wtorek, 11 stycznia 2011

Wolsung na służbie #6 - RTKA a Gargulcowe Miasto

2 stycznia, na wstępie nowego roku, cykl sesji został wznowiony. Tym razem nie zabrakło żadnego gracza podług zapowiedzi, choć Jacek spóźnił się kilkanaście minut. MG był świeżo po powrocie ze Szczecina (acz imienin 31 grudnia nie obchodził) oraz przeczytaniu "Graj Twardo". Tym razem wystąpiło pięciu graczy, bowiem doszedł gracz z innej grupy prowadzonej przez MG. Z technicznego punktu widzenia, tak spokojnej sesji (patrząc na całość) nie mieliśmy od jakiegoś czasu.




A wystąpili: Mathias Bernhard von Werth (wotański Eksplorator/Badacz), Wirtz "Furiat" (orkijski Śledczy/Spirytysta), Jacques le Mond (elfi Salonowiec/Oficer), a z nowych: Iwo Zabłocki herbu Jastrzębiec (elfi Ryzykant/Myśliwy) oraz Matthias Arbolsten (gnomi Śledczy/Duchowny). Ta ostatnia postać była nową postacią Cooperatora Veritatisa (zmodyfikowaną o moc początkową zamiast premii za profesję duchownego) z Hrimthorstu, bowiem jemu poprzednia postać przestała odpowiadać.

---------------

Wszystkie postacie dostały zaproszenie od Urzędu Kontroli Thaumologicznej na stawienie się w wyznaczonym miejscu w Grommingen, mając dwa dni na to. Slawijczyk przedostał się konno (bo w Slawii "pociągi wiecznie się psują"), Gnom przedostał się dzięki ujeźdżeniu wielkiego wilka oraz załapaniu się na "okazję na statku", zaś reszta BG odbyła podróż koleją. Po zapoznaniu się ze sobą postaci, te stawiły się na adres nowo zakładanej placówki w Gargulcowym Mieście. Odbyły rozmowę z jednym z oficerów RTKA - elfem Johannem von Blitz'em - który przekonał ich do podjęcia próby rekrutacyjnej do tej elitarnej organizacji.

Próbą było zbadanie podziemi w celu wyczyszczenia ich z zombie, z wyłączym sprzętem Dżentelmenów oraz jednym thaumometrem. Szybko bohaterowie dotarli do kulistego pomieszczenia, gdzie ów urządzenie zaczęło wariować. Do przewidzenia wręcz było to, że najdą na postacie hordy nieumarłych z trzech stron (korytarzy na lewo, prosto i prawo). 3 sporej wielkości ogrzaste zombiaki oraz 15 pomniejszych w trzech grupach. Wydawało się że walka okaże się szczególnie trudna, jednakże szable, broń palna, dwumetrowy miecz Duchownego oraz laska szamańska poszły w ruch. Moja postać przez całą walkę polowała na mniejsze stwory, niszcząc je w liczbie siedmiu. Ork rozjuszony przez ogrzaste zombie i przez nie powalony, z animuszem i wściekłością radził sobie z nim i następnymi (jednego ponoć rozerwał na dwa strzępy odkrywając, że tenże umarlak został... zszyty z dwóch ogrów). Salonowca nie było zbytnio widać, skoro postanowił swoją szablą wymachiwać, nie mając zbyt dużych umiejętności w tym zakresie, a dopiero na końcu walki zorientował się że ma swój ulubiony rewolwer.

Matthias (mieszkaniec Północy, nie Wotańczyk o bliźniaczym imieniu) po walce spostrzegł że trzy korytarze i tak łączą się w jeden. BG ruszyli "na prawo", zaś w pewnym momencie Badacz wykrył dziwnie barwną (świeżo pomalowaną) cegłę w ścianie. W ten sposób odkrył labolatorium technomagiczne z dwoma nieaktywnymi nekrogolemami. Postacie - usłyszywszy zbliżającą się osobą - skryły się po kątach, jednakże gnomi technomag szybko wypatrzył nieudolnie chowających się (Wotańczyk i Akwitańczyk). Maluch aktywował dwa golemy i zbiegł za korytarzem, zaś postaciom przyszło go gonić. Kierunki korytarza zmieniały się co rusz z powodów przeciwnika oraz BG, zaś nekrogolemy okazały się być wyposażone w działka i mocarne pięści. Jeden z konstruktów złożonych z trupów został unieszkodliwiony dzięki wiązce lasera, która przeszła przez lupę Wotańczyka na jedno większe zwierciadło i kilka miejszych, okrążając i rażąc wielką machinę. Drugi nekrogolem miał niebywałe szczęście i ogniem swojej broni rozwalił półkę pod którą stał Jacques (eliminując go ze starcia), a także wciskając von Wertha w ciasną lukę nie do samodzielnego wydostania się. Iwo został zamknięty w spadającej na jego głowę klatce, ale dzięki jego uwadze skądinąd technomag zatruł się zarodnikami grzybów na ścianach korytarza. Dopiero długa potyczka Wirtza i Arbolstena z ostatnim golemem przyniosła zwycięstwo, zaś sam technomag stwierdził, że "próba została zdana".

Jednakże była to dopiero pierwsza próba, bowiem schwytany uprzedził bohaterów o słabościach członków Rady Rekrutacyjnej, do której postacie miały się stawić. Dżentelmeni przystąpili do Finałowej Rozmowy. W RR byli: elf, troll Heinrich von Etwas, ludzka kobieta oraz sam pan von Blitz. Szybko "Heniek" został przekonany przez Wirtza (opętanego przez Wujaszka Bena) po sztuczce z podpisem samego von Etwasa na rzekomym piśmie "rezygnacji z zasiadania w Radzie". Reszta przeciwników nie była tak łatwymi adwersarzami. Próby nawiązania kontaktu ze strony mojej postaci spaliły na panewce, zaś gnom i ork zostali zagadani argumentami na tyle skutecznie, by ci spasowali. Kobieta dała się przekonać, ostatecznie po "wykryciu" niebezpiecznej rośliny za plakatem o tejże roślinie. Sam Johann von Blitz był trzecią i ostatnią postacią na którą należało wpłynąć (bowiem wystarczały 3 głosy). Dało się go przekonać podlizerstwem na szeroką skalę, zaś z ostatniego słowa elfiego rekrutatora wyszedł bełkot.

Trzech z Dżentelmenów uzyskało odznaki RTKA, zaś cała grupa była od tej pory na pensji RTKA oraz dostała misję zainicjowania placówki w Alfheimie Zamorskim w New Ness.

---------------

Sesja była wstępem do drugiej kampanii (przygoda w Valen zaledwie przerywnikiem), zaś może nawet to i dobrze że Duchowny oraz Spirytysta nie stali się agentami Urzędu. Odbyły się tylko trzy konfrontacje (każdego rodzaju), lecz poza pierwszą walką, każda z nich była wyzwaniem (a los drugiej ważył się na włosku). Wszyscy dostali po 5 PD, z wyjątkiem postaci Bartka (Jacques le Mond), który dostał 4 PD za zbyt małą aktywność. Mi kości w konfrontacji społecznej kompletnie nie szły, ale z drugiej strony piękny rzut na Odwagę przed zetknięciem się z nekrogolemami oraz koszenie zombiaków nawet po 3 "sztuki" w jednej rundzie nie świadczyło o moim szczególnym pechu.

Następna sesja odbędzie się zapewne za tydzień - 9 stycznia - wiadomo już, że Kuby (grający Wirtzem) wtedy nie będzie. Zapewne dlatego może załować, że początek sesji odbędzie się w rodzinnym kontynencie Orka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz