wtorek, 11 stycznia 2011

Moje podsumowanie RPGowania na rok 2010

Korzystając z tego, że moja pierwsza notka blogowa o tym samym temacie - oraz inny temat z uzewnętrznianiem samego siebie, o tym "jak gram" - zyskały kilkanaście polecanek, postanowiłem ponownie podzielić się sobą i wyrazić to, co udało mi się naskrobać w zeszyciku pod tytułem "RPG". Jest koniec roku, a tym razem mam o czym pisać, bowiem udało mi się - w końcu - rozgrywać jako gracz drugą kampanię w życiu oraz zagrać w kolejne systemy RPG.

Ale czym byłoby chwalenie się, bez krótkiego podsumowania lat poprzednich. Uznaję punkt startowy "kariery RPG" jako październik 2007, choć byłbym w stanie (teoretycznie) wykazać, że styczność z tematyką i zagadnieniami RPG mam od dekady.


Krótki przejazd
Rok 2007-2008: Od października 2007 roku do listopada 2008 roku, czyli moja pierwsza kampania (18 sesji), pierwsze kroki jako MG (kampania 4-sesyjna), czyli pierwsze praktyki na żywo. Łącznie 30 sesji. Mało, ale jak na całokształt, w zasadzie dość aktywny okres. Szkopuł w tym, że wszystkie sesje do D&D 3.0 (no, pierwsza w WFRP 2ed., ale ledwie ją zaliczam w ogóle ze względu na wykonanie od MG) i w kumulatywnym gronie 7 osób (z czego dłuższa kampania niemalże w grupie 3-osobowej). Z końcem listopada '08 roku rozpoczęła się Posucha.
Rok 2009: Kontynuacja Posuchy. Ten rok wzbogacił mnie o pierwsze sesje z ludźmi z (forum) Poltera. Wiosną grałem w D&D 3.5 (już nie 3.0) we dwie sesje, zaś latem spędziłem trzy dni na graniu z Dreamwalkerem i Ważką na sesjach (1 sesja - półstorytelingowa jajcarsko-efekciarska wariacja na temat D&D i Savage'a; 2 i 3 sesja - Zew Cthulhu edycja 5.5). Niestety, to wszystko. 5 sesji na rok to tragicznie.

Dodam do tego pisanie w PBF'ach od sierpnia 2008 roku, gdzie do obecnego momentu uczestniczyłem w ponad 25 sesjach (Polter oraz inne fora). W zasadzie rok 2009 był rocznikem w którym się "rozkręciłem".

Rok 2010
Ubiegający właśnie rok rozpoczął się dla mnie - RPGowo - jeszcze gorzej niż poprzedni, bowiem na kolejną sesje czekałem aż do lipca. W zasadzie sesja była tylko dlatego, ponieważ Dreamwalker ponownie wpadł do Warszawy i zachęcił mnie, Ważkę oraz Hezora do Savage Worlds. Przyznam szczerze, że z mojej strony to było "czekanie na Dreama". Po zimowo-wiosennej przerwie od Poltera wróciłem do PBFów, acz za tym razem poszło za tym lepsze poznawanie społeczności Poltera w ogóle. Już od lipca zacząłem rozglądac się za ogłoszeniami internetowymi do drużyny.

Udało mi się znaleźć ekipę do WFRP (druga edycja), niestety liczne absencje i wyjazdy - także MG - spowodowały, że do sierpnia nagrałem sie tylko dwa razy. Miałem ambicje na co najmniej 4-5 sesji jedną postacią, a zawiodłem się. Wtedy byłem coraz bardziej bliski manii, że "już nigdy nie uda mi się zagrać w długą kampanię jedną postacią". Kolejne próby skonstruowania nowej ekipy nie powiodły się, mimo że poznałem jeszcze kolejną osobę na żywo. Lato był bogate w poznawanie nowych ludzi, ale nic poza tym. Wielki helikon, a trąbienie z niego żadne.

Ten stan trwałby nadal, gdyby nie kolejna moja próba. Tym razem trafiłem na MG konstruującego drużynę do Wolsunga. To był początek listopada 2010 roku. Znów miałem nadzieję, acz ostudzony w poprzednich miesiącach liczyłem już na samą kontynuację pierwszej sesji. Mimo pewnych przetasowań składu, okazało się, że w miarę regularnie co tydzień (odejmując święto narodowe) sesje były rozgrywane. W sumie sześć, jedną postacią. Jednak myliłem się. Za jednym zamachem poznałem sześć nowych osób RPGowo (choć jedną znałem z PBFa Dynastei wcześniej) i jednocześnie rozegrałem na tyle dużo sesji, by realnie marzyć w następnym roku o podobnie częstą kontynuację.

Rok 2010 zamknął się w 9 sesjach, co nadal nie jest choćby przeciętnym wynikiem, ale Posucha została zakończona. Na deser mogę dorzucić dwie Herbatki, acz z RPGami to ma mało wspólnego.

Zliczenie całości

Zacznę od suchych statystyk:
  • 44 sesje rozegrane (z czego 7 poprowadzonych).
  • -> 32 sesje w D&D 3.0/3.5
  • -> 6 sesji w Wolsunga
  • -> 3 sesje w WFRP 2 ed.
  • -> 2 sesje w ZC
  • -> 1 sesja w Savage Worlds
- 23 ludzi z którymi grałem (z czego tylko piątce prowadziłem, a 6 MG mi prowadziło).
- 5 systemów poznanych (D&D 3.0/3.5 jako jedno, Savage Worlds, WFRP 2 ed. ZC, Wolsung).
- Odwiedzone lokacje: kolejne osiedle w Józefosławiu, Ursynów, Pruszków, Traffic Club, Praga (koło Stadionu Narodowego), Królikarnia (Mokotów), Blue City, jezioro w Mysiadle. Jakby ktoś nie wiedział, mieszkam pod Warszawą. Nie wliczam Herbatek, bo nie było tam sesji RPG w których uczestniczyłem.
- Średnia rozgrywanych sesji: 1,15789473684/miesiąc.

Niestety nie mam okazji ani możliwości rozgrywania sesji tak często, by po 5-6 latach móc pisać o 200-250 rozegranych sesjach RPG. Przeglądając (czy słysząc) czyjeś "statystyki", wnioskuję iż statystycznie jestem "niedzielnym RPGowcem grającym od święta", skoro w 38 miesięcy rozegrałem tylko 44 sesji. Tak, przed listopadem tego roku podejrzewałem siebie, że w zasadzie "nie siedzę w RPG", jeno "stykam się okazyjnie". Bycie raz na konwencje w lutym 2009 roku, uczestniczenie regularnie w PBF-ach czy blogowanie na Polterze prawie nic nie wnosiłoby.

Mam nadzieję, że w roku 2011 rozegram o jedną sesję więcej niż w ubiegłym, czyli 10 sumarycznie. Pogarszałoby to dalej "średnią", ale przynajmniej podtrzymałbym swoje hobby. Jak i również to, że sesja następna może być już 2 stycznia... Niemniej etykieta "dedekowiec" powoli się zdziera ze mnie, a na razie jest mocno oszpecona rysami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz