sobota, 12 marca 2016

Oszukiwanie na kościach.

photo (1) from Steve and Shanon Lawson CC BY 2.0
Krótki tekst, niekoniecznie krótki temat (i to głównie na dyskusję). Oszukiwanie na kościach, albo po angielsku "fudging the dice" (naginanie rzutów, "przekręcanie ich"). Osobiście nigdy nie zdarzyło mi się naginać rzutów, aczkolwiek zarówno na anglojęzycznych forach, jak i wśród niektórych polskich erpegowców, temat ten co jakiś czas pojawia się i częściej zgarnia aprobatę dla takiej postawy...

Przede wszystkim chciałbym przekazać krótką opinię w tej sprawie:

"Za każdym razem kiedy naginasz rzuty kością, albo ignorujesz nieodpowiadający Tobie rezultat na kościach, udowadniasz iż grasz w nieodpowiadającą Tobie grę (lub jej mechanikę); najprawdopodobniej nie czujesz się dobrze w środowisku, w którym generator liczb losowych (w tym przypadku kostka i jej turlanie) jest ostatnim elementem decydującym o rozstrzygnięciu akcji czy sytuacji. Powinieneś zagrać w grę pozbawioną elementu losowego, tudzież w taką w której element losowy nie determinuje końcowego rezultatu."

Oszukiwanie na kościach - czyli te wszystkie "naginania" - to nie tylko oszukiwanie reszty uczestników. To przede wszystkim oszukiwanie samego siebie. Udowadnianie, iż nie lubisz kiedy to co wydarzyło się przy stole gry wymyka się z idealnej wizji jaką sobie wyobraziłeś.

Jakiekolwiek tłumaczenia w stylu "to dla dramatyzmu/fabuły", "albowiem mam strasznego pecha na kościach, moja postać nic nie trafia!" nie są wystarczającym usprawiedliwieniem. Jak w powyższej pogrubionej opinii - kości to tylko generator (co najwyżej mogą być źle wyważone - wtedy wystarczy je wymienić, ewentualnie wrzucać do wieżyczki), zaś oparta na nich mechanika gry może zakładać bardziej lub mniej rozrzucone oraz "dziwne" rezultaty. To ty siadasz do stołu i akceptujesz w to, co grasz - zawsze możesz grać w coś innego. :-)

Co sądzicie na ten temat? Zdaję sobie sprawę z tego jak radykalnie ująłem swoją opinię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz