poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Eksploracja Północy w Greyhawk #6 - D&D 3.0

Szósta sesja, będąca de facto przerywnikiem pomiędzy poprzednią a nadchodzącą kampanią. Sama sesja mogła się wczoraj [w niedzielę, 28.08] nie odbyć, ze względu na korki na autostradzie oraz wybuch samochodu, z jakim zmierzyła się Mistrzyni Gry. Plus inne okoliczności, które sprawiły że tydzień wcześniej do sesji nie doszło. Ktoś bardziej wierzący ode mnie mógłby wysunąć wniosek, że "coś" nie chciało dopuścić do rozegrania sesji RPG. Z mojej perspektywy, te domniemane "zapowiedzi" niestety miały ździebko wiarygodności.

Mało mainstreamowa sesja RPG jak na wybitnie mainstreamowy system D&D 3.0, czyli z udziałem 1 MG, 5 Graczy oraz 1 Obserwatora "Niby-Gracza". Tym "Niby-Graczem" byłem ja. Bynajmniej z powodu braku sukcesów podjętych działan, jak w poprzednich sesjach. Styl pisania jak z poprzedniej notki: trzecioosobowa narracja.

Bohaterowie Graczy:
Zuzanna "Obca": Amara, człowiek Tropiciel 3
Krzysztof "Czarny": Hank, człowiek Łotrzyk 5
Przemysław "Sinister": Khel-darin, krasnolud Wojownik 3
Tomasz "Toban": Robur, półelf Druid 4
Maciej "Jedi": Jorus, człowiek Czarodziej 4


Plus truchło mojej postaci, które na ostatnie 40-50 minut sesji zostało wskrzeszone. Niestety, wtedy kiedy najciekawsze co było na sesji już minęło. 

Jak za rączkę, ku śmierci.

Bohaterowie przechodzili przez wielką jaskinię pełną stalaktytów i stalagmitów. Jedni rozpoczęli sprawdzanie obszaru na własną rękę, inni zainteresowali się usłyszanymi odgłosami schodzenia po schodach. Khel-darin, Robur i Hank napotkali na Grandera, czyli drugiego krasnoluda w Twierdzy, który jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej został uratowany czarem leczącym przez półelfa. Okazało się, że mag Preator kazał zniszczyć most prowadzący przez podziemny kanion którego dno stanowiła Zamarznięta Rzeka. Nad tą rzeką zastawiona iluzja wcześniej zniszczonego mostu: kto przekroczył granicę iluzji, miał wpaść w przepaść... Amara widząc, że przybysz jest ich sprzymierzeńcem, poszła dalej aż w pewnym momencie wyczuła zmianę grunt. Wpadła w przepaść, ku Zamarzniętej Rzece. Po stoczeniu batalii z prującym nurtem monotlenku diwodoru, traperka spłynęła kanałem w siną dal.


Jorus dzięki magicznej analizie dostrzegł iluzję. Namacalne próby (kosturem czy rękoma) ze strony druida oraz łotra nie potwierdziły słów Grandera, a później Yorusa. Hank, w momencie kiedy Amara jeszcze nie spłynęła, postanowił zejść na doł po drabince, jaką wyciągnął napotkany krasnoludzki magowoj. Wtem, pięć gigantycznych pająków dreptalo po suficie. Trzy zainteresowały się przepaścią, dwa - bohaterami na podziemnym szlaku.

Dlaczego potęga Spiderman'a to bujda?

Jorus wespół ze swoim sowim chowańcem, dzielnie odpierało pająki. W tej batalii - poniekąd wykorzystując fakt, iż ośmionogi interesowały się "pożywieniem" w przepaści" - udało się magowi i dziobowi jego ptaka ściąć trzy pajęcze liny, na których wisiały pająki. W pewnym momencie Robur także postanowił zejść, szukając możliwie istniejącego ukrytego przejścia. Tylko cudem rozbujając drabinkę (na której był jeszcze Hank), uniknął żuwaczek pająka. Półelfowi zdarzyło się niestety spaść, a po stoczeniu wielosekundowej, epickiej walki z wodnym żywiołem (i pewnym strąconym pająkiem, który z nurtem rzeki płynął w jego stronę), druid spłynął do tunelu.

Grander wypchnął jednego z pająków w przepaść, ratujać truchło Argidera. Co z ostatnim, piątym pająkiem? Hank sięgnął po swój nóż i rzucił nim celnie w linę przeciwnika. 

Po stoczonym woju z wodą i pajęczakami, krasnoludzki mag z origami w kształcie łabędzia wytworzył na rzece łódź, którą bohaterowie którzy zostali (Hank, Jorus i Khel-darin) popłynęli w leniwym tempie przez tunel.

Prawie jak sądny dzień, czyli wejście Architekta.

Drużyna dotarła do chatki Oswalda, gnoma który z powodu jakiejś prozaicznej rzeczy został przeklęty przez Preatora. Ten gnom okazał się nader świrnięty na punkcie pomagania innym, opiekując się nawet jakims przechwyconym gigantycznym pająkiem. Robur i Amara odpoczywali w lazarecie. Poza wskrzeszeniem Argidera, w tym fragmencie sceny praktycznie nic istotnego się nie zdarzyło.

Do chatki zawitał mag Preator, który odbył z drużyną solidną rozmowę o ich uczynkach w Labiryncie (w czasoprzestrzeni pierwotnej drużyny, 500 lat w przód) oraz w Twierdzy Słonecznego Sokoła. Opowiedział o tym, że Labirynt jest tak naprawdę czasoprzestrzennym śmietnikiem rzeczy, które nie podobały się potężnej istocie. Bohaterowie mogli wrócić do swojego czasu i przestrzeni, jednak ryzykując, że - po wywołaniu większego zła, niż które nominalnie napotkało Twierdzę - nie ma pewności co do tego, jak ich świat będzie wyglądać. Ostatecznie przyjęli misję, która mogła być elementem naprawienia tego, co nabroili. Mają zawieść cięzki i wielce wartościowy pakunek do pewnego strażnika giganta w górach, przez ekstremalne mrozy. Na szczęście, poza odzyskaniem całego ekwipunku jaki potracili w "swojej" czasoprzestrzeni Labiryntu zyskali parę sztuk malutkich amforek z maścią przeciwko zimnu oraz zwojów chroniących przed chłodem.

***

W sumie, mogło nie być mnie na tej sesji. Najciekawsze nieco ponad dwie godziny temu minęlo, gdy moja postać była martwa, zaś później i tak nie miałem jak [ani pomyslów] wykazać się. Cała sesja trwała nader krótko (nieco ponad 3 godziny) - nie licząc ponad półgodzinnej rozmowy Hanka z Preatorem na osobności - i chyba dobrze, że tak szybko się skończyła. Gdybym w niedzielę rano wiedział jak sesja będzie wyglądać, po prostu powiadomiłbym MG, że mnie na tej sesji nie będzie.
 
Tę sesję mogę uznać za rozczarowanie ze względu na moje wykonanie prowadzenia postaci. Zdawałem sobie sprawę z tego, że przynajmniej kilkadziesiąt minut sesji umknie mi ze względu na to, że "ktoś musi mieć jak wskrzesić postać". Niemniej nawet pomysł z żyjącymi planami zaświatowymi w D&D nie został wykorzystany choćby na 10 minutowy przerywnik dla mojej postaci...

Ilustracje:
1) Lewis & Clark Cavern, fot.Michael Brunk, http://www.flickr.com/photos/aboyandhisbike/5947550115/ licencja CC BY-NC-ND 2.0

19 komentarzy:

  1. Szczerze podziwiam Twoją wytrwałość raportowicza.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Blanche

    Wytrwałość? To raczej realizacja tego, by na tym blogu cokolwiek (regularnie) było. Wytrwałością można nazwać raczej samo pisanie Nudnego Bloga wg Nimdila. :->

    OdpowiedzUsuń
  3. Sam nie wiem czemu ale czytanie tych raportów mnie nie wciąga. Doceniam, że to robisz bo wszelkie APeki są fajne ale tutaj chyba kuleje fabuła i sam etap "eksploracji".

    OdpowiedzUsuń
  4. @Krzemień

    Wiele z takiej, a nie innej faktycznie kulejącej fabuły nie wyciągnę. Zresztą, ta kampania z "eksploracją" już dawno minęła się. Chyba prędzej nadchodząca będzie mieć z tym terminem cokolwiek wspólnego (przedzieranie się przez mróz i góry, lodowe robale).

    OdpowiedzUsuń
  5. Kulejaca fabula?Coz to absolutnie nie przystaje z tym co ja wiem o tym scenariuszu i szczegolnie o tym fragmencie. Trzeba sie pogodzic z tym ze plany mistrza gry to jedno a zachowanie sie druzyny ktora mu to umozliwi to drugie.Na twoim miejscu bym nie zalowal ze przyszedlem ale ja mam inne podejscie. I bez zlosliwosci to najgorszy raport jaki do tej pory napisales grajac pod madalena.Pozdrawiam // Radevel

    OdpowiedzUsuń
  6. Pod, nad, obok... rzecz nie w detalu leży :D

    zigzak

    OdpowiedzUsuń
  7. "Amara w ogóle nie zauważyła w ciemnościach drugiego z kopalnianych człeków, w pewnym momencie wpadając w przepaść. Rzeka okazała się płynna i rwąca, a po stoczeniu batalii z prującym nurtem monotlenku diwodoru, traperka spłynęła kanałem w siną dal."

