wtorek, 5 marca 2013

RPG nie istnieje?

Zależnie od czyjejś definicji RPG, tak zwane "gry fabularne" bywają mieszanką takich form spędzania czasu jak: gry strategiczne (w tym wargames), gry planszowe, hazard, gawędziarstwo, drama (nie mylić z rodzajem terapii), warsztaty i sztuki teatralne, rekonstrukcja historyczna. Definicja RPG (nawet ograniczona do tzw. tabletop RPG) jest rozmyta i wciąż jedni powtarzają, że to po prostu zabawa inni że to ustrukturyzowana forma zwana grą, ewentualnie że to coś pomiędzy grą a zabawą.

Można by zastanowić się, czy w ogóle istnieje coś takiego jak gatunek gier RPG. Zadałem sobie pytanie: czym erpegi wyróżniają się na tle innych gier? Szczególnie dotyczy tych gatunków gier, z których RPG czerpie całe garści sposobów na rozgrywkę, zastosowane nazewnictwo, elementy struktury gry. Oczywiście nie zamierzam udowadniać, czy RPG w ogóle istnieje. W tym tekście zwracam uwagę na trochę inną rzecz.

Dekonstrukcja RPG

Mianowicie, jak najczęściej wygląda typowa sesja RPG? Kilku uczestników wspólnie zasiada do stołu, bierze swoje karty postaci oraz kostki, jeden z uczestników pełni funkcję nadzorcy rozgrywki (zwanego prowadzacym grę) i wprowadza wcześniej przygotowany materiał do rozgrywki. Gra opiera się na komunikowaniu się z innymi (szczególnie na linii prowadzący grę - zwykły uczestnik) oraz stosowaniu reguł gry na podstawie instrukcji (zwanej podręcznikiem gry) i niezbędnych rekwizytów (najczęściej kostki do gry). 

No dobrze, ale czy partyjka w grę planszową (boardgames) nie wygląda niemalże tak samo? Każdy ma swoje zasoby i współczynniki ("karta gry"). Co prawda przebieg rozgrywki przedstawiony jest na stole, jednak i tak uczestnicy komunikują się ze sobą zależnie od potrzeb gry. Funkcja "prowadzącego grę" dotyczy tylko niektórych planszówek, niemniej funkcję "organizatora rozgrywki" pełni także ktoś, kto przyniesie gotowy zestaw do gry i w razie potrzeby wyjaśni zasady gry nowicjuszowi. Z zewnątrz, sesja RPG może wydawać się jakąś tam zabawą planszopodobną, najczęściej z mniejszą ilością gadżetów na stole.

Inna strona RPG. Interakcje z innymi, odgrywanie roli/scenek, wczuwa, immersja w fikcję, atmosfera pomiędzy uczestnikami. To również nie jest cecha wyłączna dla sesji RPG. Powiedziałbym wręcz, że wszelkiego rodzaju dramy, LARPy, formy teatralne i freeformy lepiej realizują wspomniane niuanse zabawy. Oczywiście, można spierać się o to czy sesja RPG to przede wszystkim towarzyskie odgrywanie scenek oraz wczuwanie się w postać. Ale nadal, z punktu widzenia obserwatora, wspomniana sesja RPG może wydawać się jakąś tam zabawą w opowiadanie bajek, zabawą w dramę.

Każda gra ma swój temat, nałożone na siebie klisze dekoracyjne (stylistyka, konwencja). Teoretycznie każda gra odpowiada na pytanie, o czym jest rozgrywka. Nie dotyczy to tylko erpegów.

Bo widzicie, nie potrzebujecie erpegów, żeby pograć w intrygę opartą na infliltracji wrogich agentów w grupie; od tego mamy choćby Resistance: Agenci Molocha. Intryga, survival w space-opera, zabawa w (nie)ufanie członkom załogi, w jednym? Battlestar Galactica. Wielka kosmiczna polityczna intryga wraz z intensywną rozgrywką strategiczną? Twilight Imperium. Zabawa w plantatorów i ich poletko? Puerto Rico. Zabawa w piratów i kupców na Karaibach? Merchants & Marauders? Zwiedzanie lochów? Descent: A Journey Into the Dark. Zabawa w badaczy mającymi styczność z potworami nie z tego świata? Horror w Arkham. Kombinowanie, jak to zdobyć level, składać kombosy i to w towarzyskiej oprawie? Kolejne edycje Munchkina, do koloru, do wyboru. Zabawa w gospodarstwo? Agricola

Mógłbym wymieniać w nieskończoność kolejne przykłady boardgames, albo ogólnie tabletop games. Prawda jest brutalna - nie musicie grać w RPG, aby cieszyć się z podejmowania konkretnej tematyki w rozgrywce. Nawet jeśli nie znajdziecie odpowiedniej gry, to na upartego można podjąć próbę jej modyfikacji (osobiście nie polecam, nie próbowałem tego), albo zmienić zastosowane klisze tematyczne bez naruszania struktury gry oraz reguł. 

