednich wpisów - poniekąd wtedy odwoływałem się do zagadnienia nieznajomości hobby RPG.

piątek, 22 maja 2015

#51in15 - jedna trzecia zaliczona

Jakiś czas temu pisałem o akcji #51in15, czyli "zagraj w 51 gier stołowych w roku 2015". Na obecną chwilę zagrałem w 17 gier, co stanowi jedną trzecią celu. Wczoraj zaliczyłem pierwszą od dłuższego czasu sesję w The Shadow of Yesterday (jako gracz) - co prawda jako 2.5 godzinne "preludium" z ustaleniem w jaką kampanię gramy, ale jednak.

Kilka dni temu na blogu pojawiła się zakładka o #51in15. Tam będe prowadził listę, spisywał kolejne gry (RPG, planszówki, kto wie może coś więcej).

środa, 20 maja 2015

"Mój Mistrz Gry"

Fraza na dzis: "Mój Mistrz Gry". Albo "U mojego MG...". Zawsze zastanawiały mnie tego typu sformułowania; tak jakoby ktoś przydporządkowywał się jakiejś osobie. Często spotkałem się z powoływaniem się na te rozpoczęcie argumentu podczas dyskusji - oczywiście wtedy, kiedy dyskutantem był erpegowiec który głównie uczestniczy w hobby jako gracz (i ma stałą ekipę). Koncept "To jest mój kolega/koleżanka, który/która robi mi sesję co tydzień". 

Powiedzenie "Gram u MG" teoretycznie jest poprawne - wskazuje ono na gospodarza, nawet jeśli prowadzący grę jest zaledwie "gospodarzem (hostem) rozgrywki" (a nie lokalu czy mieszkania gdzie odbywa się sesja). Preferuję jednak mówienie "Gram z MG". Albo jeszcze lepszy pomysł: "Gram ze znajomymi [opcjonalne wymienienie imion/nicków], prowadzi [ktoś tam]".

niedziela, 17 maja 2015

Erpegi i kampanie w które (kiedyś) zawsze chciałem zagrać

Oto moje dywagacje na temat erpegów i pomysłów na kampanie, w które kiedyś zawsze chciałem zagrać jako gracz. Przedstawiłem te, których dotąd nie udało mi się zrealizować (doświadczyć?), z tym że minęła mnie ochota na rozegranie części z nich. Tak, to w tej notce przeczytacie iż Mansfeld kiedyś chciał zagrać w WFRP oraz Savage Worlds. Kolejność bliżej chronologiczna - nie zdziwcie się jak bardzo pierwszy koncept przypomina "Mary Sue" ;-) I jak bardzo niektóre pomysły fajnie wyglądają, ale na papierze.

Uniknąłem także tradycyjnej wyliczanki "w co chcę obecnie zagrać" - skupiam się na konkretnych, ciekawszych (albo po prostu dziwnych) pomysłach, ewentualnie tych które mi kiedyś zawracały mocno głowę. Mógłbym wyliczyć przynajmniej kilkanaście erpegów w które dziś zagrałbym jako gracz - włącznie z WFRP 3rd oraz D&D 4th (w to drugie zagrałem zaledwie cztery sesje).