    Serio?! Przecież dokładnie było powiedziane że ja poszłam dalej dopiero kiedy sie okazało że ten krasnolud to swój czło..krasnolud poszła dalej. I wyczuła tylko zmianę gruntu pod nogami, i co za tym idzie odkryła jako pierwsza 30 m przepaść metodą spadania w nią i co więcej udało jej się przeżyć mimo walnięciem karkiem o półkę skalną i jeszcze się utrzymała z trzy tury w lodowatej wodzie zanim zginęła.

    I osobiście nie uważam, że fabuła kuleje, MG i tak nam idzie na rękę że nie musimy robić sobie nowych postaci tylko spotkaliśmy BG który nas podleczył a twoją postać wskrzesił, zresztą moją i Tobana zapewnie tez.

    Obca

    OdpowiedzUsuń
  8. @Obca

    Tekst poprawiony.

    Niemniej, wasze postacie zostały uleczone przez Oswalda, nie stricte wskrzeszone czarem. Chyba Misia Gry nie kazała wam odjąć punktu Budowy czy poziomu, prawda? :>

    OdpowiedzUsuń
  9. Ok to ja też wyrequestuję. Popraw nazwy własne i nie przekłamuj fabuły.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Laveris de Navarro

    Nie nie kazała, bo myśmy nie spadli poniżej -10. Chodziło mi raczej o to że nie byłeś jedynymi zwłokami które potrzebowały ratunku. Plus inni właściwie podjęli jakieś akcje by jednak twoje ciało nie skończyło jako wyssany z wnętrzności kokonik.

    Przypomnę ze chyba cała drużyna ma neutralny charakter i mogli cię potraktować jako ofiarę wojny i wypić za twoje poświęcenie w następnej karczmie zamiast ciągać twoje martwe truchło po jaskiniach. Co jest chyba miłym faktem za który tym osobą można by podziękować.

    Obca

    OdpowiedzUsuń
  11. zniknęła notka z poltka?

    Ja się tu z Madaleną na sesję umawiam! :)

    Laveris, też przyjedź!
    zigzak

    OdpowiedzUsuń
  12. No dobra... Pomijając, że imię mojej postaci to Jorus a nie Yorus to czy tylko ja mam wrażenie, czy powyższy tekst opisuje inną sesję niż ta, która miała faktycznie miejsce?

    Jedi

    OdpowiedzUsuń
  13. @Jedi

    Imię poprawione. Spotkałem błedny zapis na blogu Madaleny, stąd użyłem go. Byłem przekonany, że jednak to było "Jorus", ale cóż... nie zawsze "MG ma rację". ;)

    Niestety, poprawiłem w raporcie co się dalo a propos sesji, a dalej musiałbym co najmniej 1/3 całego raportu wyrzucić i napisać raportu. Szczerze mówiąc, nie wiem czy w tym momencie ma to jakiś większy sens.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Laveris

    W tekście imię nie zostało poprawione ;).

    Co do poprawiania zaś to kwestia taka, że jeśli już coś robić to dobrze, a nie po łebkach. Fakt, że są raporty z sesji mi się ogólnie podoba, ale to jak mijają się z rzeczywistością strasznie bije po oczach. A jeśli już marudzić to przynajmniej podawać fakty trzeba ;).

    Jedi

    OdpowiedzUsuń
  15. Jedi, miałam podobnie z początku jak przeczytałam raport, bo wiele rzeczy odstawało. Poza tym, wolałabym się na przyszłość nie dowiadywać z bloga, że fabuła była "kulejąca". Ale to takie drobnostki w sumie już teraz, a w porównaniu z pierwowzorem notki Laveris już sporo poprawił

    OdpowiedzUsuń
  16. Madi widze ze wreszcie druzyna wziela sie za bronienie ciebie. Cieszy mnie to bo uwazam ze za wiekszosc rzeczy znajac ciebie nie odpowiadasz a rzeczy te byly tutaj zapisane. Gratulacje. Laverisie nie warto sie spinac i dostawac depresji przez eregi a juz na pewno nie warto dreczyc mistrzyni gry jaka jest madalena teraz mozesz tego nie docenic ale ona ma anielska cierpliwosc do graczy i wiekszosc na jej miejscu podziekowala by ci za wspolprace. przemysl swoje stanowisko a ja bede z ochota podczytywal dalej. Aha i madaleno kochana oddalem ci juz twoja wlasnosc wiec mozesz zamieszczac raorty.Pozdrawiam// Radevel

    OdpowiedzUsuń
  17. to co madi i radi odsyłacie lawerisa do kastora czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie rozumiem, o czym piszesz Anonimowy. A z osobami nie podpisującymi się pod swoimi tekstami zazwyczaj nie rozmawiam. Poza tym o ile mnie można zdrabniać ( jeśli się musi!) to Radevel raczej nie lubi jak się go inaczej nazywa. Ot, kwestia pewnej kultury w internecie.

    OdpowiedzUsuń
  19. oj madi madi jak nie rozumiesz to po co sie odzywasz jak nie rozmawiasz to po co rozmawiasz ha?

    OdpowiedzUsuń