Co więcej, nie musicie nazywać sesją RPG spotkania towarzyskiego, w którym wspólnie opowiadacie sobie historie z dreszczykiem, odgrywacie scenki sytuacyjne. Łatka "RPG" nie jest konieczna, abyście świetnie bawili się przy tego typu zabawie. Poza tym, grą/zabawą towarzyską jest dowolna forma rozrywki, w której spotykacie się w więcej niż jedną osobę, a jej celem nie jest osiągnięcie wygranej w jakimś turnieju.

Co zostało w RPG?

W tym miejscu warto zastanowić się, jakie są elementy wyłączne dla RPG, czyli takie których inne formy rozrywki nie posiadają lub zapożyczyły je właśnie od erpegów.

Uważam, że RPG charakteryzuje się głównie tym, że naszym narzędziem w grze jest postać (character), a gra polega na korzystaniu z tego narzędzia w bliżej określonej przestrzeni współwyobrażonej, czyli tworzeniu fikcji. 

Tylko niestety, wiele planszówek również posiada coś, co w praktyce jest "kartą postaci", tylko zastosowano inną nazwę. Karta plantacji w Puerto Rico, karta Cudu plus karty usprawnień w 7 Cudów Świata, nie wspominając o różnych boardgames wprost wprowadzających konkretne postacie dostepne graczom. To, czy wspomniany zbiór współczynników oraz licznik zasobów nazwiemy "kartą postaci do sesji RPG w grę XYZ" jest tylko przyjętą kliszą, dekoracją, stylistyką. Sposób używania tego narzędzia nie ulega zmianie. Karta postaci (i ogólnie granie postacią) nie jest cechą wyłączną RPG, można z tym polemizować nawet, jeśli RPG pozwala na customizację postaci. 

Co więcej, rozwój swoich możliwości w trakcie gry to również nie jest cecha wyłączna RPG. Truizm - znacząca większość gier posiada coś takiego. Na tej płaszczyźnie, erpegi wyrózniają się co najwyżej tym, że zazwyczaj kładą nacisk na rozegranie gry podczas więcej niż jednego spotkania. Od tego nadal mamy wyjątki, patrz różne erpegi z nurtu indie zaprojektowane do rozgrywki zamkniętej w obrębie jednego spotkania ("jednostrzał").

Teoretycznie można wyobrazić sobie przestrzeń współwyobrażoną w dowolnym tabletop game, jednakże najczęściej nie jest to potrzebne, gdyż wyrecza za nas rozłożona makieta, albo po prostu gadżety takie jak karty, żetony i tym podobne. Tutaj również, RPG co najwyżej różni się większą swobodą w customizacji tejże przestrzeni współwyobrażonej. Dodajmy to, że "plansza gry" w RPG zostaje przesunięta w przestrzeń współwyobrażoną. No, chyba że gramy w erpegi wprost odwołujące się do wargames, takie jak D&D, Iron Kingdoms. Charakterystyczne jest to, że - dla przykładu - nawet wszystkie edycje WFRP, a ponadto Savage Worlds, teoretycznie proponują rozgrywanie akcji na makiecie.

Ktoś może powiedzieć, że RPG to przede wszystkim odgrywanie ról, zabawa w opisy, narrację i odgrywanie. We wszelkich dramach, freeformach, formach teatralnych, mamy dokładnie to samo. Nie są to wynalazki erpegowe. Mozna by wręcz spierać się o to, czy wspomniane przeze mnie aspekty rozrywki pełnią wyłącznie rolę dekoracji w RPG, ale to kwestia indywidualnych poglądów erpegowych.

Konkluzja

Z mojego wywodu wynika, że RPG rózni się od wspomnianych form rozrywki przede wszystkim tym, że mają wpisaną w strukturę gry możliwość customizacji (dostosowywania) możliwości uczestnika w grze, jak i również przestrzeni gry pod kątem prepu/playsetu. Dodajmy do tego kliszę "gramy pojedynczymi osobami w bliżej określonym świecie" i mamy to, co RPG wprowadziło swojego do tabletop games. Nawet jeśli jakaś typowa planszówka pozwala w jakimś stopniu przygotowywać możliwości gracza przed rozgrywką, to właśnie RPG kładzie nacisk na wspomnianą customizację.

Ewentualnie można uznać, że role-playing games to konkretna synkretyczna mieszanka różnych gatunków gier oraz form spędzania czasu. Jej proporcje bywają różne, zależnie od preferencji gracza. Dopiero (odpowiednie) zastosowanie konkretnej mieszanki może sprawić, że zacznie być erpegiem.

Niektórzy ludzie mawiają, że nie grają w erpegi, ale w planszówki z fabułą. W sumie, "RPG" to etykietka jak każda inna. Można najzwyczajniej grać w gry tak, jak zostały napisane.



photo credit: bloodshadows via Flickr via cc by nc nd 2.0
photo credit: MischungNo11 via Flickr via cc by nd 2.0

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz